Ranek. Dochodziła 7, a Aoi leżała rozwalona na łóżku. Nie chciała
iść do szkoły. Wiedziała, że dzisiaj dziewczyna z wczoraj się do niej przyczepi.
- O-ha-yo! O-ha-yo! – odezwała się papuga siedząca w klatce,
trzepocząc skrzydłami.
- Zamknij się – rzuciła od niechcenia.
- Zam-knij-się! – powtórzyła. Szarooka westchnęła
cierpiętniczo i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Czasami nie znosiła tej papugi, ale nie miała serca jej zostawić czy oddać, tym bardziej, że była prezentem od jej braci. Ze złym humorem udała się do salonu, gdzie siedział Sho pijąc kawę. Chłopak również, jak Aoi miał niebieskie włosy tylko nieco ciemniejsze. Również jego oczy były tego koloru.
- Oh, hej Aoi – przywitał się. – Dobrze spałaś? Jak było wczoraj w
szkole?
- I tak masz na to wyjebane, nie? – usiadła naprzeciwko. Niebieskooki
uśmiechnął się pod nosem, a po chwili dodał.
- Nie przeklinaj po nie urośniesz, karzełku.
- Wcale nie jestem taka niska! – zbulwersowała się Kuroki. W
końcu 163 cm.
to nie tak mało, prawda?
- Tak, tak. Zapisałaś się do klubu? Obiecałaś mi to –
odłożył kawę, po czym splótł palce i oparł na nich podbródek.
- Tak. Naprawdę muszę tam chodzić? Sami idioci tam są. Nie
doceniają tego co maluję. – Sho pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Dobrze wiedział jakie jego
siostra malowała obrazy. Od dziecka lubiła malować i szło jej to bardzo dobrze,
ale po śmierci rodziców jej obrazy stały się mroczne i smutne. Nie bez powodu
niebieskowłosy kazał jej się zapisać do tego klubu. Liczył, że może dzięki temu
ta „wesoła i uśmiechnięta” siostrzyczka powróci. Nagle do salonu wpadł zaspany
Ryo.
- Ohh~ Dwa ponuraki już wstały? – Ziewnął przeciągle
rozciągając się przy tym.
- Odezwał się ten, który najwięcej narzeka na pracę -
powiedział szeptem młodszy z braci, kiedy blondyn zniknął w kuchni, na co Aoi
się zaśmiała.
- Aah~ Swoją drogą, to gdzie wczoraj byłeś? – zaciekawiła się
dziewczyna. Sho natychmiastowo się skrzywił na wspomnienie z ostatniego
wieczoru.
- Tajemnica. – Aoi popatrzyła na niego pytająco, ale nie
naciskała na niego. Wiedziała, że jeśli będzie potrzeba, to powie. Po kilku
następnych minutach do swojego młodszego rodzeństwa dosiadł się Ryo z talerzem
tostów, które zostały skradzione przez Aoi i Sho. Po wspólnym posiłku każde z
nich się wyszykowało, po czym opuścili dom. Ryo udał się do restauracji w
której pracował, Sho na uniwerek, gdzie studiował, a Aoi do szkoły. Nie chcąc
ryzykować spotkania z Kazuhiro, odpuściła sobie ścieżkę, którą szła wczoraj.
Niecałe 30 minut później, była już w szkole. Szybko zmieniła obuwie i ruszyła w
stronę klasy. Jak mogła się spodziewać było już tam sporo osób. Niebieskowłosa
udała się do ławki spoglądając przy tym na dziewczynę siedzącą przed nią.
~ Ayame Masami, hm? Coś
mi w niej nie pasuje. – Oparła policzek na dłoni, patrząc w plecy siedzącej
przed nią białowłosej.
- Ooh~ Kuroki-chan! Wiedziałem, że cię tu znajdę! – Nagle
Kazuhiro podbiegł do jej ławki. Dziewczyna spojrzała na niego leniwie.
- Jakby nie patrzeć, chodzimy do tej samej klasy –
odpowiedziała bezczelnie.
- Haha, racja – zaśmiał się głupkowato, lecz po chwili dodał
poważniejszym głosem. – Dzięki za wczoraj – uśmiechnął się tajemniczo. Szarooka
prychnęła i odwróciła się w stronę okna, na co chłopak zaśmiał się pod nosem i
poszedł do swojej ławki, zaczynając rozmowę z Nijimurą. Lekcje mijały powoli.
Były strasznie nudne i nie ciekawe. Aż wreszcie nadeszła przerwa obiadowa. Wszyscy
podobierali się w grupki, żeby zjeść bento przygotowane przez siebie lub kogoś z
rodziny. Tylko Aoi nie jadła, po raz kolejny przeszukując swoją torbę.
~ Noo.. Gdzie to jest?
Nie mówcie mi, że zapomniałam zabrać z domu. – Spojrzała jeszcze raz do
torby, po czym ze zrezygnowaniem powiesiła ją z powrotem na wieszaczku przy
ławce.
- Nee~ nee~ Hitomi-chan! Coś strasznie dużo warzyw w twoim
bento! – powiedziała jedna z dziewczyn z wczoraj na tyle głośno, by szarooka
mogła usłyszeć.
- Ah to ty nie wiesz? Jestem wegetarianką, ostatnio taka
moda jest – powiedziała druga, również bardzo głośno, po czym cała grupka
wybuchnęła śmiechem. Niebieskowłosa siedziała niewzruszona, totalnie ignorując
ich wrzaski.
- Hej ty.. – krzyknęła szatynka z ich grupki w kierunku Aoi, gdy
przerwał jej dźwięk łamiącej się ławki tuż pod jej nosem. Dziewczyny z
przerażeniem spojrzały na osobę, która doprowadziła ławkę do tego stanu. Sprawcą
całego zamieszania okazała się być Ayame.
- Nie zauważyłyście, że przeszkadzacie innym w spokoju jeść
śniadanie? – Uśmiechnęła się ciepło, acz z pulsującą żyłką na czole. Przerażone
dziewczyny zgodnie pokiwały głowami obiecując, że to się więcej nie powtórzy.
~ Hah, przynajmniej na
razie mam spokój. – Aoi spojrzała na Ayame, która uśmiechnęła się do niej ciepło. ~ Jak sztucznie.. Myślisz, że tego nie
widzę? – Po chwili niebieskowłosa wstała od ławki i opuściła klasę.
Postanowiła, że poszuka sobie jakiegoś ustronnego miejsca, gdzie będzie mogła w
spokoju jeść przez następne dni, bo szczerze nie zamierzała znosić widoku
swoich dręczycielek kiedy je. Widok takich umalowanych dziwek przyprawiał ją o
mdłości, a wolała nie marnować jedzenia. Kuroki zatrzymała się nagle na środku
korytarza. Przypomniała sobie, że niedaleko jej klubu znajdują się schody
prowadzące na dach. Zawróciła się i udała w kierunku wyjścia na szkolny dach.
Jakiś czas później była już przed wyjściem. Pchnęła lekko drzwi i po chwili jej
bladą twarz przywitały ciepłe promyki słońca i lekki przyjemny wiaterek. Jak
się okazało było stąd widać też ocean, który to niebieskowłosa wczoraj
podziwiała. Aoi uśmiechnęła się pod nosem. Nie dość, że spokojnie, to i widok
będzie mieć ładny. Powoli podeszła do barierki gdy nagle poczuła czyjąś
obecność. Obróciła się na pięcie i zauważyła dobrze jej znane białe włosy.
- Co chcesz? – spytała oschle szarooka.
- Czemu jesteś taka nieprzyjemna? – Udała zdziwioną. –
Mniejsza, pomyślałam, że może jesteś głodna. W końcu zapomniałaś swojego
śniadania, czyż nie? – Uśmiechnęła się tajemniczo, unosząc ładnie zawinięte pudełko na śniadanie.
- Nie dzięki. Znając życie twoje bento będzie tak samo
tłuste jak ty – prychnęła.
- Ty szmato.. – zazgrzytała zębami, po czym w mgnieniu oka
znalazła się przed Aoi, wykręcając jej nadgarstek. – Chciałam być miła, ale
skoro tak bardzo chcesz poznać prawdziwą mnie, to czemu nie? – zaśmiała się, bardziej wykręcając jej nadgarstek.
- Tylko na tyle cię stać? To co to było z tą ławką? Może ta
ławka to jakaś atrapa była? – spytała retorycznie z pogardą i paskudnym
uśmiechem na twarzy. Lecz nie długo to trwało, gdyż dziewczęta usłyszały
trzaśnięcie kości w okolicach nadgarstka Kuroki. Aoi syknęła cicho z bólu.
- „Tylko na tyle mnie stać” jak widzisz – powiedziała oschle puszczając jej rękę, przez co niebieskowłosa upadła na ziemię.- Z
sadystką nie wygrasz.
- A co jeśli twoja przeciwniczka jest masochistką? – Podniosła wzrok na Ayame i uśmiechnęła się wrednie.
- Hohooh? Więc takim typem osoby jesteś. Interesujące – odwzajemniła uśmiech.
- Szlag. Mogłaś chociaż skręcić mi lewy nadgarstek, idiotko. –
Masami chciała już odpyskować gdy nagle:
- Tu szkolna rozgłośnia. Masami Ayame proszona jest do
gabinetu dyrektora. Powtarzam: Masami Ayame proszona jest do gabinetu
dyrektora – głos wychowawcy 1b rozniósł się po całej szkole.
- Szlag by to. Zobaczymy się później, Aoi – uśmiechnęła
się wrednie i pomachała na pożegnanie, zostawiając poszkodowaną Kuroki samą.
~ Pff.. kto ci
pozwolił mówić do mnie po imieniu, AYAME – uśmiechnęła się do siebie.
***
- Masami-san. Dużo słyszałem o tobie z poprzednich szkół, że
jesteś „ wzorową i pilną uczennicą”, więc co ma znaczyć ta akcja z ławką? – Splótł swoje dłonie, wwiercając się wzrokiem w białowłosą.
- Ja naprawdę przepraszam – powiedziała słodkim, sztucznym
głosem. – Po prostu te dziewczyny dręczyły moją przyjaciółkę oraz zakłócały
spokój klasy – tłumaczyła się, kładąc nacisk na wyraz „ przyjaciółka”. –
Oczywiście jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę odkupić ławki dla całej klasy –
uśmiechnęła się ciepło, jakby to wcale nie była jej wina.
- Nie, rozumiem. Nie kłopocz się tym. Tym razem przymkniemy
na to oko, ale mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy.
- Oczywiście.
- Dobrze, możesz już iść.
- Dziękuję – powiedziała Ayame. ~ Jak zwykle mi wierzą. Ludzie są tacy naiwni. – Uśmiechnęła się do
siebie pod nosem i opuściła gabinet.
***
W tym samym czasie Aoi udała się do higienistki, która nie
była jakoś wybitnie ładna, ale za to znała praktycznie każdego z tej szkoły.
Nawet tych nowych.
- Ojoj, to wygląda koszmarnie! – przeraziła się higienistka
o długich blond włosach.
- Ujdzie. Właściwie nawet nie boli.
- Jakie 'ujdzie'?! Jakie 'nie boli'! Jak się źle zrośnie, to
dopiero będzie te twoje „ujdzie”. – Pokiwała ze zrezygnowaniem głową, po czym
usztywniła jej nadgarstek i założyła bandaż. – Właściwie, to jak ty sobie coś
takiego zrobiła?
-.. Spadłam ze schodów – powiedziała cicho i spojrzała
gdzieś w kąt. Pielęgniarka westchnęła i spojrzała na szarooką.
- Napiszę ci
zwolnienie, do końca tygodnia posiedzisz już w domu. Masz dzisiaj jeszcze jakieś lekcje?
- W-f i japoński – odpowiedziała beznamiętnie.
- Dobrze, w takim razie zostaniesz tu przez te dwie lekcje,
a później poproszę kogoś, żeby cię odprowadził do domu.
- Dam sobie radę sama.
- Aoi! – Blondynka złapała ją za ramiona. – Daj sobie czasem
pomóc, dobrze? No. W takim razie ja idę wytłumaczyć parę spraw. – Jak
powiedziała, tak zrobiła. Przez te dwie lekcje Aoi siedziała w gabinecie
pielęgniarki, aż wreszcie po japońskim do niebieskowłosej zawitała Masami.
- Chodź. Odprowadzę cię – powiedziała beznamiętnie. Obie wyszły ze szkoły przez cały czas milcząc, gdy wyszły już po za
bramę szkoły, głos zabrała złotooka.
- Stój. Zaraz przyjedzie po nas mój kierowca. Za chwilę mam
zajęcia w klubie, więc muszę szybko wracać. – Aoi przytaknęła głową i ustała
koło Ayame.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Spytałam Hachiro-sensei. W końcu ktoś cię musiał
odprowadzić do domu, nie? – wytłumaczyła nawet na nią nie patrząc ~ Z resztą i tak chciałam wiedzieć gdzie
mieszkasz, tak na wszelki wypadek – dodała w myślach.
- Huuh? Skąd u ciebie tyle dobroci, co? Może ty nie jesteś
Ayame, tylko jej siostrą bliźniaczką? – prychnęła Kuroki marszcząc lekko brwi.
- Po prostu nie niszczę swoich zabawek od razu, Aoi. – Uśmiechnęła się wrednie.
Po chwili przed dziewczynami stanęła limuzyna należąca do
rodziny Masami. Ayame podała kierowcy, gdzie ma jechać, po czym razem z Kuroki wsiadła
do pojazdu i pojechały w wyznaczone miejsce. Przez całą drogę nie odezwały się
do siebie słowem. Nie minęło 5 minut, a były już pod domem niebieskowłosej.
- W takim razie, do zobaczenia, Aoi – powiedziała z
nieszczerym uśmiechem i zmarszczonymi brwiami, kładąc nacisk na imię dziewczyny.
- Raczej nie nastąpi to prędko, Ayame – odpowiedziała z
takim samem wyrazem twarzy. Gdy limuzyna odjechała, Kuroki pobiegła do swojego
domu, gdzie zastała obu braci.
- Sho? Ryo? Co tak wcześnie w domu jesteście? – zdziwiła się, widząc siedzącego przy stole Sho nad stertą książek oraz Ryo sprzątającego salon.
- Ostatnio siedziałem w pracy po godzinach, więc przez jakiś
czas będę wracał wcześniej. – Uśmiechnął się ciepło Ryo, przerywając czynność,
gdy nagle zobaczył opatrunek na ręku Aoi. – Matko Boska! Co ci się stało?! –
podbiegł do niej. Sam Sho też się tym zainteresował i oderwał wzrok od książek
wyraźnie oczekują odpowiedzi.
- Aaa.. to.. – odwróciła wzrok z krzywym uśmiechem. – Taka
jedna laska z mojej szkoły skręciła mi nadgarstek.
- Zabiję! – zakrzyknął Ryo, zaciskając pięści z chęcią mordu
w oczach.
- Jak się nazywa? – spytał spokojnie drugi z braci.
- Ayame Masami.
- Masami, ta? – powtórzył jakby nieco zdołowany i zakrył
głowę książką.
- Coś się stało? – przekrzywiła głowę szarooka.
- Nie, nic. Nieważne. - Machnął na nią ręką.
~ Dziiiwne –
pomyślała Kuroki. – A właśnie, Ryo! – Odwróciła się w stronę chłopaka. Nagle cała
„mroczna” aura wokół niego zniknęła, a blondyn uśmiechnął się pogodnie.
- Co jest?
- Przez resztę tygodnia będę w domu – powiedziała z
uśmiechem, na co Sho lekko drgnął. – Sho? Dziwnie się zachowujesz.. – spojrzała
na niego zmartwiona, na co chłopak schował się za książkami. – Zaczynam coś
podejrzeeewać – zaśmiała się spoglądając na niebieskookiego. Ten jakby
instynktownie rzucił w nią książką, lekko zażenowany.
- Sho! Nie rzucaj tak książkami w niewinnych ludzi! –
krzyknął blondyn, przytulając do siebie siostrę. – Mogłeś jej zrobić krzywdę! –
Aoi nie mogąc się powstrzymać, wybuchnęła
śmiechem. Ryo nie wiedząc o co jej chodzi, zrobił dość głupkowatą minę, a Sho
postanowił razem z książkami ulotnić się do swojego pokoju. – Co go ugryzło?
- Miłość, Ryo. Miłość – odpowiedziała, dławiąc się śmiechem.
Kuroki zdecydowanie lepiej dogadywała się z Sho. Może to była kwestia tego, iż
byli w podobnym wieku, aczkolwiek dużo więcej tajemnic i sekretów powierzała
Sho niżeli Ryo. Z resztą z niebieskowłosym było tak samo. Szarooka dobrze
wiedziała, jakiej Sho jest orientacji seksualnej, czego jej najstarszy brat nie wiedział.
Często musiała mu robić jakieś alibi przed blondynem, gdy przyprowadzał do domu
tych swoich chłopaczków. Po uzgodnieniu paru spraw z najstarszym bratem, Aoi udała się
do pokoju niebieskookiego na „poważną” rozmowę.
- Mogę wejść? – spytała zamykając za sobą drzwi.
- Jaki to ma sens pytać czy możesz wejść, gdy jesteś już w
środku?
- Nie wiem. Ty powinieneś lepiej wiedzieć. – Uśmiechnęła się
zadziornie, powstrzymując śmiech. Chłopakowi drgnęła lekko brew, a w kierunku
niebieskowłosej poleciała kolejna książka.
- Prawie mnie trafiłeś!
- Taki miałem zamiar – powiedział obojętnie. Aoi
uśmiechnęła się sama do siebie, siadając na łóżku brata.
- Więc..? Jaki jest? Kochasz go? A on ciebie? Kto jest tym
razem na górze? Jest chociaż przystojny? A może jednak bogaty? Czy może i to i
to? – zalewała pytaniami.
- Co miało znaczyć „ kto jest tym razem na górze”, co? – Złapał ją ramieniem, przyciągając do siebie i poczochrał włosy.
- Serio? Na tyle pytań wyłapałeś tylko to jedno? – zaśmiała
się lekko. Niebieskowłosy westchnął i sam również się uśmiechnął, co u niego
było dość rzadkim zjawiskiem, tak jak u Aoi.
- Znasz go.
- Dużo mi to mówi – powiedziała sarkastycznie. - Znam
wszystkich twoich byłych. Mam wymieniać? No to tak: Hibiki, Satomi, Akihiko,
Toshiro..
- Jun – przerwał jej brat.
- Jun? – Uniosła lekko brew i przekrzywiła głowę. – A ten! Co
ci parasol pożyczył?
- .. Nie. To ten, który dawał mi korepetycje.
- Ah! Pamiętam już!
Nienawidzę go, ten od parasola jest lepszy. – Zrobiła dzióbek z ust i
skrzyżowała ręce na piersiach. Sho zaśmiał się cicho. Po chwili dziewczyna
wstała z łóżka i podeszła do drzwi. – To ja już idę! Jak coś to zawołam cię na
kolację. – Uśmiechnęła się i wyszła. Przez resztę dnia dziewczyna nie robiła
już nic konkretnego. Po kolacji zaczęła przedrzeźniać się z Kin’em – jej
papugą, a jakiś czas później poszła spać.
***
***
Następnego ranka, gdy się obudziła, w domu już nikogo nie
było. Tylko na stole leżała karteczka od Ryo, że w lodówce ma śniadanie.
~ Ale nudno – pomyślała, wyjmując jedzenie z lodówki, gdy na
jej ramieniu usiadł Kin. – Właśnie, ty też pewnie jesteś głodny, co? – Spojrzała
na papugę.
- Głodny, głodny! – zaskrzeczał, machając skrzydłami.
- Tak, tak – powiedziała beznamiętnie. Mimo wszystko była
przywiązana do tej papugi, której tak bardzo „ nie lubiła”. Z resztą Kin także
bardzo lubił swoją właścicielkę. Można to było stwierdzić po tym, jak bardzo
lubi przebywać przy boku Aoi.
***
Było około południa. Kuroki siedziała przed telewizorem, grając w jakieś gry, gdy nagle dosłownie w tym samym czasie przyszły dwa sms’y.
Jeden był od Ryo, który napisał: „Jeden z kucharzy zachorował i zostanę
dłużej w pracy, więc zrób coś sobie i Sho na obiad i nie pozwól mu korzystać z MOJEJ kuchni”, lecz Aoi
zainteresowała się bardziej wiadomością od Sho, który napisał: „Nocuję dzisiaj u kolegi, więc nie wracam do domu”.
~ Kolegi tak? – Uśmiechnęła się do siebie tajemniczo. ~ Już
wiem co dzisiaj będę robić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tadam! O to jest kolejna nota, która miała być w niedziele. He he. Myślę, że wyszło mi beznadziejnie, ale tak serio beznadziejnie ;-; Gdybym była czytającym to tylko kilka momentów mi się z tego podobało.. he he yaoi xD
ZAJEBIOZA. Jak zwykle xDD Boże już sie nie mogę doczekać "planu" Aoi <333 To było takie zajebiaszcze. Pisz nexta szybko *-*
OdpowiedzUsuń