niedziela, 5 października 2014

Egao - rozdział 10

Tydzień zleciał naprawdę szybko. Wszystkie klasy zostawały po lekcjach, aby przygotowywać dekoracje czy potrzebne przedmioty na festiwal. Do nich zaliczała się również 1B. Jednak nie wszyscy brali w tym czynny udział, mianowicie - Aoi i Ayame siedziały w oddzielnych kątach i tylko czasem, któraś z nich była zmuszona coś przynieść lub podać. Mimo to raczej same z siebie nie miały zamiaru pomóc w czymkolwiek. Przeważnie było tak, że Kuroki rysowała coś w swoim szkicowniku, a Masami czytała jakąś książkę. Nijimura poprosił też Aoi, aby zrobiła jakieś plakaty promujące, więc tak zrobiła. Niestety wyglądały one jakby promowały dom strachów, a nie kawiarenkę, ale nikt się nie czepiał.
   Było południe. Jako, że miał odbyć się festiwal, lekcje były odwołane. Wszystkie klasy czekały już praktycznie gotowe. Większość coś jadła albo jeszcze omawiała szczegóły z Nijimurą lub Kazuhiro, który wbrew pozorom bardzo się zaangażował w ten projekt. Nagle drzwi od klasy się rozsunęły, a w nich stanęła pewna dziewczyna.
- Hej pierwszaki~! – usłyszeli radosny głos dziewczyny o ciemnych włosach splecionych w warkocz – Jest może.. – zaczęła pytanie, ale nie skończyła widząc osobę, której szukała – Ah! Tu jesteś Kuro-chan~! – wykrzyczała podbiegając do lekko zdziwionej Kuroki – Przyjdź po zakończeniu do sali plastycznej, ogłosimy wyniki. Wiem, że twoja praca się nawet nie zakwalifikowała, ale i tak masz przyjść. Nie przyjmuję sprzeciwów~! – pomachała jej na pożegnanie i wybiegła.
- Kuro-chan? – zaśmiał się Kazuhiro podchodząc powoli do ławki szarookiej – Też mogę tak do ciebie mówić? - spytał, starając się nie wybuchnąć śmiechem. Dziewczyna postanowiła go zignorować i nawet nie podnosząc na niego wzroku, kończyła swoje śniadanie – Czyli ustawiłaś tryb „ ignore”? – kucnął przy ławce, kładąc na niej swoje ramiona, a na nich głowę – Dobra w tym jesteś, ale ja mam swoje sposoby~  – uśmiechnął się wrednie i podniósł palec, zmierzając nim w kierunku policzka dziewczyny. Aoi zamknęła oczy, odliczając od 10 w dół.
- Kazu! Zostaw ją w spokoju! – podbiegł do nich Nijimura i uderzył przyjaciela w głowę.
- Psujesz zabawę! – krzyknął z wyrzutem, po czym złapał się za czuprynę. Po chwili jednak wstał z uśmiechem na twarzy – Masaami-chan~! – zawołał, a następnie pobiegł do białowłosej.
- Rany.. Jak z dzieckiem – westchnął Toshiaki i spojrzał na Kuroki delikatnie się do niej uśmiechając. Zaraz po tym spojrzał na zegar i odwrócił się do klasy – Za 10 min. otwieramy, więc przygotujcie się! – pokwitował to szerokim uśmiechem. Nagle w klasie zrobił się straszny gwar i wszyscy w jednej sekundzie zaczęli przygotowywać się do otwarcia.
***
Niebieskowłosa dziewczyna stała ubrana w strój pokojówki z kocimi uszami i ogonem. Wpatrywała się z odrazą w swoje odbicie w lustrze. Najchętniej zerwałaby z siebie to żenujące przebranie, ale przecież już było za późno. Z resztą były też tego pozytywne strony. Ayame również brała w tym udział, a przebrana była za królika pokojówkę. Aoi wyszła nieśpiesznie z zaplecza i rozejrzała się po klasie, gdzie już siedzieli goście, a przy nich stały pokojówki.
- Kuroki-chan! – usłyszała i mimowolnie odwróciła się, by zaraz zostać oślepioną przez światło fleszu. Gdy z powrotem otworzyła oczy ujrzała przed sobą Kazuhiro w stroju kelnera z wilczymi uszami i ogonem oraz aparatem w rękach.
- Usuń to – rozkazała niemal od razu piorunując go spojrzeniem.
- Mogłaś się chociaż uśmiechnąć – wykrzywił usta w podkówkę ignorując słowa Aoi.
- Powiedziałam, że masz to usunąć.
- Daj spokój – machnął ręką, chowając aparat za siebie – Co ci szkodzi jedno zdjęcie?
- Jesteś jakimś idiotą? Której części zdania nie zrozumiałeś w „usuń to”?! – zdenerwowała się, ale wtedy zza złotookiego wyłonił się Toshiaki również w stroju kelnera z psimi uszami, zabierając mu aparat i usuwając owe zdjęcie.
- Zawsze musisz przysparzać ludziom problemów, co? – westchnął ciężko.
- Niji nooo! – jęknął przeciągle, starając się odzyskać swoją własność z dość marnym skutkiem.
- Dzięki.. Toshiaki-kun.. - powiedziała z lekka nie chętnie.
- Nie ma sprawy – uśmiechnął się do niej ciepło i odszedł na zaplecze, a Kuroki zerknęła ostatni raz na Kazuhiro, posyłając mu wrogie spojrzenie i ruszyła obsłużyć nowo przybyłych klientów.
   Nijimura schował aparat do swojej torby wmawiając sobie, że odda go przyjacielowi, kiedy będą wracać do domów. Odwrócił się szybko na pięcie wpadając przez to na Ayame, która właśnie tędy przechodziła.
- Co robisz idioto?! – krzyknęła odpychając go lekko od siebie.
- Przepraszam, nie chci..- nie skończył. Dopiero teraz zauważył, jak Masami była ubrana. Białe, królicze uszy świetnie komponowały się z jej włosami, a puszysty ogonek dodawał uroku. Prawdą było, że Toshiaki ma słabość do tej dziewczyny. Od kiedy tylko ją poznał, wiedział, że jest tą jedyną i mimo wszystkich wad jakie posiadała, on dostrzegał w niej wiele zalet. Nie dość to, czarnowłosy wręcz ubóstwiał dziewczyny z kocimi lub króliczymi uszami. Można by rzecz, że to był jego fetysz. Chłopak odwrócił szybko głowę, gdy zorientował się, że wręcz molestuje Ayame wzrokiem. Zakrył zaczerwienioną twarz ręką, tak żeby widać było tylko oczy – Nie chciałem.
Białowłosa spojrzała na niego krytycznie i ruszyła przed siebie, wymijając Nijimurę.
- Czekaj! – zawołał za nią, a Masami stanęła nie odwracając się – Chciałem jeszcze przeprosić za to co było tydzień temu.. Trochę mnie poniosło – powiedział spokojnie, wpatrując się w plecy złotookiej.
- Już skończyłeś?
- Słodko wyglądasz w tym stroju. Naprawdę ci pasuje. I teraz to już wszystko – uśmiechnął się ciepło. Ayame wzdrygnęła się lekko, ale nie odwróciła się. Ruszyła przed siebie nic nie odpowiadając. Nie chciała, żeby Toshiaki przypadkiem odkrył, że jego słowa sprawiły, iż jej twarz oblały rumieńce. Przez tą krótką chwilę poczuła się niesamowicie szczęśliwa, a przecież to było tylko kilka nic nie znaczących słów. Mimo wszystko od bardzo dawna nikt nie powiedział jej, że jest chociażby „urocza”. Jedyne co słyszała to wyzwiska i obelgi pod jej adresem. To, iż była taka oschła dla innych nie znaczyło, że nie lubi słyszeć miłych słów na swój temat. W końcu też miała uczucia, skryte tak głęboko, by nikt nie mógł do nich dotrzeć, lecz Nijimura był na dobrej drodze, aby ich dosięgnąć.
***
- Widziałaś go?! – pisnęła jakaś dziewczyna do swojej przyjaciółki – Jaki on jest przystojny! 
- Ciekawe ile ma lat, nie? Nie wygląda na dużo starszego! – zafascynowała się druga z dziewczyn i nawet Aoi zainteresowała się ich rozmową – Myślisz, że miałabym u niego szanse?
- O nie! Ja też chcę do niego zagadać. Zobaczyłam go pierwsza, więc pójdę przodem – ale za nim zrobiła nawet krok, Kuroki wyprzedziła ją i pobiegła do owego „przystojniaka”, którym okazał się być Sho.
- Pffft – parsknął niebieskowłosy zatykając usta ręką, na widok swojej siostry.
- Z czego się śmiejesz?! – zmarszczyła groźnie brwi, krzyżując ręce na piersi.
- A gdzie moje „ witaj z powrotem, mój panie” ? – spytał z udawanym wyrzutem.
- Wypchaj się, mój panie – odpyskowała mu i poprowadziła go do wolnego stolika przelotnie spoglądając na te dwie dziewczyny, które aktualnie próbowały zabić ją wzrokiem – Dobra. Masz tu kartę i wybierz coś tam – zwróciła się do brata.
- Hmm.. nie wiele tu macie – zamyślił się – W takim razie wezmę omlet ryżowy.
- Jasne. Zaraz ci przyniosę – uśmiechnęła się leciutko i pobiegła na zaplecze, gdzie kilka dziewczyn i chłopaków przyrządzało dania. Za nim jednak złożyła zamówienie, została brutalnie popchnięta na ścianę.
- Wiem, że masz całą tą klasę w dupie i w ogóle, ale może nie wchodziłabyś innym w drogę, co? – warknęła jedna z dziewczyn, która wcześniej przymierzała się do flirtowania z jej bratem.
- Aktualnie to ty wchodzisz mi w drogę. Jakbyś nie zauważyła jestem dosyć zajęta, jak wszyscy z resztą – powiedziała beznamiętnie.
- Ach, tak? Zdajesz sobie sprawę z tego, że i tak nikt cię tu nie potrzebuje? Że to twoje całe „pomaganie” przy festiwalu jest zbędne? W naszej klasie to ty jesteś takim niepotrzebnym dodatkiem! To samo Masami tyle, że ona w porównaniu do ciebie przynajmniej znacznie podnosi średnią klasy – powiedziała złowrogo, przyciskając Kuroki mocniej do ściany.
- Nana, przestań.. – zainterweniowała jej przyjaciółka, kładąc jej dłoń na ramieniu. Dziewczyna spojrzała na nią, po czym nadal wściekła puściła niebieskowłosą, a ta jakby nic się nie stało poszła złożyć zamówienie.
   W tym czasie Sho siedział znudzony rozglądając się po sali. Próbował mniej więcej ogarnąć, który to ten legendarny Kazuhiro.
- Sho-chan? – usłyszał nagle za sobą i niemal od razu się odwrócił, gdy coś rzuciło mu się na twarz przyciskając do siebie – Jak ja cię dawno nie widziałam!
- Miki? – zdziwił się chłopak, kiedy tylko udało mu się uwolnić z uścisku – Co ty tu robisz?
- Chodzę z Kuroki-chan do klasy. Nie mówiła ci nic? – zmartwiła się, przysiadając obok.
- Szczerze, to Aoi nie za wiele mówi o swoich znajomych.. Jedyne nazwiska, które często padają z jej ust to „ Masami” i „Sakai” – uśmiechnął się delikatnie.
- O rany~ No nie ważne! Jak ci się układa z moim bratem? Podobno znowu jesteście razem? – uśmiechnęła się szeroko.
- Er.. właściwie to.. nie jesteśmy już razem.. Od dłuższego czasu – wytłumaczył spuszczając wzrok.
- Jak to? – zdziwiła się szatynka.
- Jun.. mnie zdradził..
- Aah~ – westchnęła posyłając mu przepraszające spojrzenie – Zapewne z Kyouko-san. Wybacz, że ci tego nie powiedziałam! Naprawdę chciałam, żebyś o tym wiedział, ale obiecałam bratu, że nie pisnę ani słowa.
- Jasne, nie mam ci tego za złe – uśmiechnął się delikatnie – To przecież nie twoja wina.
- Odkąd Kyouko-san została partnerką biznesową mojego brata to niemal w ogóle się nie rozdzielają.
- Właśnie, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale gdzie pracuje Jun?
- Tehehe~! To również tajemnica, ale być może kiedyś się tego dowiesz~ - posłała mu tajemniczy uśmieszek – A tak zbaczając z tematu, znalazłeś już sobie nowego chłopaka? – poruszyła sugestywnie brwiami, a Sho momentalnie poczerwieniał.
- Co ty tu robisz? – usłyszeli nagle chłodny głos Aoi.
- Oh~! Kuroki-chan~! Sho-chan, powiedział, że w ogóle o mnie nie mówisz! – powiedziała słodkim do bólu głosikiem, udając oburzenie.
- „ Sho-chan”? – powtórzyła z wyczuwalną irytacją w głosie.
- Aoi, spokojnie. Zapewne wiesz, że Miki jest siostrą Jun’a, ale ona naprawdę nie jest taka okropna jak on – starał się uspokoić siostrę, co najwidoczniej podziałało.
- Mhm~ Mój brat to dupek – zaśmiała się, wstając z miejsca – No nic tu po mnie. Spotkajmy się jeszcze kiedyś, Sho-chan~! – uśmiechnęła się do niego posyłając buziaczka i pobiegła do innego klienta, po drodze wypinając język pewnym dwóm dziewczynom, dalej obserwującym niebieskowłosego.
- Długo się już znacie? – spytała nieufnie szarooka, podając bratu jego zamówione danie, po czym namalowała na nim ketchupem serduszka.
- Tak – odpowiedział krótko, a Kuroki westchnęła – Ale ona naprawdę jest dobrą dziewczyną.
- Dobra, dobra. Może dam jej szansę – odparła niechętnie, na co Sho zaśmiał się cicho. Niedługo później, dziewczyna wróciła do pracy, a dziewczyny z wcześniej siedziały dalej na zapleczu przyglądając się Sho.
- Wiesz Misaki – zaczęła Nana, patrząc na swoją przyjaciółkę – Odpuśćmy go sobie i znajdźmy kogoś innego!
- Dobra, to może ten? – spytała dziewczyna wskazując palcem gdzieś przed siebie. Nana zaraz gwałtownie się odwróciła szukając chłopaka, którego wskazywała jej przyjaciółka.
- Tak! Ten będzie idealny! – krzyknęła z nową dawką energii i zaraz pobiegła do nowo przybyłego klienta – Witam z po.. – ale nie skończyła, gdyż mężczyzna, nawet jej nie zauważając, wyminął ją.
   Sho jadł spokojnie zamówiony posiłek, gdy nagle czyjeś ręce zasłoniły mu oczy. Kuroki drgnął lekko przestraszony i złapał za ręce owej osoby.
- Miki? To znowu ty? – spytał nie pewnie.
- Zgaduj dalej – zaśmiał się mężczyzna, a Sho mało co serce nie wyskoczyło z piersi, kiedy usłyszał ten głos.
- S-sensei?! – zerwał jego dłonie ze swojej twarzy i odwrócił się momentalnie zaskoczony.
- Ale niespodzianka. Zaskakujesz mnie Sho-kun. Spotkać kogoś takiego jak ty w miejscu takim jak to – przysiadł się obok.
- Moja siostra chodzi do tej klasy.. to dlatego..  – zarumienił się chłopak – Sensei, proszę nie mów do mnie po imieniu.
- Eh? Dlaczego? Przecież cię ko..
- Nie przy ludziach, sensei! – zatkał szybko jego usta swoimi rękami, a jego twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż wcześniej.
- Przepraszam..? Mogłabym przyjąć zamówienie? – spytała Nana stojąc nad ich stolikiem.
- Ah! Jasne! – rozpromienił się Yuji – W takim razie ja popro.. - zaczął, gdy do stolika podeszła niebieskowłosa dziewczyna – Kuroki-chan! Jak miło cię widzieć! – uśmiechnął się szeroko, a Aoi posłała mu znudzone i lekko wkurzone spojrzenie. Nana natychmiastowo odwróciła się w jej stronę, patrząc na nią złowrogo, ale nic nie mówiąc odeszła.
- Najpierw Hirasawa-san, teraz ty. Co wy wszyscy od niego chcecie? – zirytowała się.
- Hirasawa-san? Kto to? – zaniepokoił się białowłosy, niepewnie spoglądając na siedzącego obok Sho.
- Err.. znajoma.. – zawahał się niebieskowłosy. Masami wpatrywał się w niego jeszcze przez chwilę, aż przeniósł swój wzrok na szarooką ciepło się do niej uśmiechając.
- To ja poproszę to samo co twój brat~ - wskazał na talerz znajdujący się przed jego uczniem. Dziewczyna stała chwilę wpatrując się złowrogo w białowłosego, po czym udała się złożyć zamówienie. Niedługo później wróciła niosąc ciepły posiłek.
- Oh~! Całkiem szybka obsługa tu jest – zachwycił się Yuji – Dobrze to możesz napisać tam” Yuji ♥ Sho „ – zaśmiał się cicho przez co na twarz Kurokiego wskoczyły dwa przeurocze rumieńce. Niebieskowłosa uniosła lekko brew i prychnęła pod nosem malując coś ketchupem. Gdy tylko skończyła postawiła talerz przed mężczyzną i czym prędzej zniknęła im z oczu – Yhm.. Chyba mnie nie lubi.. – zaśmiał się zakłopotany widząc na swoim omlecie napis „ Zgnij w piekle” otoczony przez trupie czaszki.
- Jak większości ludzi.. – odpowiedział spokojnie Kuroki.
    Aoi przez resztę czasu starała się unikać stolika przy którym siedział jej brat z bratem Ayame. Co najwyżej posyłała ostrzegawcze spojrzenie białowłosemu, ale na tym się kończyło. Właśnie zmierzała w kierunku kuchni, by złożyć zamówienie jednego z klientów, gdy coś pociągnęło ją za sukienkę. Odwróciła się zirytowana i spostrzegła, że za kraniec jej stroju trzyma ją Sasame – siostrzyczka Kazuhiro. Złotooka jednak nie była sama, gdyż po jednej jej stronie stała nieco wyższa od niej dziewczynka o długich, czarnych włosach spiętych w kucyk i szarych oczach, wpatrując się ciekawsko w Kuroki, a po drugiej stała dziewczyna identyczna do pierwszej również o czarnych włosach tyle, że rozpuszczonych sięgających zaledwie do ramion. Ta jednak chowała się przestraszona za Sasame.
- Kawaii Onee-san! – wykrzyczała wesoło złotooka puszczając materiał sukienki niebieskowłosej.
- Nie mów mi, że znowu się zgubiłaś – powiedziała łagodnie Aoi, kucając przed siostrą Kazuhiro.
- M-mh – pokręciła przecząco głową – Kazu-chan mówił, że będzie miał w szkole festiwal więc przyszłyśmy.
- Rozumiem.. Wy też jesteście jego siostrami? – spytała kierując swoje spojrzenie na pozostałe dwie dziewczynki.
- Nie, naszym bratem jest Niji – powiedziała ta odważniejsza – Czemu masz niebieskie włosy? – spytała niemal od razu.
- Kou! To niegrzeczne! – pisnęła przestraszona bliźniaczka, łapiąc siostrę za rękaw.
- Daj spokój, Mei. Chcę wiedzieć! – powiedziała i przeniosła swe wielkie oczka na Kuroki.
- Taka się urodziłam – wzruszyła ramionami.
- Ale jak to?! Przecież to niemożliwe mieć niebieskie włosy! Na pewno kłamiesz! Przefarbowałaś je i tyle!
- W mojej rodzinie jest taka.. powiedzmy, że "choroba", która powoduje, że prawie każda kobieta rodzi się z niebieskimi włosami – uśmiechnęła się do niej ciepło.
- Niesamowite.. Ja też tak chcę! – krzyknęła Kou.
- Gdybyś naprawdę miała niebieskie włosy, żałowałabyś, że nie są normalne, jak u innych – powiedziała smutno, ale zaraz po tym podniosła się i uśmiechnęła – Jesteście głodne? – Na to pytanie dziewczynki spojrzały po sobie i pokiwały głowami na tak. Kuroki zaprowadziła je do wolnego stolika i podała karty - Mam nadzieję, że umiecie czytać..
- Łaah, ile wyborów! – zachwycała się Kou – Ale za wszystko trzeba zapłacić, prawda?
- Eh? Ale my nie mamy pieniędzy.. – dodała Sasame.
- W porządku, nie przejmujcie się tym. Ja za was zapłacę – powiedziała ciepło Aoi.
- O nie, nie, nie! – usłyszeli nagle czyjś głos, a szarooka wzdrygnęła się, natychmiastowo się odwracając. Za jej plecami stał Kazuhiro, uśmiechając się szeroko – Ja zapłacę.
- Kazu-chan! – krzyknęła Sasame na jego widok, a Sakai posłał jej udawane, złowrogie spojrzenie – To znaczy.. o-onii-ch..
- To już nie jest Kazu-chan! – krzyknęła nagle Kou, stając na krześle – Kazu-chan zmienił się w wilkołaka! Teraz to jest… „ Ookami-Kazu-chan”! – powiedziała donośnie z blaskiem w oczach.
- Jesteście niemożliwe – westchnął – Swoją drogą Kuroki-chan, to niesamowite jak bardzo zmieniasz się.. – odwrócił się w jej kierunku - .. przy dzieciach…? A tą gdzie już wywiało?!
- Poszła zaraz po tym jak przyszedłeś Ookami-Kazu-chan – odpowiedziała Mei uśmiechając się szeroko.
- No nie.. Mei, ty też?! Swoją drogą co tu robicie? Gdzie jest mama? – spojrzał na swoją siostrę
- Mamusia? W domu.. Same tu przyszłyśmy! – ucieszyła się złotooka.
- Same?! Oszalałyście?! To niebezpieczne! – czarnowłosy uniósł głos, a dziewczynki mimowolnie spuściły smutno głowy.
- Oj Kazu, daruj im, nie zrobiły nic złego – postawił się za nimi Nijimura, podchodząc do sióstr.
- Co ty tu robisz? Nie broń ich! – oburzył się złotooki.
- Przecież chciały tylko zobaczyć swoich braci. Czy to coś złego? – uśmiechnął się pobłażliwie, na co dziewczynki zgodnie kiwnęły głowami.
- A jakby coś im się stało?!
- .. Ale z ciebie nadopiekuńcza matka, Kazu – Toshiaki wyszczerzył się do przyjaciela, widząc jego zdezorientowaną minę.
- Mat-- Cooo? – wydusił z siebie.
- Aa! Już wiem! – krzyknęła niespodziewanie Kou uderzając piąstką o otwartą dłoń, a wszystkie oczy zostały skierowane właśnie na nią – Teraz to jest „ Okaa-san-Ookami-Kazu-chan”!
- Ooo! – zachwyciły się Mei i Sasame bijąc brawo, a nawet Niji się przyłączył.
- No dajcie że mi spokój! – speszył się Sakai, a na jego policzki wskoczyły niewielkie rumieńce.
- To znaczy, że Niji-kun to.. „ Otou-san-Inu-Niji-kun”? – drążyła dalej temat Sasame.
- Czemu on jest „-kun”?! – oburzył się złotooki.
- No wiesz, jestem ojcem, czyli jestem mężczyzną, a skoro ty jesteś kobietą… - zatrzymał się na chwile, a zaraz potem zwrócił swe spojrzenie na siostry – Ale macie paskudną matkę, dzieci! – powiedział, po czym cała czwórka spojrzała na Kazuhiro starając się nie wybuchnąć śmiechem.
- Nie jestem kobietą! Idę od was! – zrobił obrażoną minę i odwrócił się z zamiarem odejścia.
- Oj żartujemy sobie tylko! Kochanie! Skarbie, kotku~! – szarooki brnął dalej dławiąc się ze śmiechu.
- Dobra, dobra! Tylko nie mów tak na mnie! Jeszcze ludzie sobie coś pomyślą. Brr, na samą myśl mi niedobrze – na chwilę zamilkł, aż nie odetchnął głęboko i wyciągnął z kieszeni aparatu – Co wy na to, żeby zrobić kilka pamiątkowych zdjęć?
- Taak! – krzyknęły zgodnie dziewczynki.
- Kazu.. skąd ty..
- Tehehe~ Twoja torba to raczej słaba kryjówka, ale spokojnie! Już nie będę robił zdjęć Aoi! – obiecał kładąc jedną dłoń na sercu, a drugą unosząc do góry – Nie wspominając o tych, które zrobiłem niedawno – dodał szeptem uśmiechając się do siebie.
- Słyszałem!
- Nic nie słyszałeś!
***
Aoi skryła się na zapleczu przed Kazuhiro. Jako, że nie było już wielu klientów nie musiała stąd wychodzić, więc cały ten czas poświeciła na przyglądaniu się Sho i Yujiemu do których dosiadła się, zapewne za namową białowłosego, Ayame. Masami siedziała tam uśmiechając się prawie cały czas, ale widać było po niej, że najchętniej ulotniłaby się stamtąd.
~ Jak sztucznie.. – zamyśliła się Kuroki ~ Przy swoim bracie też udaje „milutką” dziewczynę, co? Ciekawe czy Sho też to zauważył..
- Kuroki – z myśli wyrwał ją głos dziewczyny z klasy. Odwróciła się powoli posyłając przybyszce znudzone spojrzenie – Masz 30 minut przerwy, a potem już tylko półtorej godziny i zamykamy – uśmiechnęła się lekko, a niebieskowłosa skinęła delikatnie głową na znak, że rozumie i nic nie odpowiadając wstała i wyszła z klasy. Miała ochotę się przewietrzyć, ale wiedziała, że przed szkołą też jest pełno ludzi. Jedyną opcją było wyjście na dach szkolny, więc z takim zamiarem ruszyła w stronę schodów.
- Ah! Kuro-chan~! – dobiegł ją głos Mei – Masz teraz przerwę?
- Tak – odpowiedziała beznamiętnie, na co Usagi złapała ją za nadgarstek i pociągnęła za sobą.
- To świetnie się składa! Wszyscy już czekają!
Szarooka dała się ciągnąć, aż do sali jej klubu. Przed wejściem dziewczyny zatrzymały się, a założycielka pozwoliła Kuroki iść przodem. Tak jak wspominała wcześniej brązowowłosa, wszyscy już tam byli. Pod ścianą rozstawione były krzesła, na których Mei kazała im usiąść, a sama poszła przynieść dwie sztalugi na których pod nakryciami znajdowały się dwa zatwierdzone przez dyrekcję obrazy.
- Denerwujesz się? – odezwał się po dłuższej chwili milczenia Toshiro.
- Nie mam czego. Nie wygrasz.
- Jak niegrzecznie.. i to tak do swojego senpai’a..- odpowiedział udając urażonego, mimo wszystko zachowując kamienną twarz. Niebieskowłosa więcej nie powiedziała. Dosłownie chwilę potem przed ustawionymi już sztalugami ustała Mei i odchrząknęła głośno.
- Na wstępie chciałam powiedzieć, że wszystkie prace były naprawdę piękne i dyrekcja miała nie mały problem z wyborem tylko dwóch prac, które pójdą na konkurs. Wyniki są.. jakby to ująć.. co najmniej zaskakujące. Sama byłam zaskoczona, gdy ujrzałam jedną z prac. A teraz nie owijając w bawełnę, pierwszą pracą, która przeszła jest mój portret, namalowany przez Sats-chan! Gratulacje~! – zaklaskała radośnie – A drugą pracą jest.. – złapała za nakrycie dramatycznie je ściągając - obraz namalowany przez Kuro-chan~!
- E-eh?! Skąd to.. – zająknęła się niebieskowłosa widząc obraz, który namalowała, gdy została w klubie po zajęciach. Dzieło przedstawiało dwie, małe dziewczynki, puszczające na rzekę szklaną, zakorkowaną butelkę z wiadomością. Jedna z dziewczyn miała niebieskie włosy do ramion i wyraźnie przedstawiała Aoi, zaś druga z dziewcząt miała całkiem długie, blond włosy. Ona miała imitować przyjaciółkę z dzieciństwa szarookiej. Kuroki nie pamiętała wiele z wyglądu jej przyjaciółki, lecz doskonale wiedziała, że miała ona jasne włosy. Cały obraz był przedstawiony w ciepłych barwach. Praca zdziwiła nie tylko Aoi, ale i resztę członków klubu. Pomijając fakt, że ich zdziwienie było zupełnie różne od niebieskowłosej. Reszta klubu była raczej zaskoczona tym, że Kuroki namalowała coś co odbiegało od jej poprzednich wytworów. Zawsze były ponure, ciemne, a niekiedy przerażające, a tu nagle taka odmiana.
- Po waszych minach widzę, że wy również nie spodziewaliście się czegoś takiego! – zaśmiała się założycielka – Niesamowite Kuro-chan, że namalowałaś coś takiego! Jak patrzy się na ten obraz to tak… milej na duszy się robi! – zachwyciła się Mei składając swoje ręce na sercu.
- Skąd to się tu wzięło..? – spytała niepewnie Aoi ignorując komplement. Dalej nie mogła uwierzyć w to co widzi.
- Mayu-sensei chciała dowiedzieć się czemu twoja praca została odrzucona, więc przyszła do klubu i była niesamowicie zdziwiona, znajdując coś takiego pośród wszystkich twoich obrazów! Tak też uznała, że ta praca może pójść na konkurs - wytłumaczyła założycielka.
- Ugh.. Kim jest ta sensei, o której mówisz?
- Hahah, naprawdę nie lubisz mówić po imieniu, co? Nie musisz się powstrzymywać, wszyscy tak nazywają Mayu-sensei.
- Spasuję..
- Naprawdę jesteś zabawną osobą, Kuro-chan~! - zaśmiała się poprawiając okulary - Mayu-sensei jest opiekunem naszego klubu.
~ Zadziwiające, że po tak długim czasie, nie miałam okazji jej poznać.. 
- Czekaj, czekaj! - wtrąciła się Satsuki - Czy nie przypadkiem tematem konkursu miał być portret?
- Portret...? Ahahah! Temat był dowolny~! Ale uznałam, że jak Kuro-chan o tym usłyszy to namaluje jakąś płonącą łąkę kościotrupów czy coś w tym stylu, ale jak widać i to nie podziałało - po tym wszyscy momentalnie zwrócili głowy na szarooką z udawaną wrogością. Ta jedynie spojrzała na nich znudzona, po czym rzuciła swe spojrzenie w stronę założycielki.
- Przez ciebie będą mnie obwiniać..
- Już, już. Nikt nie będzie cię obwiniać, to moja wina - uśmiechnęła się do niej ciepło i klasnęła w ręce, aby zwrócić na siebie uwagę - Na dzisiaj to koniec. Idźcie pomóc w swoich klasach! - rozkazała na pożegnanie. Po chwili wszyscy wyszli z sali zostawiając Toshiro i Aoi samych.
- A więc wygrałaś - westchnął białowłosy wstając z miejsca - To co chcesz ode mnie? Od razu mówię, że nie powieszę się w łazience, ani nic z tych rzeczy.
- Taką prośbę to prędzej od Ayame byś dostał.
- Hah, racja - uśmiechnął się lekko - Więc?
- Właściwie to moja prośba jej dotyczy.. Opowiedz mi coś o niej - Hajime zaskoczony uniósł lekko brwi. Nie spodziewał się, że Aoi poprosi o coś takiego.
- O Ayame, ta? Na początku powiem, że.. nienawidzę jej - powiedział z dziwnym bólem w oczach - Chodź, odprowadzę cie pod klasę - Kuroki wstała tak jak polecił Toshiro i razem udali się w kierunku klasy - Ayame zawsze miała wszystko co chciała. Była ulubienicą wszystkich. Wszystko przychodziło jej z łatwością, wygrywała każdą grę. Po prostu była tak idealna, aż się rzygać chciało. Od zawsze była ulubienicą babci Masami i nieważne jak bardzo się starałem babcia widziała tylko ją. Wszystkie moje osiągnięcia były przyćmiewane przez wyniki Ayame, nawet jeśli niewiele się różniły. Czasami zastanawiałem się czy nie robi tego specjalnie.. Odkąd pamiętam zawsze była okrutną osobą. Kiedyś zabiła swojego królika, a nawet rzuciła nożyczkami w dziewczynę ze swojej klasy.
- Zdecydowanie brzmi jak ona.. - stwierdziła Aoi stając pod klasą, a Toshiro oparł się o ścianę obok.
- Ta.. Cud, że nie był to celny rzut bo mogło się to skończyć źle zarówno dla tej dziewczynki jak i dla Ayame, chociaż z tej drugiej opcji raczej bym się cieszył. Ona jest prawdziwym potworem. Każda jej część ciała.. Nawet jej oczy są.. - nie skończył, gdyż jego wypowiedź została brutalnie przerwana przez rozsunięte z rozmachem drzwi do klasy, z której wyszedł Kazuhiro.
- Kuuurooki-chan! Gdzie jesteś, tęsk-- Oh! Kuroki-chan! - ucieszył się na widok niebieskowłosej, gdy nagle zauważył stojącego obok Hajime. Jego uśmiech niemal natychmiastowo zszedł z twarzy - Co to za typ?
- Chyba tyle mi wystarczy - powiedziała beznamiętnie w stronę białowłosego, ignorując Kazu, po czym weszła do klasy.
- W takim razie do zobaczenia - rzucił za nią. Spojrzał z rozbawieniem na swojego kouhai'a stojącego przed nim i odszedł w swoją stronę. Zaraz po tym Sakai dogonił Aoi, która tylko przyśpieszyła kroku.
- Czemu ze mną nie rozmawiasz jak z tamtym kolesiem? Jakby nie patrzeć to nie sprawiedliwe!
 oburzył się chłopak, ale Kuroki ignorując go zniknęła na zapleczu - Grr.. - wydał z siebie naburmuszony odwracając się na pięcie przez co spotkał się ze złowrogim spojrzeniem Nijimury - Niji.. coś nie tak z twoją twarzą. Nie widzę na niej uśmiechu spowodowanego moją osobą.
- Miałeś ją przyprowadzić, a nie denerwować! - zignorował żart przyjaciela wzdychając ciężko. Złotooki spojrzał na niego uważnie, po czym wsunął ręce do kieszeni i przewrócił oczami.
- Nie widzę różnicy. Zawsze kiedy mnie widzi jest wkurzona, trzeba było mnie nie wysyłać.
- Sam się zgłosiłeś, po za tym gdybyś nie był taki nachalny i irytujący to może by cie tak nie traktowała.
- Oh, no wybacz, że taki już jestem - odezwał się wyraźnie zdenerwowany.
- Czasami zastanawiam się, czemu w ogóle się z tobą przyjaźnie - zażartował, na co złotooki posłał mu chłodne spojrzenia.
- To znajdź sobie innego, idealnego przyjaciela, a nie taką miernotę jak ja - niemal warknął.
- Przecież wesz, że żar--
- Wal się! - po tych słowach wybiegł z klasy zgarniając uwagę przybyłych klientów, którzy zaraz potem wrócili do swoich poprzednich czynności. Tylko Niji stał dalej wpatrując się w drzwi z nadzieją, że Sakai jednak wróci, w końcu zostawił tu swoją siostrę, która aktualnie wpatrywała się zaniepokojona w Nijimurę. Szarooki posłał jej delikatny uśmiech. Miał nadzieję, że już jutro Kazuhiro o wszystkim zapomni. Toshiaki już od dawna nie widział tak wkurzonego przyjaciela. Ostatnim razem tak zły był po utracie ważnej dla niego osoby.
***
Półtorej godziny zleciało całkiem szybko, a po skończonej pracy, Aoi przebrała się w swój codzienny strój i po prostu wyszła z klasy. Uznała, że nie będzie pomagać w sprzątaniu, w końcu jak Nana powiedziała jej pomaganie i tak jest "zbędne". Nie myśląc długo ruszyła w kierunku wyjścia z budynku, gdzie miała znaleźć Sho. Tak jak w szkole, na zewnątrz wszyscy powoli zbierali się do domu, a uczniowie sprzątali po festiwalu. Kuroki nie szukała zbyt długo swojego brata i towarzyszącego mu Masamiego. Swoimi włosami wyróżniali się w tłumie, więc znalezienie ich nie było trudne. Cała trójka wyszła po za bramę. Towarzystwo brata Ayame nie bardzo zadowalało Aoi, ale na jej szczęście tutaj kończyła się wspólna droga, gdyż Yuji mieszkał w przeciwnym kierunku.
- Do zobaczenia w szkole Sho-kun - uśmiechnął się do niego ciepło białowłosy na pożegnanie, machając przy tym.
- Mhm.. Tak, do zobaczenia.. - odpowiedział z minimalnym uśmiechem, co jeszcze bardziej zirytowało szarooką.
- A! I jeszcze jedno! - podbiegł do niebieskowłosego przyciągając do siebie i bez żadnego wahania pocałował go namiętnie. Wiedział, że ma nie wiele czasu do wybuchu furii Aoi, więc pocałunek nie trwał dłużej niż 5 sekund. - To ja uciekam! - krzyknął ze śmiechem, odbiegając przy akompaniamencie wrzasków Aoi.
- Zabije go! Zabije! Puść mnie! On nie ma prawa by żyć! - krzyczała niebieskowłosa wyrywając się z rąk mocno zarumienionego Sho, który w ostatniej chwili złapał swoją siostrę, zanim ta zdążyła rzucić się na Yujiego z pięściami. Z reguły była ona spokojna i nie agresywna, ale tego typu rzeczy potrafiły wyprowadzić ją z równowagi, a potem nie łatwo było ją uspokoić. Gdy Masami zniknął im z oczu, niebieskooki puścił Aoi, odsuwając się kilka kroczków na wszelki wypadek. - Ryo się o tym dowie! Wszystko mu powiem! Wszystko!!
- Nic mu nie powiesz..
- Powiem!! Przekonasz się! Już więcej nie zobaczysz tego idioty!!
   Wracając do domu Aoi przez cały czas wyzywała Yujiego pod nosem, a gdy tylko przekroczyli próg, nabrała powietrza w płuca z zamiarem spełnienia swojej groźby, ale wtedy Sho zatkał jej usta ręką i zaciągnął do swojego pokoju. Oczywiście nie obeszło się bez krzyków, zadrapań i siniaków, bo niebieskowłosa nie miała zamiaru ułatwiać bratu życia. Dopiero po długich negocjacjach Kuroki postanowiła odpuścić bratu pod warunkiem, że ten będzie sprzątał po jej zwierzakach przez pół roku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
OMG! Toż to notka! Cała i zdrowa! o-o Wreszcie po < aż poszła sprawdzić> Bo 6-ciu miesiącach nowa notka! O-O' Aż pół rok nic nie było ;-; Nie licząc oczywiście Bonusowej noty o Murasaki.. ale to nie liczy się jako notka.. xD No więc tak.. eghu.. Co bym mogła powiedzieć.. Szczerze to tak ostatnio pokochałam moje notki ;-; Tyle pisałam, jakie są beznadziejne, ale z biegiem czasu zaczynam je kochać xD Chociaż niektóre wymagały by poprawek.. małych bo małych, ale jednak~ No to w następnej nocie, która raczej nie prędko nastąpi bo zamiar był taki, że jak tylko dodam 10 notę, zawieszenie się wznowi, będzie o dzieciństwie Kazu! .. I głownie Kazu.. No i jeszcze Nijiego, Aoi, Ayame, Sho i Yujiego.. Przynajmniej taki zamiar jest.. nie wiem jak z tyloma postaciami się zmieszcze na 8 stron napisać jak mam opisywać DZIECIŃSTWO czyli to co kocham najbardziej xD No to nic.. na razie uznajmy, że blog dalej jest zawieszony. Dobranoc.

1 komentarz:

  1. BOŻE NARESZCIE. TYLE MUSIAŁAM CZEKAĆ, ALE JEST! <3333 szkoda, że nie było o tych oczkach ayame ;--; Ayame idealne dziecko bardzo ;w; no cóż czekam na część następną ~

    OdpowiedzUsuń