- Wróciłam! – krzyknęła Aoi na wejściu. Od razu usłyszała,
że ktoś krząta się po kuchni. W myślach błagała, żeby to był Ryo, z Sho to
zawsze źle się kończy. Jednak jej błagania nie spełniły się, a przy kuchence
stał jej brat z telefonem w ręku.
- Witaj z powrotem – powiedział odwracając się na chwilę do
siostry, a zaraz potem zwracając swój wzrok na telefon.
- Ryo się wkurzy jak cię tu zobaczy.. Z resztą co ty robisz?
- Czekoladki – odpowiedział z lekkim rumieńcem.
~ Ah.. No tak, jutro
walentynki – pomyślała szarooka, siadając na krześle. Przez chwilę panowała
cisza, w której Aoi przyglądała się poczynaniom Sho. Dopiero po dłuższej chwili
milczenia, zabrała głos – To kogo chcesz otruć?
- Nikogo nie będę truł!! – oburzył się.
- Yujiego? – spytała, a milczenie jej brata utrwaliło ją w
przekonaniu, że ma rację. ~ Zawsze to
jednego wroga mniej – pomyślała, a zaraz potem spojrzała na chłopaka –
Pomogę ci.
Niebieskowłosa uśmiechnęła się szeroko z nutką tajemniczości
wstając z krzesła i podchodząc do Sho. Spojrzała na ‘czekoladki’ brata lub
raczej garnek do połowy wypełniony wodą i czekoladą tam pływającą.
- Mogę spytać co próbowałeś zrobić..?
- W internecie napisali, że czekoladę trzeba rozpuścić w
wodnej kąpieli.. – jego wypowiedź przerwał odgłos facepalma zaliczonego przez
Aoi, jednak po chwili machnęła mu ręką na znak, że może kontynuować - .. Teraz
jak tak myślę, to chyba troszkę za dużo wody dałem.
- Dodaj mąki to zgęstnieje – zażartowała.
- Świetny pomysł! – krzyknął niebieskowłosy z zapałem
dopadając mąki. Szarooka stała tak chwilę nie wierząc, że jej brat nie wyczuł
żartu. Chociaż.. Przecież to Sho, można się było po nim tego spodziewać. Czasami
naprawdę zastanawiała się jak to jest, że jej brat w kuchni zamienia się z
mądrego i spokojnego chłopaka w takiego debila. Po dłuższym namyśle usiadła
znowu przy stole co jakiś czas ‘doradzając’ co Sho może tam jeszcze wrzucić.
Nie minęła godzina,
a do domu wrócił Ryo. Wkroczył do kuchni z ogromnym uśmiechem, który
przekrzywił się o 180’
kiedy zauważył w niej swoje rodzeństwo.. a przynajmniej jedno z nich.
- C-c-co on robi w mojej kuchni?! – przeraził się widząc
fioletową, tajemniczą maź wylewającą się z garnka.
- Ah! Ryo, wróciłeś! Pomożesz mi dekorować czekoladki!
- Cz-Czekoladki? – posłał mu pytające spojrzenie krzywiąc
się przy tym – Ah tak, jutro walentynki.. Kogo chcesz otruć? – spytał, na co
Aoi parsknęła śmiechem, a Sho posłał im obojgu oburzone spojrzenie – Swoją
drogą.. czy to nie przypadkiem dziewczyny wręczają chłopcom czekoladki? – dodał
podejrzliwie. Zapanowała niezręczna cisza, gdzie nawet szarooka przestała się
śmiać i wpatrywała się niepewnie w Sho. Po dłuższej chwili wsłuchiwania się w
bulgotanie tajemniczej mazi, niebieskowłosy odpowiedział.
- Aoi mnie prosiła.
- CO?! – krzyknęli równocześnie Ryo i Aoi.
- N-no chciałaś, żebym zrobił czekoladki za ciebie – zawahał
się, patrząc błagalnie na siostrę.
- Już rozumiem! One mają być dla tego.. jak mu było.. Sakai
Kazuhiro, tak? – spytał dziwnie zadowolony Ryo.
- Huh..? Nigdy w życiu!
- To kogo chcesz otruć? – przekrzywił lekko głowę.
- Ryo.. To jest genialny pomysł! Sho, dekorujemy czekoladki!
– rozkazała z błyskiem w oczach. Sho oczywiście podzielając jej entuzjazm
zabrał się za dekoracje, a blondyn przyglądał im się zdziwiony.
***
- Hej Niji.. – zaczął Kazu przyglądając się swojemu odbiciu
w szybie auta stojącego obok – Czyż ja nie jestem piękny?
Przez chwilę stali w
ciszy, aż Nijimura nie przywalił sobie dłonią w czoło.
- Taa, a jaki cudowny, powabny i majestatyczny –
odpowiedział z sarkazmem.
- No właśnie! Ja nie rozumiem co takiego może się we mnie
nie podobać Kuroki-chan – krzyknął wzburzony.
- Mhm, chodź bo się spóźnimy
- Ale Niji no! Ja jestem poważny! Mogę mieć każdą, tylko nie
Kuroki-chan, to nie sprawiedliwe! – sfrustrował się podchodząc do przyjaciela.
- I Masami-san
- Co ‘Masami-san’ ?
- Nie możesz też mieć Masami-san – uśmiechnął się lekko.
- A tak, w końcu ona jest twoja – wzruszył ramionami.
- Już nie chodzi o to, że jest jak to określiłeś „moja”, ale
ona też by się w tobie nie zakochała – zaśmiał się prowokacyjnie, spoglądając
na Kazuhiro.
- Jak dla mnie to ona jest bardziej skłonna zakochać się we
mnie niż w tobie – odpyskował wypinając Nijiemu język.
- Tak? W takim razie Kuroki-san jest bardziej skłonna
zakochać się we mnie, a niżeli w tobie.
- Dobra, przekonamy się kto dzisiaj dostanie od którejś z
nich czekoladki, a coś czuję, że dzisiaj jest mój szczęśliwy dzień~
***
Tymczasem u Sho..
Niebieskowłosy zmierzał szczęśliwy w kierunku swojej
uczelni. Nie mógł się doczekać reakcji Yujiego na czekoladki, które mu wręczy.
Samo myślenie o tym wprawiało go w dobry nastrój. Gdy przekroczył bramę, od
razu udał się na boczną stronę budynku. Białowłosy codziennie rano palił tam
papierosy, widząc jednak idącego w jego stronę Sho, zgasił go wyrzucając do
kosza.
- Witaj Sho – powitał go z uśmiechem – Wcześnie dzisiaj
jesteś.
- Mhm, dzień dobry – odpowiedział lekko zdenerwowany. Stał w
milczeniu, a na jego twarz zagościły delikatne rumieńce. Dopiero po chwili
sięgnął do torby szukając czegoś – Właściwie to są walentynki i mam coś dla
ciebie – powiedział wyciągając przed siebie śliczne, czerwone pudełko z
czekoladkami.
- Oh! To dla mnie? – spytał i widząc jak niebieskooki kiwa
głową na tak, odebrał swój prezent – Nie spodziewałem się, że coś mi dasz –
zaśmiał się. Jednak nie była to prawda, otóż białowłosy całą noc rozmyślał nad
tym, czy jego ukochany uczeń coś mu wręczy i co to mogłoby być. Jednego tylko
się obawiał.
- Sam je robiłem – powiedział z uśmiechem Sho, na co Yuji
momentalnie pobladł – Spróbuj i powiedz czy dobre.
Stali chwilę w ciszy wpatrując się w siebie. Białowłosy
błagał w duchu, aby owe czekoladki nie były śmiertelnie trujące. Po głośnym
przełknięciu śliny, otworzył pudełko spoglądając na pokraczne, podejrzanie
fioletowe czekoladki, na których wręcz wypisane było „śmierć”.
- Wyglądają tak ślicznie, że szkoda je jeść..
- Starałem się – obdarzył go lekkim uśmiechem. W końcu
Masami niepewnie sięgnął po czekoladkę i gdy już miał ją zjeść, rozległ się
dzwonek. Wtedy też Sho uznał, że Yuji powie mu czy były dobre po lekcjach. W
całym swoim życiu białowłosy nie był tak wdzięczny dzwonkowi na lekcje.
~ Uratowany! –
ucieszył się w duchu ciężko wzdychając -
Przynajmniej na razie.
***
Już na samym wejściu Kazuhiro i Nijimura zostali otoczeni
przez dziewczyny. Potem przychodziły one na przerwach, lecz już nie koniecznie
tylko do tej dwójki. Jedynymi dziewczynami, które nie wpadły w walentynkowy
szał były Aoi i Ayame. Nikt nie był zdziwiony, że mają to święto głęboko
gdzieś, co jedynie dwójka czarnowłosych chłopaków była tym lekko zawiedziona.
Po czwartej lekcji
do ich klasy przyszła jedna z drugoklasistek, oznajmiając iż po przerwie
śniadaniowej lekcje są odwołane, a zamiast tego odbędą się warsztaty. Na jednym
miała być nauka gotowania, a na drugim lekcje tańca. Każdy mógł na własną rękę
zdecydować, które wybiera. Nie było podziału na chłopców i dziewczęta. Aoi od
razu stwierdziła, że pójdzie na warsztaty z gotowaniem. Taniec nie specjalnie
ją interesował, tym bardziej, że musiałaby to robić z kimś, czego wolała
uniknąć. Ayame również miała podobny tok myślenia. Niji jednak zdecydował się
na lekcje tańca, tak też jedynie Kazu nie wiedział na co chce iść.
Gdy przerwa
śniadaniowa dobiegała końca, Toshiaki razem ze swoim przyjacielem zmierzali w
kierunku sali gimnastycznej gdzie miały odbyć się lekcje tańca.
- Jednak zdecydowałeś się na taniec? – spytał szarooki.
- Nah, jeśli będzie tam Kuroki-chan to zostaję, a jeśli nie
to idę na gotowanie – odpowiedział.
Po tym weszli razem na salę. Sakai od razu rozejrzał się w
poszukiwaniu charakterystycznych niebieskich włosów, lecz nigdzie ich nie
widząc zawrócił się wzruszając lekko ramionami.
- Tak jak myślałem, nic tu po mnie~ Do zobaczenia Ni—
- Nie tak prędko – przerwał mu łapiąc go za rękę w ostatniej
chwili – Nie zostawisz mnie tu samego. Będziesz moją partnerką – zaśmiał się
ciągnąc Kazu za sobą.
- Chyba śnisz. Puszczaj mnie! – próbował się wyrwać, kiedy
Nijimura zapisał ich na owe warsztaty. Wtedy też puścił czarnowłosego i
uśmiechnął się do niego szeroko – Nienawidzę cię.
- Tak, tak, też cię kocham – zażartował śmiejąc się.
- Znajdź sobie jakąś laskę do tańczenia, a nie.
- Wszystkie są już zajęte – odpowiedział. Złotooki rozejrzał
się po sali i rzeczywiście, każda dziewczyna miała już jakiegoś partnera.
- Oh.. Ale to ty będziesz grał rolę dziewczyny.
- Możesz pomarzyć. To ty jesteś kobietą w tym związku, po za
tym jesteś ode mnie niższy.
- Tylko 7 cm !
Z resztą w jakim ‘związku’?! – wzburzył się, przez co Niji wybuchnął śmiechem. Po
chwili wszyscy zaczęli się ustawiać, tak też ta dwójka zrobiła to samo. Ze
wszystkich tu zebranych tylko oni byli parą składającą się z dwóch facetów –
Naprawdę robię z siebie debila..
- Nie robisz.. – powiedział szarooki z lekkim uśmiechem.
- Nie musisz mnie pocie—
- Ty nim jesteś – skończył swoją wypowiedź, za co dostał z
pięści w ramie. Kazu niemal od razu odwrócił się od niego z ponownym zamiarem
opuszczenia tego miejsca, lecz i tym razem Nijimura złapał go za rękę,
odkręcając z powrotem w swoją stronę. Następnie położył ją sobie na ramieniu i
objął przyjaciela w pasie, łącząc ich wolne ręce ze sobą, co mimo wszystko
sprawiło, że złotooki poczerwieniał na twarzy. Bynajmniej nie ze złości.
- Tylko mnie nie podepcz – zaśmiał się, ale zanim Kazu
zdążył się jakoś odgryźć, muzyka została włączona i wszystkie pary zaczęły
tańczyć w takt muzyki.
***
Ayame i Aoi stały obok siebie wpatrując się z lekką
frustracją w blaty kuchenne przed nimi. Jako, że wszyscy mieli dobrać się w
pary, czego obie z dziewczyn nie przewidziały, zostały same. A przez to, że
zostały same, zostały zmuszone być w jednej grupie.
- Że też muszę być w parze akurat z tobą – powiedziała
oschle Aoi.
- Mogłabym powiedzieć to samo. A trzeba było iść na te
przeklęte lekcje tańca.
- Uwierz, ucieszyłabym się.
- Tsk, że też wszędzie wokół są nauczyciele – powiedziała
Ayame z wrogością, patrząc na noże leżące na blacie.
- Uwaga! – krzyknęła jedna z nauczycielek, klaskając w ręce,
skupiając tym wszystkie oczy na sobie. – Dzisiaj będziecie robić czekoladki.
Najlepsze z nich zostaną nagrodzone, a ponieważ warsztaty będą trwać 3 godziny,
więc pierwsze czekoladki zrobicie na próbę.
Po tym wszyscy
zabrali się do roboty, tylko Ayame i Aoi dalej stały nic nie robiąc. W końcu
szarooka zerknęła na Masami ciężko wzdychając.
- Umiesz gotować? – spytała, ale białowłosa tylko spojrzała
na nią wrogo nic nie odpowiadając, prawdopodobnie nie chcąc mówić, że nie jest
w tym dobra. – Zakładam, że nie chcesz przegrać, nie jesteś osobą, która lubi
przegrywać, więc co powiesz na tymczasowy rozejm? – zaproponowała, wyciągając w
jej stronę rękę. Ayame przyglądała jej się przez chwile, aż wreszcie uścisnęła
jej dłoń.
- Niech ci będzie.
- Żeby było jasne, po tym idiotycznym warsztacie wszystko
wraca do tego co jest.
- Nie żebym chciała, by było inaczej – warknęła.
- Dobra, to nie wiem co ty możesz robić.. – spojrzała na nią
niepewnie, czekając aż Masami sama czegoś nie zaproponuje.
- Szybko się uczę, więc jeśli mamy wygrać, to mogę zobaczyć
jak robią to inni – powiedziała monotonnym głosem.
- Mhm, to ja już zacznę je robić.
Po tym obie zaczęły robić to co planowały. Ayame z daleka
przyglądała się innym co robią, co dodają, a Aoi w tym czasie rozpuszczała
czekoladę. Po jakimś czasie i Masami zabrała się do robienia czekoladek. Dodawały
tam tego co uważały za słuszne. Po jakichś 50 minutach czekoladki były gotowe. Białowłosa
postanowiła pierwsza spróbować jak wyszły.
- Uh, za słodkie – skrzywiła się. Kuroki spojrzała na nią, a
potem na czekoladki zamyślając się – A ty nie zamierzasz próbować?
- Nie, nie znam się na słodyczach – odpowiedziała, a
złotooka uniosła lekko brew – Nie przepadam za nimi.
- Jak na wegetariankę przystało – uśmiechnęła się do niej
wrednie – Też za nimi specjalnie nie przepadam.
- Pewnie gustujesz w jakichś wygórowanych słodyczach, hm? –
odwzajemniła uśmiech.
- Można tak powiedzieć – zaśmiała się, patrząc na nią z
wyższością.
Po tym zabrały się do robienia tych właściwych czekoladek.
Tym razem dobierały składniki rozważniej. Patrząc na nie, aż ciężko było
uwierzyć, że naprawdę aż tak się nienawidzą, działając razem tworzyły naprawdę
dobry zespół. Po tym jak zrobiły czekoladki, miały jeszcze dużo czasu, aż nie
skończą się warsztaty, jednak nie rozmawiały już więcej ze sobą, Aoi usiadła
gdzieś na uboczu szkicując coś, a Ayame zaczęła czytać książkę. Czekały tylko,
aż dostaną werdykt. Gdy wreszcie nauczyciele spróbowali wszystkich czekoladek
ogłosili wyniki i okazało się, że Masami i Kuroki zajęły 3 miejsce, a jako
nagrodę dostały kosze pełne walentynkowych słodyczy. Potem wszyscy dostali
urocze pudełka na swoje czekoladki, toteż dziewczęta podzieliły się swoimi
wyrobami po pół.
***
Yuji siedział zamyślony nad pudełkiem czekoladek,
rozmyślając jak wywinąć się od próbowania ich, jednak nic nie przychodziło mu
do głowy. To był jedyny dzień kiedy kończył wtedy kiedy Sho i niby mógł się po
prostu wymknąć, albo powiedzieć, że coś mu wypadło, ale już wczoraj umówił się z
nim, że go odprowadzi. Po za tym dobrze wiedział jak łatwo złamać jego
serduszko. Niebieskooki westchnął ciężko.
- Masami-san? – spytała blondwłosa nauczycielka chemii,
Haichiro Hikaru – Coś nie tak?
- Nie, nie, wszystko w porządku..
- Oh, dostałeś czekoladki? Od jakiejś uczennicy?
- Można tak powiedzieć. Możesz się poczęstować jeśli chcesz,
Haichiro-san – powiedział podsuwając jej pudełko.
- Skoro nie masz nic przeciwko – uśmiechnęła się ciepło
blondynka i mimo odrażającego wyglądu, wzięła jedną do ust. Po chwili jednak
zaczęła krztusić się i kaszleć. Wtedy też wszelkie nadzieje Yujiego o tym, że
może czekoladki nie smakują tak źle jak wyglądają legły w gruzach – Naprawdę
powinny się odbywać jakieś lekcje gotowania w naszej szkole..
- Oh, szybko poszły by z dymem.. – wymruczał białowłosy.
- Słucham?
- Nie, nic..
Haichiro patrzyła chwilę na Yujiego jednak po chwili pożegnała
się z nim, zostawiając go, a sama udała się na lekcje. Masami w końcu
postanowił iść spotkać się z Sho, jednak kiedy wstawał niechcący strącił
pudełko z biurka, a czekoladki rozleciały się po podłodze. Przez chwilę stał
przerażony tym widokiem, jednak po chwili zdał sobie sprawę, że teraz nie
będzie musiał już ich próbować, a przecież nie zrobił tego specjalnie. Szybko
posprzątał rozrzucone czekoladki i wyrzucił do kosza. Jedynie jedna czekoladka
ocalała w pudełku, jednak wyrzucił ją razem z pudełkiem udając, że nic nie
widział. Zaraz po tym pobiegł do swojego ukochanego, który czekał już pod
bramą.
- Yuji! – ucieszył się na jego widok, uśmiechając lekko.
- Wybacz, że musiałeś czekać – pocałował go w czoło
uprzednio rozglądając się czy nikogo nie ma w pobliżu.
- Nie szkodzi.. – powiedział, lekko zniecierpliwiony
spoglądając na białowłosego –Próbowałeś już moich czekoladek?
-Właściwie.. to przez przypadek zrzuciłem je. Naprawdę mi
przykro – odpowiedział, odwracając wzrok i uśmiechając się sztucznie.
- O-Oh… - westchnął zawiedziony i spuścił smutno głowę –
Idziemy..? – spytał nie patrząc na niego. Wtedy Yujiego dopadły okropne wyrzuty
sumienia i mimo, że bardzo nie chciał tego robić, postanowił jednak wrócić po
to co zostało.
- Wiesz.. właściwie to wydaje mi się, że chyba jedna
czekoladka jednak ocalała.. Poczekaj tutaj – powiedział i zaraz pobiegł w
stronę budynku. Wyjął pudełko z kosza, ale ponieważ ubrudziło się lekko od
innych czekoladek, które wcześniej wyrzucił, zostawił je zabierając tylko
pozostałą czekoladkę. Po tym szybko wrócił do Kurokiego. Odsapnął chwilę po
czym patrząc na zaskoczonego niebieskowłosego wziął czekoladkę do ust, starając
się z całych sił, żeby się przy tym nie krzywić.
- Naprawdę… ughhm.. dobre – oznajmił, modląc się w duchu, żeby
nie zwymiotować.
- Cieszę się – uśmiechnął się szeroko, po czym przytulił
Masamiego – Kocham cię, Yuji.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo ja cię kocham…
***
Kazuhiro dyszał ciężko zwisając tuż nad ziemią kurczowo
trzymając się ramion Nijiego, który przytrzymywał go w pasie. Właśnie przed
chwilą skończyły się ich zajęcia. Toshiaki podciągnął swojego przyjaciela do
pionu, zabierając od niego swoje ręce.
- Nie wiedziałem, że taniec może być tak męczący.. –
powiedział Kazu nadal ciężko oddychając.
- Przynajmniej już nie będziesz wyglądał jak idiota kiedy
będziesz tańczył na swoim ślubie – zaśmiał się Niji.
- Przecież cały czas grałem rolę partnerki!! – oburzył się
chwytając przyjaciela za koszulę.
- Może to jakiś znak? – powiedział przez śmiech.
- Sugerujesz, że nie będę miał ślubu?
- Na przykład – uśmiechnął się wrednie.
- Nie rozumiem, czemu się z tobą przyjaźnię – załamał się
złotooki, puszczając Nijiego – Nie wiem jak ty, ale ja idę się przebrać.
- Okej, to ja poczekam na ciebie w klasie. Tylko pamiętaj, żeby
użyć inhalatora.
- Tak, tak – machnął na niego ręką idąc do szatni. Od razu
zrobił to co polecił mu Nijimura, a zaraz potem przebrał się w dres, który miał
ze sobą. Gdy wyszedł z przebieralni nikogo już nie było. Prawdopodobnie wszyscy
zaczęli zbierać się do domu. Sakai powoli zmierzał korytarzem ku swojej klasie,
gdy zauważył na drodze dobrze znaną mu postać.
- Masami-chan~! – krzyknął machając do niej ręką – Co tu
jeszcze robisz?
- Nie twoja sprawa.
- Chłodna jak zawsze – zaśmiał się, spoglądając na koszyk ze
słodyczami, który trzymała złotooka – Skąd to masz?
- Wygrałam – odpowiedziała patrząc na koszyk – Właściwie..
Chcesz je? Nie lubię takich słodyczy, a oddać też nie mam ich komu, więc się
tylko zmarnują.
- Ohh~? Masami-chan daje mi prezent walentynkowy? –
uśmiechnął się zadziornie.
- Nawet nie waż się czegoś wyobrażać – warknęła
ostrzegawczo.
- Za późno – zażartował i niemal od razu dostał w brzuch –
Ughh.. – wydał z siebie śmiejąc się lekko, kiedy wkurzona Ayame wyminęła go
zostawiając słodycze.
Zaraz potem, gdy się pozbierał, wbiegł do
klasy cały uradowany.
- Hej, hej, Niji~! Nie uwierzysz.. Oh, Kuroki-chan, co tu
robisz? – zdziwił się widząc Aoi i Nijimure rozmawiających ze sobą.
- Mam coś dla ciebie – powiedziała bez ogródek, a
czarnowłosy spojrzał na nią zaskoczony. Szarooka podeszła do niego wręczając mu
pudełko czekoladek. Sakai zdziwił się jeszcze bardziej. Nigdy nie podejrzewał,
że Aoi naprawdę coś mu da, a tu takie rzeczy.
- Oh, Kuroki-chan, mogłaś wybrać jakieś bardziej romantyczne
miejsce bez świadków – powiedział uśmiechając się zalotnie, otrząsając się z
szoku.
- To nie byłoby konieczne – odpowiedziała chłodno,
zabierając swoje rzeczy.
- Lubię bezwstydne kobiety~
- Proszę, daruj sobie – spojrzała na niego z pogardą
kierując się w stronę wyjścia – Ah, i jeszcze jedno, Toshiaki-kun, lepiej ich
nie próbuj – ostrzegła po czym wyszła.
- Jest taka urocza, kiedy jest zazdrosna – zachwycił się
Kazu.
- Zazdrosna? Przecież ona powiedziała wprost, że coś z tymi
czekoladkami jest nie tak..
- Wcale, że nie! Zrobiła je z miłości do mnie, a ty jesteś
zazdrosny, że dostałem coś od niej.. Od Masami-chan z resztą też, a ty nie!–
otworzył pudełko biorąc czekoladkę w rękę.
- Wyglądają obrzydliwie..
- Nie znasz się! – powiedział ze złością zjadając czekoladkę.
Nie trzeba było długo czekać, aż zaczął kaszleć i dławić się.
- Mówiłem, że nie powinieneś tego jeść.
- Jak mogła mi zrobić coś takiego?! Okropna – zachlipał.
- Po prostu jesteś idiotą i nawet gdyby stała przed tobą z
nożem, twierdząc, że to tylko po to by pokroić cebulę to uwierzył byś jej.
- … Czemu cebulę? – spytał z głupkowatą miną, a Niji walną
się dłonią w czoło.
- Chodź, wracamy.
***
Po wręczeniu prezentu Kazuhiro, Kuroki udała się do klubu
plastycznego, gdzie Toshiro sprzątał pozostały bałagan po dzisiejszym spotkaniu
klubowym. Aoi stanęła lekko zaskoczona.
- Były dzisiaj zajęcia? – spytała.
- Tak, ale pierwszaki mieli je odwołane – odpowiedział
ustawiając sztalugi przy ścianie, po czym odwrócił się do szarookiej – co roku
na walentynki szkoła organizuje warsztaty dla pierwszoroczniaków. A kiedy wy
się świetnie bawicie my, drugo i trzecioklasiści, nadal mamy lekcje – wyjaśnił,
podsumowując swoją wypowiedź lekkim uśmiechem.
- Mhm.. – mruknęła pod nosem – Pomóc ci?
- Nie musisz i tak już skończyłem. Zastanawia mnie tylko
czemu tu przyszłaś?
- Właściwie to robiłam dzisiaj na zajęciach czekoladki i
uznałam, że dam je komuś.. odpowiedniemu – powiedziała rumieniąc się lekko.
- „Odpowiedniemu”? – uśmiechnął się szeroko.
- Po prostu je weź – podała mu pudełko – Uznaj to jako
podziękowanie, za informacje o Ayame, czy coś..
- Jeśli masz zamiar za każdym razem odwdzięczać mi się w
taki sposób, tak słodko się przy tym rumieniąc, to chyba zacznę ci więcej o tym
mówić – zaśmiał się lekko, a Kuroki zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Nic jednak
nie opowiadając odwróciła się opuszczając pomieszczenie.
W tym samy czasie
Ayame udała się na boisko szkolne, gdzie pod drzewem siedział Shuuzo Hisakawa.
Nic nie mówiąc podsunęła mu pod twarz różowe pudełko.
- Hmm? Co to? – zdziwił się chłopak pudełkiem, ale też samym
przybyciem białowłosej.
- Nie widać? Czekoladki.
- Dla mnie?
- Mogę dać je komuś innemu, jeśli nie chcesz – zabrała
czekoladki, ale chłopak przyciągnął je do siebie razem z ręką Ayame, po czym
delikatnie ją ucałował. Masami szybko wyrwała swoją rękę i zanim zdążyła
cokolwiek powiedzieć Shuuzo ją uprzedził.
- Chcę je. Naprawdę doceniam, że zrobiłaś je dla mnie –
uśmiechnął się szeroko.
- Skąd wiesz, że ja je robiłam?
- Widziałem jak szłaś na warsztaty z gotowania – oznajmił.
- Śledzisz mnie?!
- Być może.. W końcu jesteś moja.
- Pff – prychnęła odwracając się do niego i ruszając w
kierunku wyjścia.
- Kocham cię, Ayame! I uwielbiam kiedy próbujesz ukryć swoje
zawstydzenie! – krzyknął do oddalającej się Masami, która tak jak zauważył
Hisakawa miała mocno rumiane policzki.
***
Następnego dnia z nie wyjaśnionych powodów w szkole nie było
Yujiego i Hikari. Również Kazuhiro nie przybył do szkoły. Większość myślała, że
po prostu jak to Kazu, poszedł na wagary, lecz prawdziwy powód jego
nieobecności znali tylko Aoi i Nijimura.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uh, wreszcie koniec~! Oczywiście notka nie ma żadnego
powiązania z fabułą bloga C: I uznajmy, że Yuji już próbował potraw robionych
przez Sho. I koniec, nie mam już sił, żeby wymyślić coś konstruktywnego.
UROCZA NOTKA! Każda historyjka była słodka! Zarówno gejuchy i hetero! Czyta łam z uśmiechem na twarzy! Może dlatego, że tyle czekałam na tą notę?....W każdym bądź razie. Mam nadzieje, że następna nocia będzie trochę szybciej :3
OdpowiedzUsuń