- Sho kończy dzisiaj lekcjo po 15. To znaczy, że mam jeszcze
godzinę. – Spojrzała na zegarek wiszący na ścianie. – Założę bluzę z kapturem,
żeby mnie nie poznał! – Z zapałem pobiegła do pokoju, wygrzebując jakąś szarą
bluzę z kapturem oraz kocimi uszami. Nigdy nie wychodziła w niej po za próg
domu, więc gdyby nawet Sho ją zobaczył, to się nie skapnie, że to ona. – Okej,
teraz jestem gotowa. Kin, idziesz ze mną? – Spojrzała na ptaka, zaciągając na
głowę kaptur. Ten jedynie wesoło zaćwierkał i usiadł na ramieniu
niebieskowłosej. Z wielkim zapałem wyszła z domu i zamknęła drzwi na klucz.
~ Sho, nadchodzę!
– Uśmiechnęła się do siebie i ruszyła w tylko jej znanym kierunku.
***
- Apsik! – Kichnął pewien niebieskooki chłopak.
- Na zdrowie, Kuroki-kun. – Uśmiechnęła się do niego
dziewczyna siedząca w ławce obok, ten kiwnął tylko głową na znak, że dziękuje.
~ Czuję, że stanie się
coś złego.. - Odwrócił się w kierunku okna.
- Nie rozpraszaj się, Kuroki-san – skarcił go nauczyciel
japońskiego z ciepłym uśmiechem.
- Hai.. – odpowiedział beznamiętnie, odwracając się w
kierunku tablicy. Nauczyciel skwitował to kolejnym, szerszym uśmiechem wracając
do lekcji.
***
Gdy lekcje się skończyły, niebieskowłosy nieśpiesznym
krokiem szedł w kierunku wyjścia.
- Kuroki-kun! Poczekaj chwilkę! – Rozległ się głos na
korytarzu. Sho aż nazbyt dobrze wiedział do kogo należy ten głos.
~ Błagam, tylko nie
on – powiedział w myślach i udając, że nie słyszy szedł dalej tyle, że
trochę szybciej.
- Kuroki-kun! – Czyjaś ręka złapała go za ramię odwracając w
swoją stronę. – Wołałem cię. – Białowłosy mężczyzna o niebieskich oczach uśmiechnął się promieniście, na co chłopak skrzywił delikatnie.
- Naprawdę? Nie słyszałem..
- Nie szkodzi! – odpowiedział nauczyciel. – Chciałbyś
dzisiaj do mnie wpaść? Nie zdążyłem ci jeszcze podziękować za pomoc ostatnio.
- Nie trzeba. Nie chcę niczego w zamian.
- Ależ nalegam. – Uśmiechnął się jeszcze szerzej i cieplej.
Jeśli w ogóle to było możliwe. – Sho-kun.
- Jestem już z kimś umówiony – powiedział oschle, strącając z
ramienia rękę nauczyciela. – Przepraszam, ale jestem oczekiwany gdzie indziej.
– Po tych słowach najzwyczajniej w świecie się odkręcił i odszedł zostawiając
nauczyciela od japońskiego samego.
Gdy tylko przekroczył
bramę szkolną, udał się w kierunku miasta, gdzie miał się spotkać z Junem. Przez
całą drogę miał wrażenie, jakby ktoś go obserwował, lecz gdy się rozglądał, nikogo
podejrzanego nie było. Dojście do wyznaczonego miejsca nie zajęło mu dużo
czasu. Zaledwie po 15 minutach był już w centrum miasta. Usiadł na ławce
niedaleko fontanny, czekając na swojego „przyjaciela”. Minęło ponad 20 minut, a
Jun się nie zjawiał. Sho zerknął na zegarek w komórce.
~ Spóźnia się już 15
minut. Mógłby chociaż zadzwonić czy coś. – Wsunął telefon do kieszeni
spodni i spojrzał przed siebie, gdy nagle dziwne szare ucho mignęło mu gdzieś
między krzakami. Zaczął się temu „dziwnemu” czemuś przyglądać.
~ To.. Aoi, prawda?
Czy ona mnie śledzi? – Zaliczył facepalma – Naprawdę myślisz, że cię nie poznam jak założysz tę bluzę? – Pokiwał ze zrezygnowaniem głową i spojrzał na dziwnego faceta, od dłuższego
czasu czytającego gazetę.
***
Niebieskowłosa siedziała w krzakach już bardzo długo. Miała
szczęście, ponieważ gdy szukała szkoły Sho, przechodziła przez ten właśnie park
i akurat w tym miejscu znalazła swojego brata. Nagle jakiś wyższy
od Sho chłopak podbiegł do niego. Jun Hirasawa był prawdopodobnie największym wrogiem Aoi. Gdy tylko pierwszy raz go zobaczyła, wiedziała, że przysporzy mnóstwo problemów. Chłopak był starszy od jej brata o 3 lata. Był szatynem o jasnych, zielonych oczach.
- Sho! Sorki za spóźnienie, ale.. trochę mi się w pracy
przedłużyło - tłumaczył się szatyn.
~ Kłamie. To widać gołym okiem –
spostrzegła Aoi. - Właśnie dlatego go
nienawidzę. Zawsze tylko wykorzystuje Sho, a on i tak tego nie widzi.
- Jasne, nie ma sprawy – uśmiechnął się lekko niższy z chłopaków.
- To najpierw idziemy na lody, nie? – Uśmiechnął się
perwersyjnie Jun, na co Sho kiwnął lekko głową z delikatnymi rumieńcami.
~ "Na lody"? Błagam niech to nie będzie nic więcej niż zwykłe lody.. – pomyślała, odprowadzając wzrokiem parkę, gdy nagle zauważyła pewien szczegół. Facet, który
dotychczas siedział czytając gazetę wstał kierując się powoli w stronę jej
brata. ~ Ten koleś wygląda podejrzanie. Lepiej nie spuszczać go z oczu.
Kuroki przez godzinę siedziała w krzakach
pilnując, by Sho i Jun nie zrobili czegoś głupiego, w jakimś ciemnym zaułku czy
gdzieś indziej. Co prawda całowali się, ale tego im zabronić nie mogła.
Zauważyła nawet, że ten tajemniczy facet podczas jednego z całusów, porwał swoją
gazetę, dzięki czemu Aoi mogła mu się bliżej przyjrzeć. Białe, lekko
roztrzepane włosy i niebieskie oczy. Wyglądał na jakieś 25 latt. W
dodatku był całkiem przystojny i nieźle zbudowany.
~ Nie można oceniać człowieka po wyglądzie. Równie dobrze
może być jakimś wariatem z bombą w ciele – pomyślała i wskazała na Sho. – Kin, pilnuj Sho – wyszeptała, a papuga od razu poleciała w wyznaczonym kierunku. Gdy tylko
para oddaliła się wystarczająco daleko, wyszła naprzeciw białowłosego.
- Czemu szpiegujesz mojego brata? – powiedziała agresywne nie owijając w bawełnę.
Właściwie to biło od niej złą aurą.
- Huh? Nikogo nie szpieguje. Ha ha ha... – zaśmiał się
nerwowo, drapiąc po policzku.
- Kłamca. Od jakiejś godziny cały czas jesteś gdzieś
niedaleko. Cały czas za nim łazisz. Czego od niego chcesz?
~ Myśl, myśl, Yuji! Co
powinienem powiedzieć?! Może uda mi się ją przechytrzyć! – histeryzował
białowłosy. – Sprzedaję zegarki i szukam klientów! – Posłał jej paniczny uśmiech.
- Zegarków, hmm? Więc chciałabym kupić jeden, co masz mi do
zaoferowania? – odparła wrednie, krzyżując ręce na piersi i wyczekując, aż mężczyzna pokaże jej co ma na sprzedaż.
- Proszę – powiedział, niepewnie wysuwając rękę ze złotym
zegarkiem.
- Tylko tyle? Coś mało tych zegarków na sprzedaż masz. – Spojrzała na niego podejrzliwie.
- No cóż.. biznes się kręci.. Tylko ten został –
odpowiedział, patrząc gdzieś w bok z krzywym uśmiechem.
- Huuh? Więc musiałeś trochę na tym zarobić, prawda?
~ Ha! I tu cię mam!
– Nagle niebieskooki wyjął duży plik banknotów. – Oto ile zarobiłem! Widzisz?
– Uśmiechnął się znacznie pewniej.
~ O m-mój boże! Ile..
Ile tu jest pieniędzy..? – Zdziwiła się patrząc na pieniądze. – I to
wszystko za zwykłe zegarki? Po ile ty je sprzedajesz?
- E..etto.. – podrapał się po policzku. ~ Cholera! To się wkopałem.. Siostrzyczko.. ratuj!
- Yuji? – dobiegł ich głos kogoś za niebieskowłosą. Kuroki
odwróciła się, by sprawdzić do kogo należy ten dziwnie znajomy głos. Jak się
spodziewała właścicielką tego jakże ją drażniącego głosu była Ayame Masami.
- Aya-chan! – krzyknął „Yuji”, podbiegając do złotookiej od
razu ją przytulając. – Tyłek mi ratujesz!
- Czyli jednak nie sprzedajesz tych zegarków? – prychnęła, mierząc go swoim spojrzeniem.
- Zegarków? O co jej chodzi? – zdziwiła się Ayame, jak
zwykle nie zaszczycając nikogo swoim uśmiechem.
- Długa historia, hehe.. – zaśmiał się nerwowo, czując
jak kropelka potu spływa mu po karku. Nagle do Aoi podleciał Kin siadając na
jej ramieniu.
- Kin? Gdzie jest Sho? – spytała papugi, a ta od razu poleciał
prowadząc Aoi do celu. Niebieskowłosa pobiegła za ptakiem,
zostawiając Yuji’ego i Ayame samych.
- Ah! Ona zapewne biegnie do Sho-kun'a! – krzyknął do siebie
białowłosy i pobiegł za Kuroki. Masami nie przejęta tą sceną, wzruszyła
ramionami i ruszyła dalej, lecz po chwili zatrzymała się zdając sobie sprawę z
pewnej rzeczy
~ Chwila.. Co to miała
być za bluza, którą Aoi miała na sobie..? – Odwróciła się, by spojrzeć
jeszcze raz na Kuroki, ale jej już nie było. ~ Niee,
na pewno coś mi się przewidziało...Nie wyszła by w czymś tak żenującym, prawda?
Gdy tylko szarooka
zauważyła swojego brata z jego chłopakiem, od razu wskoczyła gdzieś w krzaki, a
za nią starszy brat Ayame.
- Co ty tu jeszcze robisz? Po za tym, kim ty w ogóle jesteś?-
spojrzała zdenerwowana na towarzysza.
- Jestem nauczycielem twojego brata, a tak po za tym to jestem Masami Yuji.
- Więc jesteś, zarówno nauczycielem Sho i bratem Ayame? Z
tego mogą być problemy.. – Złapała się za czoło poirytowana.
- Ayame? Jesteście na ty? To znaczy, że jesteście
przyjaciółkami? Jeej! – Wydarł się, przytulając zaskoczoną Aoi. – Jestem ci
wdzięczny! Ayame od lat nie miała żadnej przyjaciółki!
- Ale my nie.. – zaczęła, lecz Masami zaczął piszczeć i dziękować jej jeszcze głośniej, więc dokończenie wypowiedzi nie miałoby nawet sensu. –
Przymknij się! Przez ciebie Sho może się domyślić, że tu jesteśmy!
- Jesteś niegrzeczna! Tak mówić do starszych! – naburmuszył się, na co niebieskowłosa po prostu wstała i przeszła w inne miejsce.
- Kurooki-chan! – zachlipał, od razu podbiegając do szarookiej. – A
wiesz co? – spytał, kucając obok niej.
- Wiem, ale nie powiem – odpowiedziała oschle, byle zbyć natręta.
- Jesteś wredna! – oburzył się. – Chciałem powiedzieć,
że jesteś strasznie podobna do Sho-kun’a. – uśmiechnął się delikatnie, wpatrując w swojego ucznia.
- Przecież o tym wiem. Jesteśmy rodzeństwem. Po za tym, nie
mów do mojego brata po imieniu! – zbulwersowała się niebieskowłosa.
- Tak, tak – przytaknął, oczywiście nie biorąc sobie tego
do serca. Między tą dwójką zapadła cisza. W skupieniu przyglądali się swojemu
celowi, gdy on razem z Junem stanęli przed jednym z „love hoteli”.
- O mój.. nie pozwolę na to. – Aoi wstała nagle, wyciągając komórkę
i wybierając numer Sho.
- Eh? – wydał z siebie Kuroki, wyjmując telefon. – Wybacz,
siostra dzwoni – powiedział odwracając się i wciskając zieloną słuchawkę. – Co
jest?
- S-Sho.. Szybko! Dom się pali! – krzyknęła to co pierwsze
wpadło jej do głowy, od razu biegnąc w kierunku domu.
- Co? Czekaj! Zaraz tam będę! – Rozłączył się lekko przestraszony, po czym
skierował się do szatyna – Przepraszam, muszę szybko wracać do domu. Później
wytłumaczę! – i czym prędzej pobiegł w kierunku mieszkania zostawiając Juna
samego. Zszokowany nagłą sytuacją Yuji siedział dalej w miejscu, czekając na
dalszy rozwój wydarzeń. Spojrzał ostatni raz na Sho, który już po chwili
zniknął za zakrętem.
- Hej Kyouko. Mam dzisiaj wolny wieczór. Może wpadniesz? –
odezwał się Jun do telefonu.
~ Czy on przypadkiem.. zdradza Sho? – pomyślał białowłosy, przyglądając się
szatynowi.
- Jestem właśnie pod hotelem. Jakby co to czekam, a adres
zaraz ci wyślę. – Uśmiechnął się do telefonu, po czym nacisnął czerwoną
słuchawkę.
***
Nie minęło mniej niż pół godziny, a niebieskowłosy wrócił.
- Jun! Je--! - Nie dane było mu skończyć, ponieważ został
bezczelnie wepchnięty w krzaki. – Masami-sensei?! Co pan tu robi?
- Ćśśś, bo nas usłyszy! – Przybrał bardziej poważny głos, przytrzymując chłopaka za ramię, by nie uciekł.
- .. J- Jun! Tu je--! - Ponownie nie skończył, gdyż jego usta zostały
gwałtownie zamknięte przez wargi Masamiego. – C-Co ty..! – krzyknął, momentalnie robiąc się
czerwony na twarzy. Po przetworzeniu w myślach tego co się przed chwilą stało, nabrał powietrza w płuca, aby wydrzeć się na niego, lecz białowłosy po raz
kolejny mu przerwał.
- Zamknij się chyba, że chcesz to powtórzyć – powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu, ale po chwili z uśmiechem dodał – chociaż mi by to nie przeszkadzało. – Wyszczerzył się do Kurokiego. Sho
postanowił już nic nie mówić. Odsunął się trochę dalej od swojego nauczyciela i
siedział tak z mieszanymi uczuciami wgapiając się w swoje kolana.
Czas mijał, a oni siedzieli w milczeniu wpatrując się w Juna stojącego pod hotelem. Nagle z naprzeciwka nadbiegła czerwonowłosa dziewczyna. Kobieta rzuciła się w ramiona szatyna, namiętnie go całując. Chłopak powiedział jej coś, po czym oboje weszli do środka. Masami spojrzał z cwanym uśmiechem na Sho. Jego wyraz twarzy nie zmienił się. Był tak samo beznamiętny jak zawsze, lecz mógł przysiąc, że w tej właśnie chwili targają nim tysiące nie koniecznie przyjemnych uczuć. Gdy zdał sobie z tego sprawę jego uśmieszek zbladł, a sam wyciągnął ramiona, by przytulić do siebie chłopaka, lecz ten odtrącił je.
Czas mijał, a oni siedzieli w milczeniu wpatrując się w Juna stojącego pod hotelem. Nagle z naprzeciwka nadbiegła czerwonowłosa dziewczyna. Kobieta rzuciła się w ramiona szatyna, namiętnie go całując. Chłopak powiedział jej coś, po czym oboje weszli do środka. Masami spojrzał z cwanym uśmiechem na Sho. Jego wyraz twarzy nie zmienił się. Był tak samo beznamiętny jak zawsze, lecz mógł przysiąc, że w tej właśnie chwili targają nim tysiące nie koniecznie przyjemnych uczuć. Gdy zdał sobie z tego sprawę jego uśmieszek zbladł, a sam wyciągnął ramiona, by przytulić do siebie chłopaka, lecz ten odtrącił je.
- Ja.. już pójdę.. – powiedział, a jego głos załamał się lekko. Nie szczycąc Yujiego
spojrzeniem, wstał i odszedł szybkim krokiem.
***
Aoi siedziała w salonie czekając na powrót braci. Nie
gotowała jakoś specjalnie dobrze, więc zrobiła sobie kanapki, którymi w tej
chwili się zajadała, oglądając telewizję. Nagle usłyszała jak ktoś wchodzi do
domu. Po chwili przez korytarz przeszedł młodszy z braci.
- Sho! Wreszcie wróciłeś! Gdzie.. – zaczęła, ale widząc, że ten jej nawet nie słucha przerwała. –
Co się stało? – Odłożyła kanapkę na talerz i podeszła do niebieskookiego.
Chłopak jedynie uśmiechnął się do niej smutno, poczochrał po włosach i poszedł
do pokoju. – Sho..
Jakieś 40 minut
później z pracy wrócił Ryo. Wszedł do salonu i zastał tam oczywiście Aoi
jedzącą lizaka i oglądającą telewizję.
- Wróciłem. – Uśmiechnął się ciepło, siadając obok siostry. –
Więęęc.. co jest? Czemu jesteś smutna?
- Mam ten sam wyraz twarzy co zawsze. Skąd wiesz, że jestem
smutna? – Spojrzała na niego, wyjmując z ust lizaka.
- Hmm.. jestem twoim bratem? Dobrze wiem, jak nie lubisz
słodyczy, a jesz je tylko wtedy, gdy się martwisz. O co więc chodzi? Coś z Sho?
- Nienawidzę cię.. – szepnęła i skuliła się wkładając z powrotem do ust
lizaka. – Czemu zawsze wszystkiego musisz się domyślić?
- No wiesz, ty z Sho jesteś jak bliźniaki. Niestety – dodał
szeptem z udawanym chlipnięciem. – Jak on jest smutny, ty jesteś smutna, jak on
jest szczęśliwy to i ty jesteś szczęśliwa. Wyglądacie podobnie, a i charaktery
też macie praktycznie takie same. Z resztą nie ważne. Co z nim? – spytał
troskliwie.
- Nie wiem. Dziwnie się zachowywał, więc myślę, że chodzi o
Juna.. – wymamrotała pod nosem.
- O Juna? – zaciekawił się najstarszy z rodzeństwa.
- Ugh! Jego dziewczyna! Są ze sobą już prawie tydzień, ale
nie dogadują się najlepiej! – zaczęła tłumaczyć szybko, gestykulując
przy tym rękoma.
- Aa.. Pójdę z nim pogadać. – Poklepał ją po ramieniu i wstał. – Życz mi szczęścia! – Uśmiechnął się, wystawiając kciuka w górę, po czym zniknął
za ścianą. Po nie całych 10 minutach Ryo wrócił zrezygnowany.
- Pffftt.. myślałeś, że on tak po prostu ci powie o co chodzi?
– zaśmiała się niebieskowłosa, widząc zmęczonego brata.
- Racja, prędzej tobie coś powie, ale przynajmniej polepszył
ci się humor – powiedział, czule się uśmiechając, co szarooka odwzajemniła
delikatnym uśmiechem. – To takie nie fair, że wszystko przede mną ukrywacie!
Jesteśmy rodzeństwem! – chlipnął teatralnie, lądując na kanapie tuż obok Aoi.
- Uroki bycia najstarszym bratem! – Wypięła mu
język. – Jutro też wracasz później?
- Yhym, – przytaknął, siadając w normalnej pozycji – ale jest
kilka plusów. – Uśmiechnął się cwanie. –
Będzie więcej pieniędzy, a szef obiecał, że da mi wolne w sobotę, więc to oznacza.. – Wyszczerzył się szyderczo.
- Nie, błagam nie. – Przeraziła się młodsza Kuroki.
- O taak.
- Tylko nie to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hm, hmm co to może być? Co to może być? Pff, ja wiem xD Szczerze ta nota szła mi najbardziej opornie jak do tej pory ;-; Właściwie to nie do końca jestem z niej zadowolona.. ale jest troszkę Yaoi, więc jest git x3 Of course, hehe. Prawdopodobnie od teraz nie będę wstawiała regularnie notek, bo szkoła i te sprawy <a w oddali słychać ból i cierpienie> Ehe.. no to.. Trzeci rozdział już za mną! Zbliżamy się do końca xD < or not, who know :3 >
Yaoi *_____________* omg *____* Yaoi! <3 cyckoza jak zwykle tylko ta norta wydawała mi się jakaś krótka...spróbuj zamknąć bloga po 13 nocie a cie chyba zabije -.- :* Czekam na nexta c:
OdpowiedzUsuńJest takiej samej długości ( no może nie dokładnie ale praktycznie) co 2 poprzednie ;-;' Eeee... chyba jednak nie chcę mieszkać z tb w jednym domku ;-;'''' < obawa przed Klaudią stojącą nad moim łóżkiem z tasakiem xD' >
OdpowiedzUsuń< nie mam tasaka cioto>
OdpowiedzUsuńjak możesz.... ranisz Q.Q i serio wydawała mi sie krótka...ten blog jest taki zajebiaszczy a ty chcesz go w którtce skończyć...FUCK LOGIC/
< ale ja mam.. hahahaha! xD>
OdpowiedzUsuńPfff xD jak skończę tego to chyba raczej wezmę się za kończenie Akane w szkole xD