niedziela, 18 sierpnia 2013

Egao - rozdział 1


Był ciepły, kwietniowy poranek. W takie dni jak ten ludzie woleliby po odpoczywać i nic nie robić, lecz ten dzień dla wszystkich licealistów kojarzył się z kolejnym rozpoczynającym się rokiem szkolnym. Dla niektórych ten rok zapowiadał się górą nauki, inni dopiero zaczynali przystosowywać się do nowego środowiska. Do tej właśnie grupy zaliczała się pewna niebieskowłosa dziewczyna. Właśnie w tej chwili zmierzała jedną z nieuczęszczanych ścieżek w kierunku szkoły.
- Ładny ocean – powiedziała beznamiętnym głosem, spoglądając w stronę lśniącej od słońca wody. Lekki wiatr rozwiewał jej włosy wplątując w nie spadające płatki wiśni.
- Tak, też lubię to miejsce – odezwał się ktoś obok. Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w stronę przybysza, który opierał się o barierkę. Okazał się nim być całkiem przystojny, czarnowłosy chłopak o pięknych, złotych oczach i  paskudnie wyszczerzonym uśmiechu. – Jesteś nowa?
- Może tak, może nie – spojrzała na niego z pogardą, poprawiając torbę. Chłopak wyprostował się. Dopiero teraz Aoi spostrzegła, że jest on od niej wyższy prawie o głowę.
- Na pewno jesteś. Kojarzę tutaj niemal każdego, a z takim kolorem włosów na pewno bym cię zapamiętał. Po za tym praktycznie tylko ja używam tej drogi.
~ To po co pytasz? - pomyślała dziewczyna, wpatrując się chłodno w czarnowłosego.
- Jestem Sakai Kazuhiro, a ty? – podał jej rękę, lecz dziewczyna tylko prychnęła, po czym ruszyła w kierunku szkoły.
                                                                           ***
~ Oh, dajcie spokój! Szkoła powinna stać właśnie tu! – zirytowała się, po raz kolejny obchodząc park dookoła. ~ Z tego co napisał tu Ryo szkoła powinna znajdować się dokładnie przede mną – spojrzała na kartkę i jeszcze raz na sklep ~ Może to zmyłka..? Może tak naprawdę ten sklep to szkoła? – przekrzywiła głowę na bok.
- .. Mogę w czymś pomóc? – spytał kolejny wysoki chłopak. Również miał czarne włosy oraz szare oczy. – Patrzysz na ten sklep już od jakiegoś czasu.
- Huh? Nie potrzebuję pomocy od kogoś takiego jak ty – odwróciła się z zamiarem odejścia w inną stronę, lecz szarooki złapał ją za ramię i odwrócił ją w swoją stronę.
- No naprawdę! Taka ładna dziewczyna nie powinna mieć takiego paskudnego charakteru. Szukasz szkoły Senozaku, mylę się?
- Może, z resztą mówiłam już, że nie potrzebuję pomocy.
- Co z ciebie za uparciuch – westchnął zrezygnowany. – Szkoła jest w tamtym kierunku – wskazał przed siebie. – Też tam się wybieram, więc mogę ci towarzyszyć – uśmiechnął się przyjaźnie. Kuroki spojrzała na niego złowrogo jak miała w zwyczaju i bez słowa ruszyła we wskazanym kierunku.- Rany, rany – pokręcił głową i sam ruszył w kierunku szkoły. Po kilku minutach Kuroki dała się wyprzedzić, aby mieć pewność, iż się nie zgubi. Jak się okazało szkoła była niedaleko i była całkiem spora, jak na tą okolicę. Niebieskowłosa stanęła przed wejściem. Czuła, że tutaj zdarzy się coś niezwykłego, może jutro, może za miesiąc, a może nawet za rok, ale coś na pewno się stanie. Stała cały czas przed bramą, patrząc na ogromny budynek. Uczniowie mijali ją w grupkach rozmawiając, śmiejąc się, a ona - była sama. Nie specjalnie się tym przejmowała, przywykła już do tego. Jednak, mimo że nie dopuszczała do siebie innych ludzi, naprawdę nie znosiła tego uczucia. Nagle usłyszała za sobą pisk opon. Odwróciła się i..
Co to do cholery ma być?! – krzyknęła w myślach, patrząc na długą, czarną limuzynę. Po chwili wysiadła z niej dziewczyna o długich, białych włosach i złotych oczach. Ludzie idący niedaleko od razu zaczęli szeptać pomiędzy sobą na jej temat. Kuroki szczerze nienawidziła, gdy oceniało się ludzi po wyglądzie lub statusie. „Bogata to na pewno wredna i bez uczuć” i różne takie. Białowłosa wyminęła Aoi nawet na nią nie patrząc. Dziewczyna stała tam jeszcze kilka minut, obserwując gdzie pojedzie limuzyna. Nagle rozbrzmiał dźwięk dzwonka. Nieśpiesznym krokiem udała się do szkoły. Tak jak myślała – wszędzie było już pusto.
~ Hmm.. muszę znaleźć moją klasę. – Jak pomyślała, tak zrobiła. Udała się wzdłuż korytarza. Po kilku minutach chodzenia po szkole wreszcie znalazła. Stanęła przed wejściem. Serce waliło jej tak, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi. W końcu otworzyła drzwi. Wszystkie oczy skierowane były na nią, ale ona ignorując to, ruszyła w kierunku ostatniej ławki przy oknie. Tak szczerze to nawet nie spodziewała się, że najlepsza ławka zostanie wolna. Usiadła od razu odwracając się do okna i ignorując szepty kolegów z klasy.
- Dobrze, więc może zaczniemy od przedstawienia się? – zaproponował nauczyciel. – Jestem Hachiro Masao i od dzisiaj będę waszym wychowawcą oraz nauczycielem historii Japonii. Tak więc dalej, proszę przedstaw się – wskazał na kogoś z pierwszej ławki przy oknie. Każdy po kolei przedstawiał się i mówił o sobie kilka zdań. Doszło do osoby siedzącej przed niebieskowłosą. Dopiero teraz Aoi zauważyła, że osoba siedząca przed nią, to nie kto inny, jak owa bogata dziewczyna, która wysiadła z limuzyny. Białowłosa wstała powoli i spojrzała na nauczyciela.
- Nazywam się Masami Ayame. Lubię grać na pianinie. To wszytko – powiedziała spokojnym głosem i jak gdyby nigdy nic usiadła, odwracając się w stronę okna. Po tym wstała Kuroki.
- Jestem Kuroki Aoi. Niedawno przeprowadziłam się tutaj z Kioto. Miło mi was poznać – powiedziała beznamiętnie, po czym usiadła.
~ A więc Aoi-chan, tak? – wyszczerzył się do siebie pewien czarnowłosy chłopak. Dziewczyna rozejrzała się po klasie i zauważyła, że w ławce obok siedzi chłopak, który wskazał jej drogę do szkoły, a przed nim siedział ten idiota, którego spotkała na początku. W tej chwili machał jej, szczerząc się przy tym jak głupi.
~ Huh? Co to ma być? – zirytowała się. – On serio myśli, że teraz zarumienię się i odwrócę głowę, jak jakaś zakochana nastolatka? Za kogo on mnie uważa? – szarooka posłała mu znudzone spojrzenie, przez co czarnowłosy wygiął usta w podkówkę, by zaraz posłać jej całusa i zadziornie się przy tym uśmiechnąć.
~ No naprawdę, bo rzygnę – Aoi odwróciła zażenowana głowę.
- Kazu, teraz twoja kolej – szturchnął chłopaka przyjaciel siedzący za nim.
- Co? Aah! – uśmiechnął się głupkowato drapiąc po policzku, na co po klasie przeszły ciche śmiechy. Czarnowłosy wstał i chrząknął.
- Nazywam się Sakai Kazuhiro i mam ogromną nadzieję, że zapoznam się bliżej z pewnymi osobami – uśmiechnął się zadziornie i kątem oka spojrzał na Aoi. Połowa dziewczyn jakby nie zauważając tego zachichotała, mając nadzieję, że być może to któraś z nich. Jakie to głupie, zakochiwać się w człowieku, którego ledwo co się poznało. Na początku niby wielka miłość, a potem okazuje się jaki to tak naprawdę ten ktoś jest.
- Nazywam się Toshiaki Nijimura. Miło mi was poznać – przedstawił się chłopak za Kazuhiro, szeroko się uśmiechając. Kilka dziewczyn od razu zaczęło szeptać o nim, za pewne jaki to „Toshiaki-kun jest słodki” czy coś w tym stylu. Jak zwykle nikt nie zważał na to, jaki może być tak naprawdę. Gdy już wszyscy się przedstawili. Klasa wybrała przewodniczącego, którym został Toshiaki. Szczerze mówiąc całkiem pasowała mu ta rola. Następnie któryś z uczniów, którego imienia Aoi i tak już nie pamiętała, rozdał plany lekcji. Gdy wszystko zostało załatwione nauczyciel opuścił klasę. Jedni od razu wyszli, żeby poszukać swoich przyjaciół, którzy trafili do innych klas, inni stworzyli małe grupki składające się z 3-4 osób i zaczynali albo plotkować, albo jeść swoje śniadania. Tylko Aoi została na miejscu. Nie, właściwie nie tylko Aoi. Osoba siedząca przed nią także nie ruszyła się z miejsca. Nagle do niebieskowłosej podbiegła jakaś niska blond włosa dziewczyna o dużych, brązowych oczach ze śniadaniem.
- Hej, Kuroki-san! Zjesz ze mną bento? Moja siostra zrobiła trochę za dużo więc pomyślałam, że..
- Nie jem mięsa, jestem wegetarianką – powiedziała oschle, spoglądając na jej bento.
- N-no dobrze – odpowiedziała niepewnie i szybko odeszła do grupy innych dziewczyn, od razu jeżdżąc po reputacji niebieskowłosej. Dziewczyny z tamtej grupki spojrzały arogancko na Aoi, a jedna z nich, szatynka o czerwonych oczach, wstała zmierzając w kierunku jej ławki.
- Słuchaj, nie gadaj takich bzdur, że.. – zaczęła, ale szarooka zarzuciła swoją torbę na ramie i ignorując napastniczkę, wyminęła ją, udając się w kierunku wyjścia. – Hej! – Kuroki olała ją i ostatni raz spojrzała na klasę, ale ujrzała tylko podejrzany uśmiech Ayame Masami.
                                                                           ***
~ Eh, obiecałam Sho, że będę chodziła do tego klubu – spojrzała na wejście. – Ale czy naprawdę chcę tu chodzić? – dziewczyna wystawiła rękę, by rozsunąć drzwi, gdy nagle ktoś ją uprzedził. Drzwi rozsunęły się, a na Aoi wpadła dziewczyna z włosami splecionymi w warkocz przewracając przy tym szarooką.
- Oh, przepraszam! – Podała jej rękę. – Nic ci nie jest? Ty jesteś..?
- Aoi Kuroki – powiedziała jak zwykle ozięble. Oczywiście nie przyjmując pomocy, wstała i otrzepała spódniczkę, po czym podniosła torbę z ziemi. Dziewczyna, która na nią wpadła miała dość długie kasztanowe włosy, zielone, kocie oczy i okulary z zielonymi oprawkami.
- Ooh! Więc Kuro-chan! Chcesz się zapisać do klubu plastycznego? – zaklaskała radośnie, wyraźnie zadowolona z nowego członka klubu.
- Nie nazywaj mnie tak.
- Ehh? Czemu? – Przekrzywiła lekko głowę. – Nie ważne! Chodź do środka, dam ci formularz! Ah! Zapomniałabym! Jestem Mei Usagi! Ale mów mi po prostu Mei! – Odsunęła się od drzwi, zapraszając tym Kuroki do środka.
- Wolałabym nie – odrzekła beznamiętnie, wchodząc do pomieszczenia. Jak się spodziewała, nie było tam wielu osób. Zaledwie 6 licząc ją i zapewne założycielkę klubu - Mei.
- To jest Toshiro-kun. – Wskazała na chłopaka siedzącego w kącie i coś malującego, jednak słysząc swoje imię, spojrzał w ich stronę. – Ta tutaj, to Sats-chan! – Pomachała do dziewczyny, która odwzajemniła to uśmiechem. Ona również coś malowała. Właściwie każde z nich coś malowało. – Obok Sats-chan jest Hikari-chan! – wskazała na dziewczynę, która niepewnie się uśmiechnęła. – A tam o, jest Aki-kun. – przedstawiła wszystkich.
- Wolałabym mówić po nazwisku. W końcu nie jesteśmy ze sobą aż tak blisko – powiedziała niebieskowłosa.
- Nie przesadzaj, Kuro-chan~!
- Nie nazywaj mnie tak! – Uniosła głos, marszcząc brwi.
- Dobrze, dobrze! – odpowiedziała jak zwykle uśmiechnięta Mei. – Proszę. Tu jest formularz. Jak go wypełnisz, to namaluj coś. Obojętnie co. Chcę sprawdzić twoje umiejętności – zaśmiała się szyderczo, choć dalekie to było od prawdziwego szyderczego śmiechu. Po wypełnieniu formularza, szarooka podeszła do sztalugi, na której czekało na nią świeżutkie płótno. Chwilę pomyślała, podrapała się końcówką pędzelka po policzku i zaczęła malować. Jednak po pół godziny zaczęła się irytować, tym bardziej, że czuła na sobie dość nachalne spojrzenia innych.
- Nie chce mi się już. – Odstawiła paletę i pędzel na stolik.
- Arara? To w takim razie zobaczę co do tej pory namalowałaś! – krzyknęła uradowana Mei, podbiegając do Aoi. - Kuro-chan! To.. to jest przerażające! – pisnęła, oglądając obraz. Przedstawiał płaczące dziecko nad ciałami zmarłych rodziców. Barwy były bardzo ciemne i ponure. – Mogłaś namalować coś wesołego! Na przykład króliczki! – zaszlochała teatralnie założycielka. – Nie twierdzę, że nie masz talentu! Absolutnie! Masz wielki talent, ale twojej pracy brakuje pasji! – Poprawiła okulary.
-  Żeby zrozumieć moje obrazy, trzeba zrozumieć mnie, a mnie nigdy nie zdołasz zrozumieć – odpowiedziała oschle i wyszła z klubu po drodze zgarniając torbę. Gdy tylko Aoi wyszła, reszta członków klubu zbiegła się, aby obejrzeć pracę Kuroki. Mimo iż praca nie była skończona i tak na twarzach pozostałych wywołała mieszane uczucia.
                                                                            ***
Gdy opuściła klub, w szkole nie było już praktycznie nikogo. Niektórzy zostali w klubach, inni postanowili wrócić do domu, aby jakoś wykorzystać wolny czas. Kuroki także nie zamierzała przebywać dłużej w szkole. Opuściła budynek, kierując się w stronę domu. Kiedy mijała park, gdzieś zza krzaków usłyszała płacz dziecka.
No nie. Nie myśl o tym, zostaw to dziecko. – Starała się ignorować narastający płacz. – Ja.. ja nie mogę.. – westchnęła cierpiętniczo i przeszła przez krzaki. Niedaleko przy drzewie stała mała, płacząca dziewczynka. Mimo paskudnego charakteru Kuroki nie potrafiła zostawić płaczącego dziecka samego. Tak samo było ze zwierzętami. 
- Co ryczysz? – kucnęła przy dziewczynce.
- Eek! – pisnęło przerażone dziecko na widok zirytowanej twarzy Aoi.
- Zgubiłaś się? – spytała siląc się na spokojniejszy ton. Dziewczynka nadal przestraszona pokiwała lekko głową. – Jak się nazywasz?
- S-Sakai.. – powiedziała nieśmiało.
~ Sakai, hm? – zamyśliła się. Skądś kojarzyła to nazwisko, po za tym kogoś ta dziewczynka jej przypominała. Miała czarne krótkie włosy związane w dwie kitki oraz wielkie złote oczy. – Chodź, pomogę ci. – Podała jej rękę, a ta niepewnie ją chwyciła.
Po półtorej godziny szukania opiekunów dziewczynki, Aoi była zdecydowanie wyczerpana. Nie myślała, że to może zająć tyle czasu. Próbowała też wyciągnąć od małej coś na temat tego gdzie mieszka, ale ta albo mówiła, że nie pamięta, albo była zbyt przerażona zirytowaną miną niebieskowłosej. Myślała też, aby zostawić ją z powrotem w parku, ale po prostu nie potrafiła tego zrobić. Ze względu na swoją przeszłość nie potrafiła nie pomóc dziecku.
- Sasame! – Rozległ się krzyk dochodzący z parku.
- Onii-chan! – Dziewczynka pociągnęła szarooką za rękę, po czym krzyknęła to samo tylko kilkakrotnie głośniej. Złotooka puściła rękę Kuroki, rzucając się w stronę parku, by po chwili zniknąć w krzakach. Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie jakiś czas temu stała zapłakana Sasame, stał zdyszany Kazuhiro.
- Sasame! Martwiłem się o ciebie! Gdzieś ty była? – Przytulił siostrę, po czym spojrzał w jej oczy. Dziewczynka odwróciła się, ale Aoi nigdzie nie było.
- Taka ładna Onee-san pomogła mi cie szukać, wiesz? Miała niebieskie włosy i była trochę straszna – uśmiechnęła się i przytuliła do brata.
~ Niebieskie włosy? Straszna? – Chłopak uśmiechnął się tajemniczo. ~ Hah.. Jeszcze bardziej chcę cię poznać.. Aoi.
                                                                             ***
- Ryo! Sho! Wróciłam! – krzyknęła Kuroki wchodząc do domu. Szybko zdjęła buty i zerknęła do kuchni, gdzie zastała swojego najstarszego brata – Ryo, blondyna o szarych oczach i zawsze uśmiechniętej twarzy.
- Oh, witaj z powrotem. – Uśmiechnął się ciepło.
- Jest Sho?
- Wyszedł godzinę temu. Niedługo powinien wrócić. Tak po za tym.. Czemu pytasz o niego?! – zachlipał teatralnie, łasząc się i przytulając do Aoi. – Wolisz Sho ode mnie? Nie liczę się dla ciebie prawda?! Czemu to ja jestem ten starszy? – Powrócił do przygotowania kolacji, pociągając co chwile nosem. Aoi zaśmiała się lekko.
- Kocham was tak samo – powiedziała ze słodkim uśmiechem.
- Kyah! Jakaś ty słodka siostrzyczko! – Rzucił się na szarooką, tuląc tak mocno, że prawie ją dusił.
- A może jednak bardziej kocham Sho? – powiedziała prowokującym tonem głosu, patrząc w sufit i przykładając palec do ust, udając wielce zamyśloną.
- Okrutna! – zaszlochał, na co Aoi uśmiechnęła się jeszcze raz. Nie miała w zwyczaju pokazywać swojej „dobrej” strony nikomu innemu niż braciom. Nie obchodziło ją jakie zdanie będą o niej mieli inni. Nie ufała im. Nie ufała ludziom. Nikt poza jej braćmi nie sprawi, że kiedykolwiek się uśmiechnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A teraz czas na posłowie! Nie liczę, że komuś się to spodoba, nie liczę nawet, że w ogóle ktoś będzie to czytał '-' ( no oprócz Klaudii ♥) Myślę, że pod koniec zjebałam, ale tak to jest kiedy wena ucieknie, a trzeba było ją do łóżka przykuć nie, Klaudia? xD Tak czy o wag byłabym wdzięczna jakby znalazłoby się tam parę komentarzy pod spodem ;-;

4 komentarze:

  1. KOCHAM TO KOCHAM TO KOCHAM TO! ;_; KOCHAM ! <3333 TO JEST ŚWIETNE I ZAJEBISTE, ŻE OH I AH <333 Czekam na następną notkę <33333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę wicęj teraz, już, zaraz ._. BŁAGAM to jest takie piękne i romantyczne (hahaha ok. ) ._. <3

      Usuń