- Czego ode mnie chcesz? – warknęła Aoi wlepiając swe
lodowate spojrzenie w Kazuhiro. I miała ku temu powody. Czarnowłosy stał przed
dziewczyną opierając ręce po obu stronach głowy szarookiej, uniemożliwiając tym
samym jej przejście.
- Co się stało wtedy w schowku? Czemu się bałaś i czego się
bałaś? – spytał poważnym tonem wpatrując się głęboko w jej oczy.
- Nie twoja sprawa. Puść mnie – odpowiedziała szybko,
marszcząc złowrogo brwi.
- Nie mam najmniejszego zamiaru dopóki nie odpowiesz na moje
pytanie, a jeśli tego nie zrobisz to sam
cię do tego zmuszę – odpowiedział groźnie i zanim Kuroki zdążyła jakkolwiek
zareagować, chłopak musnął delikatnie jej wargi swoimi.
- Kazu-chan! – odepchnęła go gwałtownie i zaczęła nim
trząść. Co jak co, ale takiej reakcji się Sakai nie spodziewał.
- Kazu-chan? – zdziwił się
- Kazu-chan! Kazu-chan! Spóźnisz się!
Nagle czarnowłosy
poderwał się z łóżka. Rozejrzał się po pokoju i dostrzegł siedzącą obok małą,
czarnowłosą dziewczynkę.
- To był tylko sen? – złapał się za czoło zdołowany.
- Kazu-chan..? Co ci się śniło? Czemu całowałeś poduszkę? –
zachichotała Sasame.
- Z-Zamknij się! – krzyknął speszony – Jeszcze raz
przerwiesz mój sen, a zacznę zostawiać otwarte terrarium! Przynajmniej
Amaterasu będzie szczęśliwy, że nie musi siedzieć w takim małym pomieszczeniu –
nastraszył siostrę wskazując na terrarium z wężem – pytonem królewskim – o
imieniu Amaterasu.
- Już nie będę! – pisnęła przestraszona.
- No! Dobra dziewczynka. – pogłaskał ją po głowie – Po za
tym jak masz na mnie mówić? „O-nii-chan”, a nie „Kazu-chan”
- O-nii-chan – powtórzyła złotooka z uśmiechem na końcu
przytulając się do brata. – A właśnie! Niji-kun był i kazał powiedzieć, że nie
będzie na ciebie czekał, jak notorycznie będziesz się spóźniał.
- Taa? Ja się spóźniam? – zakpił – A która jest niby
godzina?
- Pięć po ósmej – uśmiechnęła się szeroko zatykając uszy.
- CO?! – krzyknął wyskakując z łóżka. – Błagam powiedz, że
mama jest jeszcze w domu! – złapał siostrę za ramiona, ale ta tylko pokiwała
przecząco głową.
- Dzisiaj ty mnie odprowadzasz do przedszkola, onii-chan.
Czarnowłosy w
pośpiechu zaczął się ubierać. Szybko spakował książki i umył zęby. Śniadanie
sobie dzisiaj darował. W takim stanie wybiegł z domu z siostrzyczką na plecach.
Najszybciej jak potrafił pobiegł do przedszkola zostawiając tam Sasame, a sam
udał się do swojej szkoły. Po 10
minutach był już w budynku, a chwilę później z trzaskiem otworzył drzwi
od klasy. Wszystkie oczy zwróciły się na niego.
- Siemaneczka! – przywitał klasę z głupawym uśmieszkiem,
starając się uspokoić oddech.
- Eghem! – chrząknął nauczyciel, a Sakai momentalnie
spojrzał w jego stronę. - 25 minut spóźnienia panie Sakai. Nowy rekord. –
powiedział z poważnym wyrazem twarzy, na co klasa parsknęła śmiechem.
- Musiałem odprowadzić siostrę do przedszkola – tłumaczył
się złotooki.
- I zajęło ci to aż 25 minut, fascynujące. – odpowiedział
sarkastycznie.
- Bo.. – zamyślił się przez chwilę – Ona się przewróciła i
przypadkiem wpadła do kanału i..
- I popłynęła z prądem, a ty jako odważny, starszy brat
skoczyłeś za nią. Niestety okazało się, że stworzenia tam mieszkające nie były
przyjaźnie nastawione i musiałeś z nimi walczyć, ostatecznie zwyciężając?
- Dokładnie tak! – machnął palcem na nauczyciela, śmiejąc
się jak głupi.
- Tą samą historię opowiadałeś tydzień temu.
- Historia lubi się powtarzać, he, he – zaśmiał się drapiąc
po policzku.
- Dobra, siadaj – westchnął ciężko i kontynuował lekcję, a
czarnowłosy grzecznie wykonał polecenie.
Po skończonej lekcji
czarnowłosy odwrócił się do przyjaciela.
- Niji! Idioto, czemuś mnie nie obudził?! – zbulwersował się
kładąc głowę na jego ławce.
- Tak jest zabawniej. – odpowiedział wrednie, na co Kazu
westchnął ciężko i zwrócił swój wzrok na Aoi, do której przysiadła się Miki. –
A właśnie! Kazu, jest sprawa… - ale złotooki nie słuchał, bardziej interesowała
go rozmowa tocząca się w ławce obok.
- Nee~ Słyszałam, że jutro masz urodziny, Kuroki-chan. –
uśmiechnęła się tajemniczo Hirasawa mrużąc swe czerwone oczy.
- Skąd o tym wiesz? – spytała oschle Aoi. Przeważnie
wszystkie próby kontaktu ignorowała, ale tego nie mogła puścić mimo uszu.
- Jun mi powiedział. Już od tygodnia o tym cały czas gada~ -
odpowiedziała melodyjnie.
~ Jun? Czego on może
znowu chcieć? – zmarszczyła brwi skupiając wzrok na krześle stojącym przed
jej ławką. Dopiero teraz spostrzegła, że Ayame nie ma w klasie.
- Tak więc co byś chciała dostać? Dla ciebie zrobię
wszystko! – z rozmyślań wyrwał ją głos Miki, która uśmiechała się ciepło.
- Niczego od ciebie nie chcę. – odparła, poczym odwróciła
głowę w przeciwną stronę, wpatrując się w skaczące po gałęzi ptaki za oknem.
~ Aoi ma jutro
urodziny?! – krzyczał w myślach czarnowłosy. ~ I kim do cholery jest dla niej „Jun”..?
- … więc zgadzasz się prawda? – skończył Nijimura swój
monolog wyrywając złotookiego z jego świata.
- Co? A! Tak, jasne. Nie ma sprawy. – uśmiechnął się głupio żeby
ukryć to, że wcale go nie słuchał i nawet nie wie na co się zgodził. Nie minęła
chwila, a Toshiaki parsknął śmiechem, na co Sakai posłał mu zdziwione spojrzenie.
- Właśnie zgodziłeś się pomóc mi w organizacji festiwalu
kulturowego. – wytłumaczył.
- O rrrrany – załamał się chłopak, namiętnie czochrając
swoje włosy, po czym niczym kłoda uderzył głową o ławkę przyjaciela. – I nie
mogę się już z tego wycofać, co?
- Nie. – odpowiedział mu Niji z ogromnym uśmiechem, a gdy
usłyszał ciężkie westchnięcie dodał – Trzeba było słuchać, co do ciebie mówię,
a nie wpatrywać się w Kuroki-san jak w obrazek. Swoją drogą, Kazu, ty.. ją
lubisz, prawda? – spytał podejrzliwie.
- Wcale nie! – zakrył głowę kapturem, żeby ukryć swoje
zmieszanie. – Wiesz, że jest tylko jedna dziewczyna, którą kocham. A
Kuroki-chan jest do niej tak cholernie podobna, że czasami zapominam o tym, iż
ona nie jest ‘tą’ osobą. – odrzekł już smutno, a szarooki spojrzał na
niebieskowłosą.
- Hmm.. są niemal identyczne.. ale różni je kilka rzeczy,
np. charakter. – dodał do wypowiedzi przyjaciela, nie odrywając wzroku od
dziewczyny, jedynie oparł głowę na dłoni.
- Eh, dobra! Nie wiem jak ty, ale ja jestem strasznie głodny.
Pójdę do automatu po jakiegoś batona czy coś. – oświadczył podnosząc się z
krzesła i opierając o ławkę spojrzał na szarookiego. – Chcesz coś?
- Skoro stawiasz to chętnie. Możesz mi coś tam kupić – uśmiechnął się przyjaźnie, a Kazu z cichym prychnięciem wyszedł z klasy i pomaszerował wzdłuż korytarza. Kiedy zszedł po schodach ujrzał Aiko Haichiro, która z nienawiścią w oczach wpatrywała się w kogoś za ścianą. Aiko była jedną z przyjaciółek Miki. Była dość szczupłą i wysoką dziewczyną o niedługich, kasztanowych włosach i brązowych oczach. Sakai skradł się do niej po cichu i z głośnym „ Bu!” szturchnął ją lekko, na co ta przestraszona krzyknęła i uderzyła napastnika w twarz.
- Skoro stawiasz to chętnie. Możesz mi coś tam kupić – uśmiechnął się przyjaźnie, a Kazu z cichym prychnięciem wyszedł z klasy i pomaszerował wzdłuż korytarza. Kiedy zszedł po schodach ujrzał Aiko Haichiro, która z nienawiścią w oczach wpatrywała się w kogoś za ścianą. Aiko była jedną z przyjaciółek Miki. Była dość szczupłą i wysoką dziewczyną o niedługich, kasztanowych włosach i brązowych oczach. Sakai skradł się do niej po cichu i z głośnym „ Bu!” szturchnął ją lekko, na co ta przestraszona krzyknęła i uderzyła napastnika w twarz.
- Ałaa.. – odpowiedział z lekkim, głupawym uśmieszkiem
masując policzek.
- S-Saki- kun?! Wystraszyłeś mnie! Co ty sobie wyobrażasz?!
- Nieważne.. – machnął na nią – Kogo tak szpiegujesz? – i
zanim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć, ten wyjrzał zza rogu – A! Masami-chan! –
zawołał wesoło machając do białowłosej, na co ta posłała mu zirytowane
spojrzenie. Gdy się odwrócił do Aiko, jej już nie było. Chłopak wzruszył
delikatnie ramionami i schował dłonie w kieszenie spodni, po czym wolnym
krokiem podszedł do złotookiej, która stała przy automacie.
- Co kupiłaś? – spytał ciekawski uśmiechając się dziwnie.
- Czarną kawę.. – odpowiedziała beznamiętnie – Ale jest tak
beznadziejna, że nie potrzebnie marnowałam na nią swój czas – skrzywiła się
wyrzucając praktycznie pełną puszkę napoju do kosza.
- Eeh? Ale marnotrawstwo. – skomentował przyglądając się
wylewającej kawie w śmietniku. Zaraz potem kupił 2 batony i dwie puszki
jakiegoś napoju. Dosłownie chwilę później po szkole rozległ się dzwonek na
lekcję, więc razem z Ayame ruszyli do klasy. Zaczęła się godzina wychowawcza, a
jako, że nie było żadnych tematów do przedyskutowania, nauczyciel dał swoim
uczniom wolną lekcję. Sam zaś usiadł gdzieś w kącie wypełniając dokumenty.
- Dobra Kazu, skoro mamy wolną lekcję to możemy z klasą
obgadać co i jak na festiwal. – zaproponował Toshiaki.
- Eeh~? No ok.. – przystał niechętnie na propozycje. Po
chwili obydwaj chłopcy wstali i podeszli do biurka. – E! Ludziska słuchać bo
nie będziemy powtarzać! – krzyknął złotooki na wstępie uderzając trzy razy w
blat, na co pan Hachiro posłał mu złowrogie spojrzenie. Gdy prawie wszystkie
oczy zostały na nim skupione, czarnowłosy uśmiechnął się szeroko i wskazał na
przyjaciela stojącego obok – Nasz kochany pan Toshiaki z samorządu klasowego
chcę nam coś ogłosić. – oznajmił i odsunął się znacznie od biurka, żeby oprzeć
się o ścianę.
- Ee.. tak. Dzięki za zapowiedź Kazu. – powiedział
sarkastycznie, na co ten machnął ręką. – Słuchajcie. Za tydzień w naszej szkole
odbędzie się festiwal kulturowy, w który zamieszane są wszystkie klasy i takie
pytanie ode mnie: co chcemy zrobić na ten festiwal? – spytał rozglądając się po
klasie.
- To może po prostu zrobimy maid-animal cafe? – rzucił jakiś
chłopak z przodu. Reszta klasy nie miała żadnych sprzeciwów apropo tego pomysłu
więc szybko przystali na ten pomysł.
- Dobrze więc teraz sprawy bardziej techniczne.. - Nijimura
z niewielką pomocą Kazuhiro zaczęli przydzielać zadania poszczególnym osobom.
Wszyscy tak bardzo się w to wkręcili, że nawet nie zauważyli kiedy lekcja się
skończyła.
- Ech.. – westchnął szarooki siadając do swojej ławki. –
Niby wszystko idzie łatwo i w ogóle, ale wątpię, żeby udało nam się nakłonić do
pomocy Masami-san i Kuroki-san.
- Hm? A to dlaczego? – zdziwił się Sakai przechylając głowę
w bok – z Masami-chan nie powinno pójść trudno, a Kuroki-chan też się jakoś ubłaga.
- Żartujesz sobie? Przecież sam wiesz jak ciężko się z nimi
dogadać.
- Przecież wiesz, że ja i Masami-chan… A.. – zawiesił się
przez chwilę, a sekundę później uderzył głośno ręką w czoło. – zapomniałem ci
powiedzieć. Ja i Masami-chan się zaprzyjaźniliśmy jakieś kilka dni temu.
- Co?! Jak to możliwe?! – zdziwił się Toshiaki.
- Co to ma być za reakcja? Normalnie jakbyś dowiedział się,
że będziesz miał dziecko. – zakpił, na co srebrnooki zaliczył porządnego
facepalm’a. – Jakoś tak wyszło! Wiesz.. Siedzieliśmy sobie w klasie i…
„ – Hejoszki – uśmiechnął się złotooki do Ayame, siadając w
ławce przed nią.
- Czego chcesz? – spytała chłodno nie owijając w bawełnę.
- Tylko się witam z moimi przyjaciółmi – uśmiechnął się
szeroko bujając na krześle.
- „Przyjaciółmi”? Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek
była twoją przyjaciółką. – warknęła mierząc go swoim spojrzeniem.
- Jak to? Ja od początku uważam cię za przyjaciółkę –
uśmiechnął się promiennie.
- Nie potrzebuję przyjaciół. Ludzie to idioci więc lepiej mi
samej.
- Nie kłam. Nikt nie lubi samotności.
- Nie znasz mnie, więc nie wykładaj takich idiotycznych
argumentów! – zdenerwowała się uderzając pięścią w ławkę.
- I właśnie dlatego chciałbym cię lepiej poznać. –
uśmiechnął się niezrażony złym humorem
Masami – Proszę więc, zostań moją przyjaciółką. Nic na tym nie stracisz, a
jeśli cię zranię możesz zrobić ze mną co tylko będziesz chciała. – podał jej
rękę. Ayame przez chwilę analizowała wszystkie za i przeciw wpatrując się w
dłoń Kazuhiro, lecz jednak uścisnęła ją.
- Zgoda. Ale nie oczekuj ode mnie, że nagle cały świat
obróci się o 180’
– odpowiedziała lekceważąco.
- Jasne – zaśmiał się i odchylił na krześle do tyłu. –
Założę się, że nigdy nie miałaś przyjaciół.
- Miałam, ale to nie twoja sprawa – warknęła urażona.
- Spoko, spoko. – uniósł ręce w obronnym geście, ale zaraz
uśmiechnął się szeroko – Jak będziesz miała potrzebę to możesz mi o tym
opowiedzieć”
- Noo.. i mniej więcej jakoś tak to było.. Na początku było
ciężko się dogadać, ale teraz w miarę normalnie gadamy.. – zaśmiał się
niespokojnie drapiąc po głowie.
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?! Czemu wybrała ciebie na
przyjaciela? Przecież ty jesteś.. no.. – spojrzał na niego krytycznie i wskazał
na niego ręką – no„taki”.
- Co miało oznaczać to spojrzenie i stwierdzenie „ taki”?! –
zbulwersował się nadymając policzki. Nijimura ciężko westchnął i spojrzał
najpierw na Ayame, która czytała jakąś grubą książkę, a następnie na Aoi, która
również nie siedziała bezczynie tylko rysowała coś w swoim szkicowniku.
- Dobra, to ty masz za zadanie przekonać Masami-san. Ja
spróbuję przekonać Kuroki-san.. Choć szczerze wątpię, żeby się zgodziły.. –
odpowiedział z mieszanymi uczuciami opierając policzek na dłoni.
***
Lekcje się skończyły. Jednak większość uczniów została
jeszcze na zajęcia pozalekcyjne. Aoi nieśpiesznie zmierzała w kierunku sali
należącej do klubu artystycznego. Nie specjalnie miała ochotę zostawać tam i
zmuszać się do malowania czegoś, co ograniczało jej duszę artystyczną. Wolała
tworzyć według własnych wymagań. Jedynym powodem dzięki któremu chodziła na
zajęcia był Sho, który wręcz nalegał, aby jego siostra nie opuszczała tych
zajęć. Niebieskowłosa pchnęła delikatnie drzwi i powoli weszła do środka.
- Ah~! Kuro-chan! Tylko na ciebie czekamy! – wykrzyczała
wesoło założycielka klubu, Mei. Kuroki nic nie odpowiadając wcisnęła swoją
torbę w kąt i podeszła do swojej sztalugi.
- Dobrze. Skoro wszyscy jesteśmy to możemy zacząć. –
klasnęła w ręce i poprawiła swoje okulary. – Dzisiaj dobieramy się w pary i malujemy
siebie nawzajem! Wszystkie prace zostaną oddane w ręce dyrekcji, a dwie
najlepsze zostaną wysłane na konkurs. – odpowiedziała dumnie. Po tym cała
szóstka dobrała się w pary. Aoi była w parze z Toshiro. Oboje ustawili sztalugi
naprzeciwko siebie i zaczęli malować.
- Kuroki-san? – zaczął białowłosy nie przerywając czynności.
– założymy się? – Szarooka oderwała się na chwilę od malowania i spojrzała
krytycznie na obraz.
- O co? – odparła chłodno po dłuższej pauzie na co Hajime
lekko uśmiechnął się pod nosem.
- Jeśli mój obraz dostanie się na konkurs to spędzisz ze mną
jeden dzień. – odpowiedział, po czym zamilkł na krótką chwilę, lecz gdy nie
usłyszał żadnych słów sprzeciwu dodał – No, a jeśli to twój obraz przejdzie na
konkurs, wtedy ja zrobię co tam będziesz chciała. – uśmiechnął się do siebie
patrząc na swoje dzieło. Przez resztę czasu nie odzywali się do siebie. Toshiro
strasznie kogoś Aoi przypominał tylko nie mogła skojarzyć kogo. Rozmyślając nad
tym przestała skupiać się na tym co maluje. Dopiero po dłuższym czasie gdy oczy
postaci na obrazie zostały zabarwione na złoto Kuroki spostrzegła, że owa
postać w żadnym wypadku nie przypomina Hajime, lecz Ayame Masami. Jednak
dziewczyna nie miała zamiaru zaprzestać tworzenia tego dzieła, a jedynie
nabrała czerwonej farby na pędzel i zaczęła domalowywać czerwone plamy na
twarzy białowłosej, które miały za zadanie imitować krew. Pochłonięta przez
nagły przypływ weny zaczęła domalowywać coraz więcej szczegółów, które jedynie
podkreślały mroczność obrazu.
Gdy wszyscy
skończyli swoje prace, niebieskowłosa odłożyła pędzel, dumnie i z lekkim
uśmiechem przyglądając się swojej pracy.
- Mogę zobaczyć? – spytał zaciekawiony Hajime wyglądając zza
sztalugi i nie czekając na odpowiedź spojrzał na obraz Aoi. – T..To jest
Ayame..? – spytał niepewnie, na co Kuroki jakby wybudzona z transu spojrzała
zaskoczona na chłopaka.
- Znasz ją? – spytała dalej wlepiając w niego swoje
wyczekujące spojrzenie. Chłopak wpatrywał się w postać na obrazie ze skrzywioną
miną, aż w końcu odpowiedział.
- Ayame jest moją kuzynką. – odrzekł, gdy podbiegła do nich
Mei.
- Aaah~! Kuro-chan! Nie zrozumiałaś.. Miałaś namalować
Toshiro-kuna, a nie jakąś straszną dziewczynę! – odpowiedziała jakby
zawiedziona. – Niestety twoja praca zostanie zdyskwalifikowana, przykro mi..
- Oh, czyli jednak wygrałem. – uśmiechnął się zwycięsko
białowłosy, a Usagi przeszła obejrzeć dzieło chłopaka. Aoi namalowana przez
Toshiro na obrazie wyglądała na niezwykle delikatną. Jej twarz wyrażał smutek,
ale w pewien sposób czuć było od niego ciepło. Cała postać Kuroki siedziała na
jasnozielonej trawie i otoczona była przez całe mnóstwo kwiatów błękitnej
hortensji. – za to Toshi-kun masz spore szanse na zwycięstwo! – uśmiechnęła się
do niego. – Dobra kochani~! Na dzisiaj to wszystko! – oznajmiła i poszła po
swoje rzeczy. Reszta grupy zrobiła to samo. Jedynie szarooka dalej wpatrywała
się w namalowany przez siebie obraz. Grupa zostawiła ją w klasie samą, ale
przywykli do tego, że dziewczyna przeważnie wychodzi kilka minut po nich.
Kiedy Kuroki
stwierdziła, że najwyższy czas wracać, złapała za torbę i udała się w kierunku
wyjścia. Gdy chciała przejść przez drzwi niespodziewanie uderzyła
w pewną osobę i upadłaby gdyby owa osoba jej nie złapała.
- Mh, przepraszam.- przeprosił od razu Toshiaki i lekko się
zaśmiał. - szukałem cię.
- Czego chcesz? – spytała oschle poprawiając torbę.
- Wiesz.. Chciałem spytać czy mogłabyś zrobić plakaty dla
naszej klasy na festiwal?
- Nie chcę. – odpowiedziała krótko i szybkim krokiem
wyminęła czarnowłosego, który westchnął ciężko.
~ Gonienie jej teraz nie
ma sensu. Wiedziałem, że to nie będzie takie proste..
***
- Wróciłam – krzyknęła na wejściu Kuroki gdy przeszła przez
próg domu. Szybko zdjęła buty i pomaszerowała do kuchni widząc wydobywający się
z niej lekki czarny dym. – Sho, co ty robisz?! – krzyknęła przerażona widząc
jak ten wyciąga jakąś czarną breję z piekarnika.
- Chciałem upiec ciasto.. – powiedział z żalem przyglądając
się zwęglonemu ciastu. – Ale w ogóle nie urosło! Może powinienem je jeszcze
dopiec..? – powiedział już do siebie chwytając za brytfankę. Aoi z jeszcze
większym przerażeniem niż wcześniej chwyciła go za rękę.
- Przecież ono jest spalone! Nie widzisz tego?! – chłopak z
niezrozumieniem widniejącym na jego twarzy spojrzał na ciasto marszcząc brwi.
- Aoi słuchaj. Ono nie jest spalone.. Tylko taki ma kolor..
Naprawdę, uwierz mi – powiedział z uśmiechem wyrywając rękę i wstawiając ciasto
z powrotem do piekarnika.
- A co to ma być za ciasto? – spytała niepewnie patrząc
przez szybkę piekarnika.
- Murzynek – uśmiechnął się szeroko, a niebieskowłosa
spojrzała na niego jak na idiotę, po czym otworzyła piekarnik - Nieee!! – wydarł się rozhisteryzowany Sho
domykając kuchenkę. Przez chwilę oboje się tak siłowali, aż wreszcie szarooka
dała spokój i poszła wyłączyć bezpieczniki.
- Aoi jesteś okropna! – załkał patrząc na swoje ciasto, a dziewczyna
spojrzała na niego z politowaniem.
- Kochani! Chcę wam kogoś przedstawić! – dobiegł ich radosny
krzyk z korytarza, a chwilę później ujrzeli w wejściu swojego najstarszego
brata – O matko.. Moja kuchnia! – wytrzeszczył oczy i złapał się za twarz widząc pobrudzone blaty,
rozlane mleko na podłodze, wysypującą się mąkę i lekko osmolony sufit.
- To jego wina! – powiedziała od razu Aoi unosząc ręce w
obronnym geście. Ryo zamknął oczy po czym odwrócił się starając spokojnie
oddychać – Nic nie widziałem, nic nie widziałem.. – wziął jeszcze raz głęboki
wdech i przeszedł kawałek dalej, żeby nie widzieć masakrycznego stanu kuchni. –
Tak więc jak wspomniałem na początku chcę wam przedstawić moją miłość, a
zarazem nowego członka naszej rodziny. – powiedział już promienniej kiedy jego
rodzeństwo podeszło do niego. Sho i Aoi spojrzeli po sobie z mieszanymi
uczuciami. To nie tak, że się nie cieszyli iż blondyn wreszcie znalazł sobie
kogoś, ale żeby od razu miała mieszkać z nimi? Wolnym krokiem poszli za swoim
bratem, który poprowadził ich do ogrodu. – Przedstawiam wam Yuriko! – krzyknął
przytulając się do… czerwonego, nowiusieńkiego i ślicznego autka. Chyba nawet
nie muszę mówić jak wielkie było zaskoczenie Aoi i Sho.
- T-to jest twoja „miłość”? – spytał niebieskowłosy nadal
nie dowierzając w to co widzi.
- Aha – pokiwał głową z ogromnym uśmiechem i pogłaskał
samochód – wygrałem go! Wtedy jak byliśmy na wesołym miasteczku! – wytłumaczył
szybko. – To kto chce się przejechać? – wyszczerzył się.
- Przecież ty nawet prawa jazdy nie masz.. – odpowiedział
niebieskooki i zapanowała niezręczna cisza, w której Ryo stracił sens życia
wpatrując się tępo w swoje rodzeństwo, a Sho wraz z Aoi powstrzymywali się od
śmiechu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i już~ Nehehee.. biedna związana wena ;-; Właściwie uciekła już na wakacje.. więc nie mam weny do pisania tego tu opisu. Ogólnie powoli się akcja rozwija.. i hmm rzuciłabym spojlera, ale ni będę tego robić xD Myślę, że nota nawet mi wyszła. I to na tyle. Do potem~
GEJE GEJE GEJE EWRYŁER <333 HEEHHEHE NIJAOI I KAZAYA XDDD w następnej ocie powinno być nijaya i kazoi <3 Notka cudna, mam nadzieje, że na wakacjach będzie padać i wena szybko wróci xD
OdpowiedzUsuń