wtorek, 27 sierpnia 2013

Egao - rozdział 2



Ranek. Dochodziła 7, a Aoi leżała rozwalona na łóżku. Nie chciała iść do szkoły. Wiedziała, że dzisiaj dziewczyna z wczoraj się do niej przyczepi.
- O-ha-yo! O-ha-yo! – odezwała się papuga siedząca w klatce, trzepocząc skrzydłami.
- Zamknij się – rzuciła od niechcenia.
- Zam-knij-się! – powtórzyła. Szarooka westchnęła cierpiętniczo i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Czasami nie znosiła tej papugi, ale nie miała serca jej zostawić czy oddać, tym bardziej, że była prezentem od jej braci. Ze złym humorem udała się do salonu, gdzie siedział Sho pijąc kawę. Chłopak również, jak Aoi miał niebieskie włosy tylko nieco ciemniejsze. Również jego oczy były tego koloru.
- Oh, hej Aoi – przywitał się. – Dobrze spałaś? Jak było wczoraj w szkole?
- I tak masz na to wyjebane, nie? – usiadła naprzeciwko. Niebieskooki uśmiechnął się pod nosem, a po chwili dodał.
- Nie przeklinaj po nie urośniesz, karzełku.
- Wcale nie jestem taka niska! – zbulwersowała się Kuroki. W końcu 163 cm. to nie tak mało, prawda?
- Tak, tak. Zapisałaś się do klubu? Obiecałaś mi to – odłożył kawę, po czym splótł palce i oparł na nich podbródek.
- Tak. Naprawdę muszę tam chodzić? Sami idioci tam są. Nie doceniają tego co maluję. – Sho pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Dobrze wiedział jakie jego siostra malowała obrazy. Od dziecka lubiła malować i szło jej to bardzo dobrze, ale po śmierci rodziców jej obrazy stały się mroczne i smutne. Nie bez powodu niebieskowłosy kazał jej się zapisać do tego klubu. Liczył, że może dzięki temu ta „wesoła i uśmiechnięta” siostrzyczka powróci. Nagle do salonu wpadł zaspany Ryo.
- Ohh~ Dwa ponuraki już wstały? – Ziewnął przeciągle rozciągając się przy tym.
- Odezwał się ten, który najwięcej narzeka na pracę - powiedział szeptem młodszy z braci, kiedy blondyn zniknął w kuchni, na co Aoi się zaśmiała.
- Aah~ Swoją drogą, to gdzie wczoraj byłeś? – zaciekawiła się dziewczyna. Sho natychmiastowo się skrzywił na wspomnienie z ostatniego wieczoru.
- Tajemnica. – Aoi popatrzyła na niego pytająco, ale nie naciskała na niego. Wiedziała, że jeśli będzie potrzeba, to powie. Po kilku następnych minutach do swojego młodszego rodzeństwa dosiadł się Ryo z talerzem tostów, które zostały skradzione przez Aoi i Sho. Po wspólnym posiłku każde z nich się wyszykowało, po czym opuścili dom. Ryo udał się do restauracji w której pracował, Sho na uniwerek, gdzie studiował, a Aoi do szkoły. Nie chcąc ryzykować spotkania z Kazuhiro, odpuściła sobie ścieżkę, którą szła wczoraj. Niecałe 30 minut później, była już w szkole. Szybko zmieniła obuwie i ruszyła w stronę klasy. Jak mogła się spodziewać było już tam sporo osób. Niebieskowłosa udała się do ławki spoglądając przy tym na dziewczynę siedzącą przed nią.
~ Ayame Masami, hm? Coś mi w niej nie pasuje. – Oparła policzek na dłoni, patrząc w plecy siedzącej przed nią białowłosej.
- Ooh~ Kuroki-chan! Wiedziałem, że cię tu znajdę! – Nagle Kazuhiro podbiegł do jej ławki. Dziewczyna spojrzała na niego leniwie.
- Jakby nie patrzeć, chodzimy do tej samej klasy – odpowiedziała bezczelnie.
- Haha, racja – zaśmiał się głupkowato, lecz po chwili dodał poważniejszym głosem. – Dzięki za wczoraj – uśmiechnął się tajemniczo. Szarooka prychnęła i odwróciła się w stronę okna, na co chłopak zaśmiał się pod nosem i poszedł do swojej ławki, zaczynając rozmowę z Nijimurą. Lekcje mijały powoli. Były strasznie nudne i nie ciekawe. Aż wreszcie nadeszła przerwa obiadowa. Wszyscy podobierali się w grupki, żeby zjeść bento przygotowane przez siebie lub kogoś z rodziny. Tylko Aoi nie jadła, po raz kolejny przeszukując swoją torbę.
~ Noo.. Gdzie to jest? Nie mówcie mi, że zapomniałam zabrać z domu. – Spojrzała jeszcze raz do torby, po czym ze zrezygnowaniem powiesiła ją z powrotem na wieszaczku przy ławce.
- Nee~ nee~ Hitomi-chan! Coś strasznie dużo warzyw w twoim bento! – powiedziała jedna z dziewczyn z wczoraj na tyle głośno, by szarooka mogła usłyszeć.
- Ah to ty nie wiesz? Jestem wegetarianką, ostatnio taka moda jest – powiedziała druga, również bardzo głośno, po czym cała grupka wybuchnęła śmiechem. Niebieskowłosa siedziała niewzruszona, totalnie ignorując ich wrzaski.
- Hej ty.. – krzyknęła szatynka z ich grupki w kierunku Aoi, gdy przerwał jej dźwięk łamiącej się ławki tuż pod jej nosem. Dziewczyny z przerażeniem spojrzały na osobę, która doprowadziła ławkę do tego stanu. Sprawcą całego zamieszania okazała się być Ayame.
- Nie zauważyłyście, że przeszkadzacie innym w spokoju jeść śniadanie? – Uśmiechnęła się ciepło, acz z pulsującą żyłką na czole. Przerażone dziewczyny zgodnie pokiwały głowami obiecując, że to się więcej nie powtórzy.
~ Hah, przynajmniej na razie mam spokój. – Aoi spojrzała na Ayame, która uśmiechnęła się do niej ciepło. ~ Jak sztucznie.. Myślisz, że tego nie widzę? – Po chwili niebieskowłosa wstała od ławki i opuściła klasę. Postanowiła, że poszuka sobie jakiegoś ustronnego miejsca, gdzie będzie mogła w spokoju jeść przez następne dni, bo szczerze nie zamierzała znosić widoku swoich dręczycielek kiedy je. Widok takich umalowanych dziwek przyprawiał ją o mdłości, a wolała nie marnować jedzenia. Kuroki zatrzymała się nagle na środku korytarza. Przypomniała sobie, że niedaleko jej klubu znajdują się schody prowadzące na dach. Zawróciła się i udała w kierunku wyjścia na szkolny dach. Jakiś czas później była już przed wyjściem. Pchnęła lekko drzwi i po chwili jej bladą twarz przywitały ciepłe promyki słońca i lekki przyjemny wiaterek. Jak się okazało było stąd widać też ocean, który to niebieskowłosa wczoraj podziwiała. Aoi uśmiechnęła się pod nosem. Nie dość, że spokojnie, to i widok będzie mieć ładny. Powoli podeszła do barierki gdy nagle poczuła czyjąś obecność. Obróciła się na pięcie i zauważyła dobrze jej znane białe włosy.
- Co chcesz? – spytała oschle szarooka.
- Czemu jesteś taka nieprzyjemna? – Udała zdziwioną. – Mniejsza, pomyślałam, że może jesteś głodna. W końcu zapomniałaś swojego śniadania, czyż nie? – Uśmiechnęła się tajemniczo, unosząc ładnie zawinięte pudełko na śniadanie.
- Nie dzięki. Znając życie twoje bento będzie tak samo tłuste jak ty – prychnęła.
- Ty szmato.. – zazgrzytała zębami, po czym w mgnieniu oka znalazła się przed Aoi, wykręcając jej nadgarstek. – Chciałam być miła, ale skoro tak bardzo chcesz poznać prawdziwą mnie, to czemu nie? – zaśmiała się, bardziej wykręcając jej nadgarstek.
- Tylko na tyle cię stać? To co to było z tą ławką? Może ta ławka to jakaś atrapa była? – spytała retorycznie z pogardą i paskudnym uśmiechem na twarzy. Lecz nie długo to trwało, gdyż dziewczęta usłyszały trzaśnięcie kości w okolicach nadgarstka Kuroki. Aoi syknęła cicho z bólu.
- „Tylko na tyle mnie stać” jak widzisz – powiedziała oschle puszczając jej rękę, przez co niebieskowłosa upadła na ziemię.- Z sadystką nie wygrasz.
- A co jeśli twoja przeciwniczka jest masochistką? – Podniosła wzrok na Ayame i uśmiechnęła się wrednie.
- Hohooh? Więc takim typem osoby jesteś. Interesujące – odwzajemniła uśmiech.
- Szlag. Mogłaś chociaż skręcić mi lewy nadgarstek, idiotko. – Masami chciała już odpyskować gdy nagle:
- Tu szkolna rozgłośnia. Masami Ayame proszona jest do gabinetu dyrektora. Powtarzam: Masami Ayame proszona jest do gabinetu dyrektora – głos wychowawcy 1b rozniósł się po całej szkole.
- Szlag by to. Zobaczymy się później, Aoi – uśmiechnęła się wrednie i pomachała na pożegnanie, zostawiając poszkodowaną Kuroki samą.
~ Pff.. kto ci pozwolił mówić do mnie po imieniu, AYAME – uśmiechnęła się do siebie.
                                                                            ***
- Masami-san. Dużo słyszałem o tobie z poprzednich szkół, że jesteś „ wzorową i pilną uczennicą”, więc co ma znaczyć ta akcja z ławką? – Splótł swoje dłonie, wwiercając się wzrokiem w białowłosą.
- Ja naprawdę przepraszam – powiedziała słodkim, sztucznym głosem. – Po prostu te dziewczyny dręczyły moją przyjaciółkę oraz zakłócały spokój klasy – tłumaczyła się, kładąc nacisk na wyraz „ przyjaciółka”. – Oczywiście jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę odkupić ławki dla całej klasy – uśmiechnęła się ciepło, jakby to wcale nie była jej wina.
- Nie, rozumiem. Nie kłopocz się tym. Tym razem przymkniemy na to oko, ale mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy.
- Oczywiście.
- Dobrze, możesz już iść.
- Dziękuję – powiedziała Ayame. ~ Jak zwykle mi wierzą. Ludzie są tacy naiwni. – Uśmiechnęła się do siebie pod nosem i opuściła gabinet.
                                                                      ***
W tym samym czasie Aoi udała się do higienistki, która nie była jakoś wybitnie ładna, ale za to znała praktycznie każdego z tej szkoły. Nawet tych nowych.
- Ojoj, to wygląda koszmarnie! – przeraziła się higienistka o długich blond włosach.
- Ujdzie. Właściwie nawet nie boli.
- Jakie 'ujdzie'?! Jakie 'nie boli'! Jak się źle zrośnie, to dopiero będzie te twoje „ujdzie”. – Pokiwała ze zrezygnowaniem głową, po czym usztywniła jej nadgarstek i założyła bandaż. – Właściwie, to jak ty sobie coś takiego zrobiła?
-.. Spadłam ze schodów – powiedziała cicho i spojrzała gdzieś w kąt. Pielęgniarka westchnęła i spojrzała na szarooką.
- Napiszę ci zwolnienie, do końca tygodnia posiedzisz już w domu. Masz dzisiaj jeszcze jakieś lekcje?
- W-f i japoński – odpowiedziała beznamiętnie.
- Dobrze, w takim razie zostaniesz tu przez te dwie lekcje, a później poproszę kogoś, żeby cię odprowadził do domu.
- Dam sobie radę sama.
- Aoi! – Blondynka złapała ją za ramiona. – Daj sobie czasem pomóc, dobrze? No. W takim razie ja idę wytłumaczyć parę spraw. – Jak powiedziała, tak zrobiła. Przez te dwie lekcje Aoi siedziała w gabinecie pielęgniarki, aż wreszcie po japońskim do niebieskowłosej zawitała Masami.
- Chodź. Odprowadzę cię – powiedziała beznamiętnie. Obie wyszły ze szkoły przez cały czas milcząc, gdy wyszły już po za bramę szkoły, głos zabrała złotooka.
- Stój. Zaraz przyjedzie po nas mój kierowca. Za chwilę mam zajęcia w klubie, więc muszę szybko wracać. – Aoi przytaknęła głową i ustała koło Ayame.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Spytałam Hachiro-sensei. W końcu ktoś cię musiał odprowadzić do domu, nie? – wytłumaczyła nawet na nią nie patrząc ~ Z resztą i tak chciałam wiedzieć gdzie mieszkasz, tak na wszelki wypadek – dodała w myślach.
- Huuh? Skąd u ciebie tyle dobroci, co? Może ty nie jesteś Ayame, tylko jej siostrą bliźniaczką? – prychnęła Kuroki marszcząc lekko brwi.
- Po prostu nie niszczę swoich zabawek od razu, Aoi. – Uśmiechnęła się wrednie.
Po chwili przed dziewczynami stanęła limuzyna należąca do rodziny Masami. Ayame podała kierowcy, gdzie ma jechać, po czym razem z Kuroki wsiadła do pojazdu i pojechały w wyznaczone miejsce. Przez całą drogę nie odezwały się do siebie słowem. Nie minęło 5 minut, a były już pod domem niebieskowłosej.
- W takim razie, do zobaczenia, Aoi – powiedziała z nieszczerym uśmiechem i zmarszczonymi brwiami, kładąc nacisk na imię dziewczyny.
- Raczej nie nastąpi to prędko, Ayame – odpowiedziała z takim samem wyrazem twarzy. Gdy limuzyna odjechała, Kuroki pobiegła do swojego domu, gdzie zastała obu braci.
- Sho? Ryo? Co tak wcześnie w domu jesteście? – zdziwiła się, widząc siedzącego przy stole Sho nad stertą książek oraz  Ryo sprzątającego salon.
- Ostatnio siedziałem w pracy po godzinach, więc przez jakiś czas będę wracał wcześniej. – Uśmiechnął się ciepło Ryo, przerywając czynność, gdy nagle zobaczył opatrunek na ręku Aoi. – Matko Boska! Co ci się stało?! – podbiegł do niej. Sam Sho też się tym zainteresował i oderwał wzrok od książek wyraźnie oczekują odpowiedzi.
- Aaa.. to.. – odwróciła wzrok z krzywym uśmiechem. – Taka jedna laska z mojej szkoły skręciła mi nadgarstek.
- Zabiję! – zakrzyknął Ryo, zaciskając pięści z chęcią mordu w oczach.
- Jak się nazywa? – spytał spokojnie drugi z braci.
- Ayame Masami.
- Masami, ta? – powtórzył jakby nieco zdołowany i zakrył głowę książką.
- Coś się stało? – przekrzywiła głowę szarooka.
- Nie, nic. Nieważne. - Machnął na nią ręką.
~ Dziiiwne – pomyślała Kuroki. – A właśnie, Ryo! – Odwróciła się w stronę chłopaka. Nagle cała „mroczna” aura wokół niego zniknęła, a blondyn uśmiechnął się pogodnie.
- Co jest?
- Przez resztę tygodnia będę w domu – powiedziała z uśmiechem, na co Sho lekko drgnął. – Sho? Dziwnie się zachowujesz.. – spojrzała na niego zmartwiona, na co chłopak schował się za książkami. – Zaczynam coś podejrzeeewać – zaśmiała się spoglądając na niebieskookiego. Ten jakby instynktownie rzucił w nią książką, lekko zażenowany.
- Sho! Nie rzucaj tak książkami w niewinnych ludzi! – krzyknął blondyn, przytulając do siebie siostrę. – Mogłeś jej zrobić krzywdę! – Aoi  nie mogąc się powstrzymać, wybuchnęła śmiechem. Ryo nie wiedząc o co jej chodzi, zrobił dość głupkowatą minę, a Sho postanowił razem z książkami ulotnić się do swojego pokoju. – Co go ugryzło?
- Miłość, Ryo. Miłość – odpowiedziała, dławiąc się śmiechem. Kuroki zdecydowanie lepiej dogadywała się z Sho. Może to była kwestia tego, iż byli w podobnym wieku, aczkolwiek dużo więcej tajemnic i sekretów powierzała Sho niżeli Ryo. Z resztą z niebieskowłosym było tak samo. Szarooka dobrze wiedziała, jakiej Sho jest orientacji seksualnej, czego jej najstarszy brat nie wiedział. Często musiała mu robić jakieś alibi przed blondynem, gdy przyprowadzał do domu tych swoich chłopaczków. Po uzgodnieniu paru spraw z najstarszym bratem, Aoi udała się do pokoju niebieskookiego na „poważną” rozmowę.
- Mogę wejść? – spytała zamykając za sobą drzwi.
- Jaki to ma sens pytać czy możesz wejść, gdy jesteś już w środku?
- Nie wiem. Ty powinieneś lepiej wiedzieć. – Uśmiechnęła się zadziornie, powstrzymując śmiech. Chłopakowi drgnęła lekko brew, a w kierunku niebieskowłosej poleciała kolejna książka.
- Prawie mnie trafiłeś!
- Taki miałem zamiar – powiedział obojętnie. Aoi uśmiechnęła się sama do siebie, siadając na łóżku brata.
- Więc..? Jaki jest? Kochasz go? A on ciebie? Kto jest tym razem na górze? Jest chociaż przystojny? A może jednak bogaty? Czy może i to i to? – zalewała pytaniami.
- Co miało znaczyć „ kto jest tym razem na górze”, co? – Złapał ją ramieniem, przyciągając do siebie i poczochrał włosy.
- Serio? Na tyle pytań wyłapałeś tylko to jedno? – zaśmiała się lekko. Niebieskowłosy westchnął i sam również się uśmiechnął, co u niego było dość rzadkim zjawiskiem, tak jak u Aoi.
- Znasz go.
- Dużo mi to mówi – powiedziała sarkastycznie. - Znam wszystkich twoich byłych. Mam wymieniać? No to tak: Hibiki, Satomi, Akihiko, Toshiro..
- Jun – przerwał jej brat.
- Jun? – Uniosła lekko brew i przekrzywiła głowę. – A ten! Co ci parasol pożyczył?
- .. Nie. To ten, który dawał mi korepetycje.
-  Ah! Pamiętam już! Nienawidzę go, ten od parasola jest lepszy. – Zrobiła dzióbek z ust i skrzyżowała ręce na piersiach. Sho zaśmiał się cicho. Po chwili dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do drzwi. – To ja już idę! Jak coś to zawołam cię na kolację. – Uśmiechnęła się i wyszła. Przez resztę dnia dziewczyna nie robiła już nic konkretnego. Po kolacji zaczęła przedrzeźniać się z Kin’em – jej papugą, a jakiś czas później poszła spać.
                                                                           ***
Następnego ranka, gdy się obudziła, w domu już nikogo nie było. Tylko na stole leżała karteczka od Ryo, że w lodówce ma śniadanie.
~ Ale nudno – pomyślała, wyjmując jedzenie z lodówki, gdy na jej ramieniu usiadł Kin. – Właśnie, ty też pewnie jesteś głodny, co? – Spojrzała na papugę.
- Głodny, głodny! – zaskrzeczał, machając skrzydłami.
- Tak, tak – powiedziała beznamiętnie. Mimo wszystko była przywiązana do tej papugi, której tak bardzo „ nie lubiła”. Z resztą Kin także bardzo lubił swoją właścicielkę. Można to było stwierdzić po tym, jak bardzo lubi przebywać przy boku Aoi.
                                                                      ***
Było około południa. Kuroki siedziała przed telewizorem, grając w jakieś gry, gdy nagle dosłownie w tym samym czasie przyszły dwa sms’y. Jeden był od Ryo, który napisał: „Jeden z kucharzy zachorował i zostanę dłużej w pracy, więc zrób coś sobie i Sho na obiad i nie pozwól mu korzystać z MOJEJ kuchni”, lecz Aoi zainteresowała się bardziej wiadomością od Sho, który napisał: „Nocuję dzisiaj u kolegi, więc nie wracam do domu”.
Kolegi tak? – Uśmiechnęła się do siebie tajemniczo. ~ Już wiem co dzisiaj będę robić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tadam! O to jest kolejna nota, która miała być w niedziele. He he. Myślę, że wyszło mi beznadziejnie, ale tak serio beznadziejnie ;-; Gdybym była czytającym to tylko kilka momentów mi się z tego podobało.. he he yaoi xD

1 komentarz:

  1. ZAJEBIOZA. Jak zwykle xDD Boże już sie nie mogę doczekać "planu" Aoi <333 To było takie zajebiaszcze. Pisz nexta szybko *-*

    OdpowiedzUsuń