niedziela, 5 stycznia 2014

Egao - rozdział 5

Weekend zleciał bardzo szybko i zanim Aoi się obejrzała nadszedł poniedziałek.
- O-ha-yo! – przywitały ją radosne krzyki papużki.
- Zamknij się bo jedzenia nie dostaniesz – warknęła, wstając leniwie z łóżka.
- Jeść! Jeść! – zaświergotał wesoło ptak.
- O rany. Co ja z tobą mam – westchnęła otwierając klatkę, a Kin usadowił się na jej ramieniu. Chwilę później zeszła do kuchni, gdzie zastała Sho.
- Matko Boska! Ty próbujesz coś zrobić do jedzenia?! – przeraziła się, a Kin teatralnie przewrócił się udając, że umiera. Może i Sho był inteligentny oraz miał niesamowity talent muzyczny, ale w gotowaniu miał tak zwane dwie lewe ręce. Nic mu nie wychodziło dobrze. Jedzenie przez niego przyrządzone zawsze wyglądało jak papka i smakowało jak papka.
- Ha, ha bardzo śmieszne. Robię tylko kanapki. Po za tym co wy macie do mojego jedzenia? Przecież jest dobre. – Ah tak. Nie wiadomo czemu, ale wszystko co przyrządzał niebieskooki, w niewyjaśniony sposób mu smakowało. – Zrobić tobie też?
- Skoro to tylko kanapki to niech będzie. Kin też jest głodny więc jemu też coś zrób – zaśmiała się wrednie, na co papuga drgnęła i ze złości dziobnęła niebieskowłosą w policzek.
Kilka minut później Sho wszedł do salonu z talerzem kanapek. Postawił je przed Aoi, a obok postawił miseczkę z mieszanką ziaren dla Kin’a. Dziewczyna niepewnie wzięła kanapkę do ręki.
To Tylko kanapka. Przecież nie może smakować aż tak źle, prawda? - Szarooka wzięła niewielki gryz. A jednak - myliła się. Od razu wypluła kanapkę na talerz.
- Nie smakuje ci? – spytał lekko zdziwiony, a jako odpowiedź dostał złowrogie spojrzenie siostry. Po chwili usłyszeli jak Kin spada ze stołu. Aoi niechętnie spojrzała na zawartość miski swoje papugi. Z lekkim zdegustowaniem na twarzy podniosła ją i odwróciła do góry dnem, mimo to nic z niej nie wypadło, a cały czas uporczywie trzymało się miseczki. Niebieskowłosa spojrzała pytającym, a zarazem lekko znudzonym wzrokiem na brata.
- No bo wiesz.. – zaśmiał się nerwowo Sho. – Pomyślałem, że to musi być dla niego nudne jeść cały czas to samo, więc dodałem trochę przypraw… i miodu… i odrobinkę majonezu… - Aoi złapała się za czoło i odstawiła miskę Kin’a na bok. Nawet nie wiedziała co ma na to powiedzieć.
- O! Kanapki! – usłyszeli za sobą głos Ryo i za nim Aoi zdążyła go powstrzymać, ten już wziął gryz. Nie minęła chwila, a uśmiech blondyna zmienił się w obrzydzenie. Szybko wypluł wszystko z powrotem na talerz. – Sho! Mówiłem ci, żebyś nie zbliżał się do mojej kuchni!! – krzyknął na chłopaka, odkładając kanapkę z powrotem.
- Ale o co wam chodzi. Przecież te kanapki są dobre.. – powiedział z lekkim grymasem, pochłaniając już trzecią kanapkę.
- Fuuj.. – skwitowała Aoi, na co Ryo przytaknął.
***
Niedługo potem Aoi udała się do szkoły. Wyjątkowo nie chciała dzisiaj nikogo widzieć. Szczególnie ludzi z jej klasy, a już w szczególności nie tej dwójki – Masami i Toshiakiegp, którzy wyjątkowo bardzo się zbliżyli do niej. Dziewczyna westchnęła cierpiętniczo, wchodząc do budynku szkolnego. Szybko zmieniła obuwie i ruszyła do klasy. Jak się spodziewała, prawie nikt nie zwrócił uwagi na jej obecność. Usiadła w swojej ławce i oparła policzek o rękę patrząc przed siebie.
- Kuroki-san! – krzyknęła dziewczyna, która jeszcze tydzień temu jej dokuczała. – Mogę się dosiąść? – Niebieskowłosa spojrzała na nią niepewnie. Dziewczyna nie słysząc sprzeciwu, przysunęła krzesło do ławki Kuroki. – Sorki, za to co się działo w tamtym tygodniu. Nie gniewaj się na nas, dobrze? W sumie pewnie nawet nie pamiętasz jak się nazywam, nie? Jestem Miki Hirasawa. – Uśmiechnęła się ciepło. Aoi zadrżała, lecz nic nie powiedziała. – Właściwie to zrobiłam dla ciebie notatki z dni, w których cię nie było – kontynuowała. Wciąż uśmiechając się podała niebieskowłosej zeszyt ze wszystkimi notatkami. – Nie musisz oddawać zeszytu. I tak go nie potrzebuję.
- Hirasawa-san.. czy ty masz brata? – spytała lekko podejrzliwie.
- Eh? Tak, a co? – Szatynka uśmiechnęła się szeroko, wpatrując się w nią swoimi wielkimi, czerwonymi oczyma. Szarooka nic nie odpowiedziała. Spojrzało wrogo na Miki i wyszła szybkim krokiem z klasy.
- Kuroki-san? Lekcje zaraz się zaczynają! – krzyknęła za nią szatynka, ale niebieskowłosej już dawno nie było. Szła szybko przed siebie byle z dala od Hirasawy.
~ Że też na tyle osób, akurat JEGO siostra musiała się mnie uczepić. – Stanęła przed klubem plastycznym i lekko się wahając, pchnęła drzwi. Nie spodziewała się, że kogoś tu zastanie, a jednak. W kącie siedział Toshiro. Gdy dziewczyna otworzyła drzwi, chłopak podniósł na nią wzrok, ale zaraz potem wrócił do malowania. Niebieskowłosa niezrażona jego obecnością usiadła pod ścianą w drugim końcu sali i wyciągnęła szkicownik. Po  20 minutach było już dawno po dzwonku na lekcje, a Toshiro wraz z Aoi siedzieli w tych samych miejscach. Chłopak westchnął cicho i przysiadł się obok Kuroki. Dziewczyna niechętnie na niego spojrzała. Miał on całkiem długie, białe włosy i duże, czarne oczy.
- Nie powinnaś opuszczać lekcji, tym bardziej, że nie było cię w tamtym tygodniu – powiedział spokojnie czarnooki.
- Sam też uciekłeś z lekcji – prychnęła i spojrzała na niego pogardliwie.
- Moja klasa ma okienko na pierwszej lekcji, więc tu przyszedłem. – Wzruszył obojętnie ramionami. – Jestem Hajime Toshiro. O ile pamiętam, nie lubisz zwracać się do innych po imieniu.
- Nie, ale są wyjątki. – Uśmiechnęła się tajemniczo pod nosem, przypominając sobie o pewnej białowłosej dziewczynie. Hajime spojrzał na nią, po czym skierował swój wzrok na szkicownik szarookiej i wykrzywił usta w lekkim grymasie. Szkic przedstawiał małego, przestraszonego kotka otoczonego przez 5 wilków w ogromnym ciemnym lesie. Toshiro wpatrywał się chwilę w szkic, ale nic nie powiedział. Nawet nie wiedział co ma powiedzieć mimo, że był to bardziej łagodny obraz niż ostatnim razem. Niedługo potem rozległ się dzwonek. Kuroki wraz z Hajime wyszli z klubu i ruszyli do swoich klas. Niebieskowłosa usiadła w swojej ławce uprzednie rozglądając się czy Miki nie ma w pobliżu. Nie miała ochoty z nią przebywać. Dopiero teraz zauważyła, że w klasie nie ma ani Ayame, ani Nijimury. Za to był Kazuhiro, który z ogromnym uśmiechem jej się przypatrywał, a kiedy ich oczy przypadkiem się spotkały, złotooki wstał i podszedł do ławki Aoi.
- Hej, hej Kuroki-chan~! – Kucnął przy jej ławce i uśmiechnął się szeroko. – Dawno cię nie widziałem. Właściwie to też przygotowałem dla ciebie notatki! – krzyknął z udawaną smutną minką. – Ale jak widać spóźniłem się.. – dokończył i uśmiechnął się zadziornie. Dziewczyna westchnęła ciężko, wstała i ruszyła w kierunku wyjścia z klasy. – Eeeh? Znowu zamierzasz zwiać z lekcji? – Pobiegł za nią. – Gdzie w ogóle byłaś?
- Dasz mi wreszcie spokój? – spytała podirytowana, nawet się nie zatrzymując.
- Ani mi się śni – odpowiedział z wrednym uśmiechem, dotrzymując dziewczynie kroku. W końcu Kuroki zawróciła się, a lekko zszokowany Sakai zaraz pobiegł za nią. – Takimi sztuczkami mnie nie wykiwa-- – przerwał, gdy zorientował się, że szarooka weszła do damskiej toalety. – To było nieczyste zagranie!
~ Raany! Najpierw siostra Juna, teraz ten idiota.. co jeszcze może Ayame mi się napatoczy? – westchnęła i spojrzała w lustro, w którego odbiciu ujrzała ową dziewczynę ~ Pięknie.. - westchnęła, ale zanim zdążyła się odwrócić, Masami wyszła z łazienki nie zwracając uwagi na osoby znajdujące się w niej. Szarookiej przeszło przez myśl, że może Sakai przyczepił się do białowłosej, a wtedy ją samą zostawiłby w spokoju. Z taką myślą odczekała jeszcze minutę i wyszła z łazienki. Niestety – myliła się. Złotooki nadal czekał pod drzwiami, uśmiechając się szeroko. Dziewczyna spojrzała na niego znudzona i bez słowa ruszyła przed siebie, a chłopak za nią.
- Nie sądziłem, że tak szybko wyjdziesz, wiesz? Trochę się zawiodłem – zaśmiał się złośliwie, idąc krok w krok za niebieskowłosą, lecz ta nie odezwała się. – Hmm.. masz zamiar mnie ignorować? Podoba mi się ten pomysł! Ciekawe jak długo wytrzymasz. To może być ciekawe doświadczenie. – Klasnął wesoło w ręce.
- Oh! Sakai, Kuroki! – krzyknął Hachiro, widząc ową dwójkę na korytarzu. Oboje odwrócili się równocześnie w stronę nauczyciela. – Chodźcie, pomożecie mi zanieść te pudła – polecił im sensei. Oboje niechętnie poszli za swoim wychowawcą. Nie bardzo widziało im się marnować przerwę, tym bardziej, że Kazuhiro miał zamiar dręczyć Aoi do końca lekcji, a może i dłużej. Chociaż jakby nie patrzeć, jak będą pomagać nosić pudła to przynajmniej Kuroki nigdzie mu nie ucieknie.
- Weźcie po dwa pudła. Nie są za ciężkie, więc powinniście sobie z nimi poradzić – Hachiro wskazał na kartony, którymi mieli zająć się Aoi i Kazuhiro. – Zanieście je do składziku. O ile pamiętam Sakai wie gdzie on jest. – Spojrzał na chłopaka karcąco, na co ten zaśmiał się i podrapał po policzku, przypominając sobie jak zaszył się w składziku, żeby ominąć 2 ostatnie lekcje. Po tym odwrócił się.
- Dobra Kuroki-chan! Bierz.. – przerwał i rozejrzał się po pomieszczeniu. – A gdzie ona się znowu podziała?! – zirytował się, wziął 2 pudła i wybiegł na korytarz doganiając niebieskowłosą. – Czemu na mnie nie poczekałaś?! Mieliśmy to zrobić razem. Po za tym nie wiesz gdzie jest składzik. – Nadął policzki udając obrażonego.
- Dałabym sobie rade sama. Im dalej od ciebie tym lepiej – odpowiedziała nawet na niego nie spoglądając. Chłopak zamilkł i spojrzał na jej twarz, po czym przeniósł swój wzrok na jej nadgarstek.
- Nadal cię boli?
- Huh? – zdziwiła się szarooka i spojrzała na niego przelotnie.
- No wiesz, nadgarstek? – Pokręcił swoim nadgarstkiem, o mało co nie upuszczając pudeł.
- Nie – odpowiedziała krótko, lecz chłopak zabrał od niej jeden karton. – Powiedziałam przecież, że nie – warknęła, patrząc złowrogo na Kazuhiro.
- Ale masz takie malutkie, kruche ciało, że aż żal tobie nie pomóc – zaśmiał się. Przez chwilę szarooka wpatrywała się w niego swoim lodowatym spojrzeniem, po czym bardzo szybkim krokiem udała się przed siebie. – Hej! Grasz nie czysto! Kuroki-chan! Poczekaj no chwile! – krzyczał za dziewczyną, starając się ją dogonić, chociaż z trzema pudłami to było dość trudne.
Nie minęła chwila, a oboje stali pod drzwiami. Szarooka pchnęła mocno drzwi i ostrożnie zeszła po schodach.
- Hej, hej Kuroki-chaan~ Zapal światło! Dobrze wiesz, że mam więcej kartonów i nie wiele przez nie widać! – lamentował czarnowłosy, powoli i ostrożnie szukając stopą gdzie zaczynają się schodki.
- Ty też dobrze wiesz, że dałabym sobie radę z dwoma pudłami – odpowiedziała oschle, odkładając karton pod ścianę.
- Jesteś wredna! – udał obrażonego. Dosłownie sekundę później potknął się, upuszczając kartony, a sam przewrócił się na drzwi, które zamknęły się z trzaskiem przez niego. – Moja głowa! – pisnął i złapał się za bolące miejsce. – Ała! Kuroki-chan! Stanęłaś mi na nodze! – krzyknął od razu podnosząc się do siadu i wymachując rękami we wszystkie strony w ramach, co by odpędzić od siebie dziewczynę.
- Wiem, czuję – odpowiedziała lekceważąco i pociągnęła za klamkę, ale drzwi ani drgnęły.
- Hmm..? Co jest? – zainteresował się złotooki.
- Drzwi.. się zatrzasnęły – odpowiedziała, a jej głos się lekko załamał, lecz Kazuhiro tego nie zauważył.
- Daj, do tego trzeba męskiej ręki. – Sakai wstał i chwycił za klamkę, ale drzwi ani drgnęły. Spróbował jeszcze tak kilka razy, ale z dość marnym skutkiem. W końcu poddał się. – Nie ma rady. Musimy poczekać aż sensei nas stąd wyciągnie. – Odwrócił się, ale nie wyczuł obok obecności Aoi. – Kuroki-chan? Gdzie jesteś? – Rozejrzał się wokoło. Mimo że i tak nic nie widział w tych ciemnościach, miał nadzieję, że jednak dostrzeże gdzieś Kuroki. Nie słysząc odpowiedzi, zrezygnowany zaczął szukać po omacku włącznika światła. Po kilku minutach szukania bez skutku zrezygnował i z tego. Ostrożnie zszedł więc po schodach. Tym razem przybrał sobie za cel odnalezienie Aoi gdzieś w otaczającym go mroku. Oczywiście po omacku. – Kuroooki-chan, nie ignoruj mnie. Odezwij się choćby po to, żebym miał pewność iż nic ci się nie stało – powiedział błagalnym tonem, ostrożnie stąpając i wymachując rękami przed siebie, gdy nagle stopą natrafił na coś miękkiego. – Kuroki-chan, to ty? – spytał i przejechał po jej głowie. – Hahah! To ty – zaśmiał się i kucnął przed nią. Jego ręka dalej spoczywała na głowie niebieskowłosej i dopiero teraz poczuł, że coś jest nie tak. Aoi trzęsła się. Strasznie leciutko, niemal nie wyczuwalnie, a jednak. – Kuroki-chan, zimno ci? – spytał lekko zmieszany. – Hej, odpowiedz! – Potrząsnął nią lekko, ale ona ani drgnęła. Siedziała skulona z twarzą schowaną w kolana. Była niczym lalka. Nieruchoma i milcząca, obojętna na czyjś dotyk czy słowa. Sakai nie wiedząc co zrobić usiadł obok i przytulił dziewczynę do siebie. Jego twarz oblały lekkie rumieńce, a on sam odwrócił twarz, by dziewczyna tego nie zauważyła, mimo iż wiedział, że w tym panującym tu mroku jest to niemożliwe. – Aoi.. boisz się? – spytał cicho i spokojnie, przytulając ją jeszcze bardziej do siebie. Po raz pierwszy powiedział do niej po imieniu w dodatku bez żadnego dodatkowego tytułu grzecznościowego. A Aoi? Nie słyszała tego. Nie.. „nie słyszała” to złe określenie. Słyszała wszystko co mówi, ale przez swój paniczny strach, przez klaustrofobię, jego słowa zamierały w niej zanim szarooka zdołała je sobie przyswoić.
***
    Druga lekcja minęła, a oni siedzieli zamknięci pozostawieni sami sobie. W trakcie tych 50 minut niebieskowłosa nawet raz zemdlała na kilka minut, ale Sakai tego nie zauważył. W tej chwili Kazuhiro nawet nie mógł rozpoznać czy Aoi jest nie przytomna, czy wie co się dzieje. Nie znał jej zbyt dobrze, ale chciał poznać lepiej, lecz ona nie pozwalała nikomu do siebie dotrzeć. Ten moment był jedynym na milion, w którym dziewczyna była bezwładna wobec innych. Nagle Kuroki drgnęła. Czarnowłosy delikatnie odsunął ją od siebie i mimo niewielkiego dystansu dzielącego ich, nie był w stanie zobaczyć choćby połowy jej twarzy. Szarooka zaczęła się trząść jeszcze bardziej. Złapała się mocno za ramiona z przerażeniem spoglądając przed siebie. Do jej umysłu wdarły się najokrutniejsze wspomnienia przypominając o sobie. Okrutne wspomnienie z dzieciństwa. Dzień, który zmienił jej życie, jej charakter i osobowość.
- Mamo… Tato.. nie.. proszę… - wyszeptała, a po jej policzkach spłynęły słone łzy, których nawet nie próbowała kontrolować. Kazuhiro siedział oniemiały trzymając dziewczynę za ramiona i wsłuchując się w jej dalsze ciche i niezrozumiałe szepty. Nigdy nie spodziewał się zobaczyć ją w takim stanie, o ile „zobaczyć” było dobrym określeniem. Nawet jeśli nie widział w tej chwili jej twarzy, doskonale mógł ją sobie wyobrazić. Złotooki nie wiedział co ma w tej chwili zrobić, więc z braku innych pomysłów pochylił się nad niczemu świadomą Kuroki, drastycznie zmniejszając odległość dzielącą ich twarze. Gdy czuł na swoim policzku ciepły, niespokojny oddech dziewczyny, ktoś nagle otworzył drzwi wpuszczając do środka strumień światła. Sakai gwałtownie odskoczył od Aoi, a ona sama jakby wróciła do dawnej siebie. Gdy tylko ujrzała światło zasłoniła twarz ręką i wybiegła z pomieszczenia, popychając przy tym Ayame, która upadłaby gdyby nie Nijimura. Jak się okazało to właśnie ta dwójka była „wybawcami” Aoi i Kazuhiro.
***
Jakiś czas przed tym zdarzeniem
Białowłosa dziewczyna siedziała znudzona w ławce, wpatrując się w przestrzeń za oknem. Druga lekcja dopiero się zaczęła, a ona już była znudzona. Czuła na sobie czyjś wzrok i nawet wiedziała do kogo on należy. Toshiaki Nijimura. Od jakiegoś czasu nie dawał jej spokoju. Gdy tylko miał okazję zagadywał ją i zaczepiał. Dziewczyna odwróciła się do niego gwałtownie i posłała mu wrogie spojrzenie, lecz Toshiaki nie zrażony jej zachowaniem uśmiechnął się szeroko.
- Huh? A gdzie są Sakai i Kuroki? – spytał nauczyciel zauważając brak dwóch osób.
- Nie wiadomo. Kuroki-san nie było już na pierwszej lekcji, a jeszcze przed pierwszym dzwonkiem była w klasie. – rzucił jakiś chłopak z przodu.
- Drugi tydzień szkolny, a ci już wagarują – złapał się za czoło i pokręcił głową bezradnie – Nie ważne. Dzisiaj zajmiemy się…
I tak zleciała im lekcja. Nikt nie wiedział, ani nie podejrzewał gdzie mogłaby się teraz znajdować ta dwójka. Gdy po skończonej lekcji rozbrzmiał dzwonek, uczniowie zaczęli opuszczać salę kierując się w stronę przebieralni, gdyż następną lekcją miał być w-f.
- Ah! Proszę jeszcze do siebie przewodniczącego i vice przewodniczącego klasy! – zawołał nauczyciel gdy już prawie wszyscy opuścili klasę, mając nadzieję, że wyżej wymienieni jeszcze zostali. No tak. W czasie gdy Aoi nie było w szkole został wybrany vice przewodniczący i została nim Ayame. Obydwoje podeszli do nauczyciela.
- Tak? – spytał uprzejmie Nijimura.
- Wasz wychowawca prosił, żebyście zanieśli dyrekcji albumy byłych trzecioklasistów. Powinniście znaleźć je w składziku. – przekazał im sensei i opuścił klasę.
- To co?  Idziemy? – spytał czarnowłosy patrząc na Masami.
- Skoro muszę – powiedziała oschle wymijając chłopaka i szybkim krokiem opuściła salę.
- Zaczekaj! – podbiegł do niej i wyrównał z nią krok – Wiesz w ogóle gdzie jest ten schowek?
- Huuh? – spojrzała na niego srogo i zatrzymała się gwałtownie. – to ty nie wiesz?!
- Nie jestem tak wszech wiedzący jak ty – zażartował drapiąc się po policzku, ale w zamian dostał tylko chłodne spojrzenie Masami i wtedy odchrząknął cicho – O ile wiem jest tu kilka składzików, więc możemy iść się spytać gdzie dokładnie są te albumy lub bezsensownie przeszukiwać każdy po kolei. – uśmiechnął się.
- No to chyba jasne, że TY pójdziesz się spytać – odpowiedziała z wyższością i odwróciła się na pięcie powoli ruszając przed siebie.
- A ty, Masami-san?
- Były tylko dwie opcje, więc weź się trochę wysil i domyśl – spojrzała na niego przez ramię i odeszła.
~ Czemu tak trudno się z nimi dogadać? – załamał się Toshiaki i również ruszył w swoją stronę.
Chwilę później Nijimura dowiedział się, że jednak albumy nie są już potrzebne dyrekcji, a Kazuhiro i Aoi zajęli się nimi godzinę temu. Z takimi informacjami zaczął szukać złotookiej, aby przekazać jej, że sprawa jest już nieaktualna. Na szczęście zauważył ją gdy otwierała drzwi do jednego z schowków. Od razu do niej podbiegł, a gdy tylko znalazł się obok niej, białowłosa została popchnięta przez wybiegającą z pomieszczenia Aoi, przez co wpadła wprost w ramiona Toshiakiego.
- Uważaj trochę idiotko! – krzyknęła wściekła za niebieskowłosą – a ty zabieraj łapska! – warknęła popychając szarookiego tak, że o mało co nie upadł.
- Przepraszam, ale gdybym cię nie złapał to upadłabyś. – wytłumaczył, trzymając ręce w obronnym geście, ale Ayame uderzyła go w twarz, tym samym zmniejszając nieco swoją złość. Uwielbiała krzywdzić ludzi i to niekiedy pomagało jej się uspokoić. Czarnowłosy nabrał głośno powietrza łapiąc się za policzek i miał już coś powiedzieć gdy zauważył, że w przejściu stoi Kazuhiro. – Kazu! Gdzie ty się podziewałeś?! I czemu jesteś taki czerwony? – spytał podejrzliwie zapominając o tym, że Masami jest obok.
- Tak jakby utknąłem razem z Kuroki-chan – podrapał się po policzku odwracając wzrok i udając, że ostatniego pytania wcale nie słyszał.
- Eh? Więc to Kuroki-san przed chwilą wybiegła? – zdziwił się chłopak.
- Stary, tylko ona ma niebieskie włosy, co z tobą nie tak? – udał zawiedzionego.
- Nie zwróciłem uwagi bo.. – spojrzał na Ayame, która wpatrywała się teraz w niego miną typu „ powiedz choćby słowo, a zginiesz” – z resztą nie ważne .. – zaśmiał się nerwowo i wskazał palcem na koszulkę przyjaciela – czemu masz taką wielką, mokrą plamę na koszulce?
- Eh? – zdziwił się Sakai i pociągnął za koszulę, gdzie faktycznie znajdywała się owa plama ~Ona.. płakała? A ja tego nie zauważyłem.. – Kazuhiro zmarszczył brwi i spojrzał na miejsce, gdzie jeszcze niedawno siedziała Aoi. ~Cholera!
                                                                         ***
Szarooka wybiegła na dach, rękawem ocierając łzy. Po raz kolejny pokazała swoją drugą stronę. Wtedy też rozległ się dzwonek na lekcje. Tak bardzo chciała wrócić do domu, ale wiedziała, że opuściła już o dwie lekcje za dużo. Odetchnęła głęboko i ruszyła do przebieralni. Jak mogła się spodziewać nie zastała tam nikogo. Wszyscy już wyszli na boisko. Kuroki szybko przebrała się w strój do w-f’u, związała włosy w dwie kitki i spięła grzywkę do tyłu po czym wyszła z budynku. Nienawidziła sportu i to bardzo, ale za to uwielbiała biegać i była w tym naprawdę dobra.
- Oh! Kuroki-san! Myślałem, że i w-f sobie odpuścisz – zaśmiał się nauczyciel, kiedy Aoi podeszła do niego – dołącz do dziewczyn i się rozgrzej, później zrobimy mały wyścig. – uśmiechnął się ciepło na co szarooka kiwnęła lekko głową i dołączyła do swojej klasy. Po skończonej rozgrzewce, dziewczęta zaczęły ustawiać się na bieżni.
- Powodzenia.. Aoi-san – uśmiechnęła się sztucznie Masami, która zbiegiem okoliczności stała obok Kuroki.
- Tobie również, Ayame-chan – uśmiechnęła się wrednie.
- Gotowi? – nauczyciel krzyknął unosząc rękę. Dziewczyny błyskawicznie przyjęły pozycje, niecierpliwie czekając na sygnał – Start! – opuścił dłoń i rozległ się dźwięk gwizdka, a dziewczyny ruszyły. Przez krótki czas biegły równo i dopiero po kilku sekundach szybsze dziewczęta biegły w niewielkim odstępie od reszty. Na samym przedzie biegły równo Aoi i Ayame nie zwalniając tempa nawet na chwilę, a gdy zbliżały się do końca przyśpieszyły jeszcze bardziej. W końcu dobiegły do mety. Okazało się, że wygrała Kuroki dosłownie o 0.10 sekundy. Szarooka wsparła się o kolana ciężko dysząc. Gdy mniej-więcej wyrównała oddech spojrzała na białowłosą, która wpatrywała się w nią wrogim spojrzeniem.
~ Hah.. to chyba pierwsza rzecz w tym dniu, która mnie cieszy – uśmiechnęła się zwycięsko do Ayame. Po skończonej lekcji niebieskowłosa zaszyła się w klubie plastycznym czekając na kolejną lekcje. Nie chciała ryzykować spotkania z Miki czy Ayame, a tym bardziej z Kazuhiro. Jego obawiała się najbardziej, mimo że z wyżej wymienionej dwójki był najmniej „groźny”. Po czwartej lekcji była przerwa na lunch, więc jak Aoi postanowiła pierwszego dnia, zabrała swoje bento i ulotniła się na dach. Usiadła pod ścianą powoli zaczęła jeść swoje śniadanie.
- Puk, puk, można? – spytała ironicznie Masami stając w przejściu. Kuroki spojrzała na nią przelotnie, ale zaraz wróciła do swojego śniadania.
- Ohh? Przyszłaś znowu złamać mi nadgarstek? Może tym razem lewy, okej? – prychnęła niebieskowłosa.
- Możliwe, że nic ci nie zrobię jeśli będziesz grzeczną, posłuszną dziewczynką. – odpowiedziała spokojnie na pozór – wkurzyłaś mnie dzisiaj wiesz? – ściągnęła brwi, a jej ton stał się jeszcze bardziej oschły niż zwykle – Jestem idealna, nieskazitelna. W porównaniu do mnie jesteś nikim, a mimo to tak bardzo starasz się wywyższyć..
- To znaczy, że dzisiaj mi nic nie zrobisz..? Nuudaaa – odpowiedziała lekceważąco, nawet nie patrząc na złotooką.
- Mówiłam ci, że nie niszczę swoich zabawek od razu – uśmiechnęła się tajemniczo zaraz po tym odwracając się i z złowrogą miną dodała szeptem – następnym razem nie przegram – po czym wyszła. Szarooka oparła głowę o ścianę i spojrzała w niebo.
- Jeszcze się przekonamy.
                                                                         ***
Po skończonych lekcjach Kuroki wróciła szybko do domu i wielkie jej było zdziwienie kiedy na środku korytarza ujrzała stos pudeł.
- Znowu one.. – powiedziała z lekkim grymasem przypominając sobie dzisiejsze zdarzenia i weszła do salonu, gdzie zastała Sho nurkującego w jednym z kartonów. – Złota tam szukasz? Czy miłości swojego życia?
- Ha, ha, ha – wynurzył się z pudła i otrzepał z kurzu – bardzo zabawne. Gdzieś się nauczyła takiego zachowania, co? – spytał z minimalnym uśmiechem, na co Aoi wypięła mu język jako odpowiedź.
- Nie powinieneś być jeszcze w szkole? – spytała patrząc na zegar, gdy niebieskooki zanurkował z powrotem w pudle.
- Dwie ostatnie lekcje to japoński, więc tak jakby zwiałem z nich. Ech tu też nie ma – ostatnie zdanie powiedział do siebie odsuwając karton na bok.
- Hmm.. czyli wagary, co? Też dzisiaj nie byłam na dwóch pierwszych lekcjach. – uśmiechnęła się do niego i usiadła obok.
- Nie ładnie tak wagarować moja panno! – zaśmiał się i poczochrał siostrę po włosach.
- A ty co? Z Ryo mózgami się zamieniłeś? – wypięła mu język – Swoją droga co ty właściwie robisz?
- Powynosiłem pudła z piwnicy..
- No to, to zauważyłam – przerwała mu.
- Nie przerywaj jak mówię! Chciałem znaleźć albumy z naszego dzieciństwa, bo chciałem coś sprawdzić, ale chyba ich nie ma. – skrzywił się lekko – A! I znalazłem twój obraz.- uśmiechnął się lekko i wygrzebał spod kartonów nieskończony, ledwie zaczęty obraz przedstawiający Aoi skuloną, patrzącą w górę ze łzami w oczach. – Zastanawia mnie na co tak patrzysz na tym obrazie..? – spojrzał pytająco na młodszą siostrzyczkę. Aoi spojrzała smutno na obraz.
- Tam miała być „ona”.. – opowiedziała smutno. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tadaaaam~ :3 No i o to jest ♥ Rozdział, nad którym siedziałam i męczyłam się ( jak prawie z każdym) mimo, że doskonale wiedziałam co miało się tu znaleźć. Hah! Jestem zadowolona z niego x3 Jest "Kazoi" jest impreza x3 ♥ Ugh.. już niebawem <udawany kaszel> rozdział o tajemniczej dziewczynie wspomnianej powyżej i przeszłości Aoi ^^

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział <33 Chciałabym więcej wiedzieć o Miki i jestem bardzo ciekawa przeszłości Aoi. Jedyne co moim zdaniem, było takie jak nie powinno być to reakcja Ayame na przegraną. Powinna się o wiele bardziej wkurzyć. Ale dobra! To twoje opowiadanie, ja już się nie wypowiadam.

    OdpowiedzUsuń